Dodaj do ulubionych

Cała prawda o AZW

27.03.09, 08:46
No i cała prawda o adopcji ze wskazaniem wyszła na jaw. Zaglądam
sobie na forum AZW, ale nie zwróciłam uwagi, że pojawił się nowy
wątek w dziale po godzinach – "znaki zapytania".

Poczytajcie sobie. Dla mniej cierpliwych od str. 8, dla
zainteresowanych przynajmniej od str. 3 na dole.

www.adopcjazewskazaniem.pl/forum/viewtopic.php?t=443&postdays=0&postorder=asc&start=45


Teraz już nie musimy się domyślać o co chodzi w AZW. Bo użytkownicy
sami się przyznali, że bazują na niewiedzy MB, szukających rodziców
adopcyjnych i spokoju sumienia.
Ciekawa lektura, polecam.

PS
W skrócie Kasiek jest MB, która na stronie AZW szukała rozwiązania
swojego problemu a co otrzymała sami zobaczycie.
Obserwuj wątek
    • leli1 Re: Cała prawda o AZW 27.03.09, 12:10
      dzieki za link.
      Przebrnęłam.....no co cóż.....nie zdziwiło mnie to.
      Dawanie ogłoszeń przez mb o wiadomej treści, aż prosi się o otrzymywanie maili także wiadomej treści. A tam chyba nie o to miało chodzić, raczej forum miało być skarbnicą wiedzy o AZW i GRUPĄ WSPARCIA dla mb a nie targowiskiem.
      Cel szczytny jak najbardziej, ale kto prowadzi ową Grupę Wsparcia? i jakie ma do tego predyspozycje? To ze sam przeszedł na własnej skórze nie czyni go ekspertem w tej dziedzinie.
      Próbują zdyskredytowac ado przez OA, na podstawie czyichś (mniej lub bardziej prawdziwych) przykrych doświadczeń z OA, nie przyjmując do wiadomości naprawde wiele udanych adopcji.

      Piszą, że bocian jest na NIE w stosunku do AZW, a to nie prawda. Sama uczestniczyłam w akcji informacyjnej bociana, która to polegała na wydrukowaniu ulotek informacyjnych do mb, co mogą w swej trudnej sytuacji zrobić, jakie mają możliwosci i jako jedna z nich byla pokazana AZW. Była tez strona www o tym (postaram sie jej poszukac).

      I oczywiście jak w każdym (sorry za sformułowanie, ale nic innego mi nie przychodzi na myśl) sekciarskim społeczeństwie są na NIE w stosunku do jakiegokolwiek wątpliwego głosu, na zasadzie BO TAK, albo MIESZASZ, albo CO TY WIESZ, dlatego tez gargulecc ze swoimi mądrymi, wyważonymi pytaniami ma spadać.

      Wiele juz było nawet tu na temat AZW i to nie jest tak, ze jestemy przeciw samej idei. Bo jesli ktos czuje sie w tej roli to jak najbardziej ok, ale w cywilizowany sposób. A nagabywanie, sępienie, wykorzystywanie chwijnego stanu emocjonalnego mb nie jest cywilizowane, wręcz bym powiedziała, że zakrawa na przestepstwo.
      Czyli ogólnie i w skrócie AZW tak, ale nie na dziko.


    • leli1 Re: Cała prawda o AZW 27.03.09, 12:26
      www.niechcianaciaza.pl/
      To strona przygotowana przez ludzi z bociana gdzie jest mowa o AZW jako jednej z możliwosci.
    • ni.online Re: Cała prawda o AZW 27.03.09, 13:56
      W końcu udało mi sie znaleźć.

      Od tego się zaczęło:
      www.adopcjazewskazaniem.pl/forum/viewtopic.php?t=420
    • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 27.03.09, 15:01
      Wnioskując z tego, co przeczytałam, w wielu przypadkach dobro matki
      biologicznej, na które przy AZW kładzie się tak ogromny nacisk, jest gdzieś na
      perfyferiach, podobnie jak dobro dziecka, a w centrum stoi zwykłe chciejstwo i
      niecierpliwość rodziców adopcyjnych, którzy muszą mieć dziecko JUŻ nie dając mb
      czasu na ochłonięcie i podjęcie racjonalnej decyzji.
      Niesmak budzi we mnie to nachalne molestowanie matek biologicznych, propozycja
      szukania po szpitalach (to już w ogóle skandal), nieomalże wyrywanie sobie z rąk
      dziecka.
      Myślę, że AZW, pomyślana dla konkretnej sytuacji, zwyczajnie wymknęła się spod
      kontroli, bo za kontrolę trudno uznać dyrygowanie, z przeproszeniem, przepływem
      noworodków przez Kalinę.
    • 1_kicia_miau Re: Cała prawda o AZW 27.03.09, 23:03
      Wydaje mi się,że zdecydowanie za mało przeczytaliście na tym forum.
      Skupiacie się tylko na sensacji, wyrywkowe czytanie, słaba
      komunikacja i znowu jest fałszywa opinia.
      Mcie rację,ale tak jak na forum AZW znajdują się osoby które źle
      oceniają pracę OAO , tak na forum boćka jest mase przeciwników AZW.
      Na tym polega równowaga w środowisku.
      A problem Polaków polega nie na współpracy w zwalczaniu słabych
      punktów,tylko na zwiększaniu słabych punktów u przeciwnika,sąsiada,
      co wcale nie prowadzi do podniesienia punktacji Was samych.
      Ja jestem MA przez AZW , i boli mnie jeśli tania sensacja jaką
      robicie, kłamliwy program w stacji komercyjnej(10 min) i podpuchy sa
      dla was dumą.
      Proszę , przeczytajcie mój blog o którym wspominam na forum.
      I więcej pokory od życia, "niewierni" Tomasze...
      • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 08:03
        > I więcej pokory od życia, "niewierni" Tomasze...

        A tego to już nie rozumiem kompletnie.
      • ni.online Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 08:05
        Nie rozumiem twojego toku myślenia. Troska o matkę i dziecko to
        twoim zdaniem tania sensacja? Wiem, wiem dla ciebie wygodniej żeby
        MB tak myśłały, bo wtedy ty masz szansę dostac ich dziecko.
        Fuj, powinnaś się wstydzic, bo nie widzisz nic poza własnym
        interesem. MB nie znajdzie u Was pomocy, bo Wam to nie na rękę i to
        jest właśnie różnica między OAO a AZW.

        Twojego bloga czytałam już dosyc dawno, ale nie zrobił na mnie
        pozytywnego wrażenia. Takie granie na emocjach.
    • misiamika Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 00:45
      Wylapywac slowka to Wy potraficie!!!
      Jak przeczytacie wszystkie posty na forum to sami "zobaczycie" ,ze
      wmieszaly sie osoby z OA aby zrobic zamieszanie i naublizac tym
      ktorzy "zabieraja im chleb powszedni z przed nosa".
      O adopcji przez osrodek to WSZYSCY wiedza wiec dziwi mnie ze kasiek
      ma zal do ludzi ,ze nikt jej tego nie powiedzial! To gdzie ona
      mieszka? Na ksiezycu??? Ze nie wiedziala????
      Kobieta chyba sama nie wieziala czego chce wiec lepiej ze ma teraz
      zal do wszystkich anizeli odmyslilaby sie po jakichs 5-ciu
      tygodniach!!!!!!!!!!!
      Pozdrawiam
      • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 07:08
        Przeczytałam sporo, naprawdę. Moja ocena nie wynika z wyłapywania słówek, tylko
        z rzetelnej lektury całości.
        Rzekomego mieszania się osób z OAO nie skomentuję, bo musiałabym być niegrzeczna
        w stosunku do stałych bywalców forum.
        pozdrawiam również
      • ni.online Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 07:27
        No widzisz jak to z wami jest albo nie czytasz tego co komentujesz
        albo klamiesz. Czytalam to dosyc dokadnie i na samym poczatku jest
        napisane jak wol, ze dziewczyna byla w osrodku. Radze zapoznac sie z
        tekstem jeszcze raz, bo chyba nie zrozumialas sensu dyskusji.
        • leli1 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 09:35
          kicia_miau, a co to niby miało znaczyc o tej pokorze do zycia.?
          Ze niby jetesmy lekkoduchami, ktorzy to szukajac taniej sensacji wyłapuja
          słówka, zeby narobic szumu?
          Zastanaow sie, nie jestes na forum-humorum, tylko na Adopcji. Mysle ze kazda z
          nas nieraz pochylila glowe przed tym, co zycie jej zszykowało.

          Mysle, ze tu nie chodzi o czepianie sie slowek, akurat kobieta weszla, zeby
          zadac konkretne pytania, a tymczasem stala sie na tyle niewygodna, ze padly pod
          jej adresem rozne niemila slowa....i o czym ma to swiadczyc?
          Wg mnie albo o tym, ze nikt nie zna odp. na jej pytania, albo o slabym poziomie
          kultury na forum.

          Nie twierdzi nikt ze OA sa super, bo pewnie tez zdarzaja sie naduzycia, ale
          dzika AZW, bez sprawdzania kandytatow, z wylapywaniem matek w szpitalach i
          gratisach dla mb "na dziecko" to dla mnie duzo cięższy kaliber.
          I jeszcze nazywanie siebie "grupa wsparcia"........ladnie brzmi i pewnie to
          wszystko.
          • 1_kicia_miau Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 10:23
            To znaczy tyle moja droga,że pisząc "cała prawda o AZW" piszesz
            półprawdę, aby nie napisać nieprawdę.
            Dokładnie jest tak w tym przypadku, skupiacie się na jednym wątku i
            generalizujecie. W jakim celu?
            Czy kobieta z niewygodnymi pytaniami to ta gargulec? Nie każdy
            nadaje się na rozmówcę,ani zadającego pytania ani na
            odpowiadającego. Przeczytaj dokładnie ten wątek, dla mnie on jest
            mocno irytujący.
            Forum ma być z założenia jak i inne fora, miejscem skupiającym
            osoby podobnie myślące. Nie ma czasu na kłótnie ani na wymianę
            poglądów z osobami NIEprzekonanymi do pewnej idei. Ja zajmuję się
            wychowaniem dziecka, jak to określiła przedpisząca, pewnie kupionego
            w szpitalu od MB za pośrednictwem salowej, o zgrozo!!!!
            Skoro przeczytałaś blog, to się nie dziw ,że jest pisany emocjami,
            pisany był dzien po dniu, a nie jak ty uważasz,powinnam napisać
            reportaż, streszczenie czy notatkę??? Co za różnica, napisałam tam
            to co się działo. I jeśli znajduje się jeden przypdek, choć jeden
            który znacząco odbiega od wyobrażenia o kupowaniu dzieci, to nie
            piszcie sformułowań typu "cała prawda o AZW".
            Nie znam przypadku z nicka, imienia, albo z rzeczywistości o jawnym
            kupowaniu. Jeśli znacie, to proszę napiszcie, kto komu i co.
            Napiszcie to i ujawnijcie, bo sprawa od razu idzie do prokuratury.
            Czy zdajecie sobie z tego sprawę? Handel ludźmi jest zakazany. Jeśli
            się tak stało to należy NATYCHMIAST zameldowac o tym,a nie snuć
            wywody,że się handluje. I to nazywam sensacją, bo nie ma
            konsekwencji w działaniu.
            Ponieważ kontaktuję się z MB , które oddały i nie oddały, także
            grupa wsparcia działa. Jak to robią inni forumowicze- nie zamierzam
            zgadywać.
            A mendy i szumowiny pojawiają się wszędzie, jak to napisałam w
            poprzednim poście, Polak Polakowi to tylko okoniem staje. Żałuję,że
            brak zrozumienia jest w tym dość ciężkim temacie. MOże jednak coś
            się uda zmienić?
            • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 10:43
              Nie każdy
              > nadaje się na rozmówcę,ani zadającego pytania ani na
              > odpowiadającego. Przeczytaj dokładnie ten wątek, dla mnie on jest
              > mocno irytujący.

              Bo Gargulec zadaje niewygodne pytania, a Kasiek udziela niewygodnych odpowiedzi?
              Bo okazuje się, że ośrodki nie są takie straszne i faktycznie udzielają pomocy,
              a na forum tej pomocy nie znalazła?

              > Forum ma być z założenia jak i inne fora, miejscem skupiającym
              > osoby podobnie myślące.

              Jeśli wpiszesz w google hasło 'adopcja ze wskazaniem' jako pierwsze wyskoczy
              linkowane forum. W googlach opis tego forum brzmi: "Forum dotyczące adopcji
              ogólnie
              i adopcji ze wskazaniem." Co więc stoi na przeszkodzie, aby
              podyskutować z osobami myślącymi inaczej?

              > Nie znam przypadku z nicka, imienia, albo z rzeczywistości o jawnym
              > kupowaniu. Jeśli znacie, to proszę napiszcie, kto komu i co.

              Na forum? Już się pewnie parę osób rozpędziło, żeby omawiać publicznie cudze czy
              nawet swoje sprawy z podaniem imienia i nazwiska.
              A jak się toczy sprawa poza forum, tego nie wiesz ani Ty, ani nikt inny poza
              zainteresowanymi.

              Żałuję,że
              > brak zrozumienia jest w tym dość ciężkim temacie. MOże jednak coś
              > się uda zmienić?

              Wątpię. Za dużo jest niewiadomych, wątpliwości i niechęci, obustronnej zresztą.
              Swoją drogą chciałabym porozmawiać z RA, które adoptowały dziecko ze wskazania,
              ale nie rok ani dwa lata temu, tylko dziesięć lub więcej.
            • ni.online Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 10:45
              Niestety mam wrażenie, że ty uczestniczysz w jakiejś innej rozmowie.
              Ja nic o handlu nie napisałam jeśli masz wątpliwości to prosze
              przeczytaj jeszcze raz. Widzę, że wszyscy na forum AZW macie
              problemy ze zrozumieniem albo celowo zbaczacie z tematu. Na waszym
              forum padła propozycja szukania dzieci po szpitalach. Zaprzeczysz?


              "To znaczy tyle moja droga,że pisząc "cała prawda o AZW" piszesz
              półprawdę, aby nie napisać nieprawdę."

              Jaka jest prawda każdy może przekonać się sam przecież dałam link na
              wasze forum. Ludzie ocenią Was tylko po tym co Wy tam piszecie.
              Czyżbyś uważała, że macie się czego obawiać?


              "Czy kobieta z niewygodnymi pytaniami to ta gargulec? Nie każdy
              nadaje się na rozmówcę,ani zadającego pytania ani na
              odpowiadającego. Przeczytaj dokładnie ten wątek, dla mnie on jest
              mocno irytujący."
              Czy to, że ciebie irytuje jest jakimś wyznacznikiem?
              Wiesz już ktoś kiedyś powiedział, że nie ma głupich pytań.

              "Forum ma być z założenia jak i inne fora, miejscem skupiającym
              osoby podobnie myślące. Nie ma czasu na kłótnie ani na wymianę
              poglądów z osobami NIEprzekonanymi do pewnej idei"

              Fakt zabrakło by czasu na bieganie po szpitalach. A tak na poważnie
              zdaje się, że MB szukająca rozwiązania swojej sytuacji też nie jest
              dla Was straną dyskusji. Skoro nie macie czasu ani chęci jej
              opowiedziec o AZW to po co pchacie się na każde forum z info o
              grupie wsparcia? Zapewniam Cię że za takie wsparcie matki
              biologiczne napewno Wam nie podziękują.


              I jeśli znajduje się jeden przypdek, choć jeden
              który znacząco odbiega od wyobrażenia o kupowaniu dzieci, to nie
              piszcie sformułowań typu "cała prawda o AZW".

              Pokaż mi jeszcze raz gdzie piszę o kupowaniu/sprzedawaniu dzieci?

              A mendy i szumowiny pojawiają się wszędzie, jak to napisałam w
              poprzednim poście, Polak Polakowi to tylko okoniem staje. Żałuję,że
              brak zrozumienia jest w tym dość ciężkim temacie. MOże jednak coś
              się uda zmienić?

              No to już koleżanko pokazałaś klasę, Na pierwszy rzut oka widac, że
              wykazałaś się zrozumieniem wink
              • 1_kicia_miau Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 11:03
                "Nie twierdzi nikt ze OA sa super, bo pewnie tez zdarzaja sie
                naduzycia, ale
                dzika AZW, bez sprawdzania kandytatow, z wylapywaniem matek w
                szpitalach i
                gratisach dla mb "na dziecko" to dla mnie duzo cięższy kaliber."

                "> Niestety mam wrażenie, że ty uczestniczysz w jakiejś innej
                rozmowie.
                > Ja nic o handlu nie napisałam jeśli masz wątpliwości to prosze
                > przeczytaj jeszcze raz. Widzę, że wszyscy na forum AZW macie
                > problemy ze zrozumieniem albo celowo zbaczacie z tematu. Na waszym
                > forum padła propozycja szukania dzieci po szpitalach. Zaprzeczysz?"

                Zaprzeczyłam i na forum AZW i tu też mogę powtórzyć.Nie ma opcji
                szukania dzieci po szpitalach.Nie ma opcji stowarzyszenia z
                wpisowym. Nie na tym to się opiera. Poczytaj dokładnie moje wpisy,a
                zresztą....

                "Czyżbyś uważała, że macie się czego obawiać?"

                No właśnie, nagonka w celu wywołania sensacji. Trąci mi to Faktem
                albo ss.

                "Czy to, że ciebie irytuje jest jakimś wyznacznikiem?
                > Wiesz już ktoś kiedyś powiedział, że nie ma głupich pytań."
                Do pewnego momentu jest to wymiana zdań,ale jeśli ktoś ZUPEŁNIE się
                nie zgadzając próbuje dowieść ,że może on jednak ma rację, to jest
                to irytujące. Zaprzeczysz???

                "Fakt zabrakło by czasu na bieganie po szpitalach."
                I znowu ta sama śpiewka- wrzuć na luz,albo podaj jakiś przykład.
                Proszę, nick, może nazwiska? Jeśłi o czymś wiesz, to melduj ale
                jawnie.

                "A mendy i szumowiny pojawiają się wszędzie, jak to napisałam w
                > poprzednim poście, Polak Polakowi to tylko okoniem staje.
                Żałuję,że
                > brak zrozumienia jest w tym dość ciężkim temacie. MOże jednak coś
                > się uda zmienić?
                >
                > No to już koleżanko pokazałaś klasę, Na pierwszy rzut oka widac,
                że
                > wykazałaś się zrozumieniem wink"

                No właśnie próbuję wykazać się zrozumieniem dla tego stosu bełkotu.
                Działanie do jednej bramki z kilku stron przynosi ogólnie lepszy
                efekt niż odbijanie piłeczki.
                Mendy i szumowiny, czyli rzekome osoby co biegają po szpitalach.
                Ehhh, tylko negatywna informacja wzbudza pożądanie, nakład sprzedaży
                i ilośc wyświetleń.
                Spróbuj pogadać choć z jedną z nas, może się okazać że pracujesz z
                kimś kto tak adoptował. WIesz jak zmienia się światopogląd po
                wypiciu wspólnej kawywink Gwarantuję ci to.
                I oczywiście zapraszam.













                • ni.online Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 11:29
                  "Nie twierdzi nikt ze OA sa super, bo pewnie tez zdarzaja sie
                  naduzycia, ale dzika AZW, bez sprawdzania kandytatow, z wylapywaniem
                  matek w szpitalach i gratisach dla mb "na dziecko" to dla mnie duzo
                  cięższy kaliber."

                  Wszystko fajnie tylko to nie moja wypowiedź smile

                  "Zaprzeczyłam i na forum AZW i tu też mogę powtórzyć.Nie ma opcji
                  szukania dzieci po szpitalach.Nie ma opcji stowarzyszenia z
                  wpisowym. Nie na tym to się opiera. Poczytaj dokładnie moje wpisy,a
                  zresztą.... "

                  Nie chodzi o twoje wpisy tylko wpisy na forum, którego nie jesteś
                  jedynym uźytkownikiem a tu masz link jeśli sama się nie zorientujesz
                  to podpowiem chodzi np. o Iwonę

                  www.adopcjazewskazaniem.pl/forum/viewtopic.php?p=2429&highlight=#2429


                  "No właśnie, nagonka w celu wywołania sensacji. Trąci mi to Faktem
                  albo ss"

                  A mnie trąci manią prześladowczą.

                  "Czy to, że ciebie irytuje jest jakimś wyznacznikiem?
                  > Wiesz już ktoś kiedyś powiedział, że nie ma głupich pytań."
                  Do pewnego momentu jest to wymiana zdań,ale jeśli ktoś ZUPEŁNIE się
                  nie zgadzając próbuje dowieść ,że może on jednak ma rację, to jest
                  to irytujące. Zaprzeczysz??? "

                  To tak jak rozmowa z Tobą, ale jeszcze się nie zirytowałam.

                  "Fakt zabrakło by czasu na bieganie po szpitalach."
                  I znowu ta sama śpiewka- wrzuć na luz,albo podaj jakiś przykład.
                  Proszę, nick, może nazwiska? Jeśłi o czymś wiesz, to melduj ale
                  jawnie. "

                  Link z przykładem podałam wyżej, nik również. Jeśli chcesz poszukam
                  więcej.


                  "Spróbuj pogadać choć z jedną z nas, może się okazać że pracujesz z
                  kimś kto tak adoptował. WIesz jak zmienia się światopogląd po
                  wypiciu wspólnej kawy Gwarantuję ci to.
                  I oczywiście zapraszam. "

                  Chętnie bym się czegoś dowiedziała, ale już mi wcześniej napisałaś,
                  że nie macie czasu na rozmowy z osobami nie w pełni przekonanymi.
                  • misiamika Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 12:10
                    Latwo jest "wyrwac" jedna rozmowe z forum i interpretowac ja tak jak
                    sie podoba. Iwonka miala na mysli aby poinformowac kobiety niemajace
                    pojecia o AZW. Ale oczywiscie tutaj zostaje zle zinterpretowana jej
                    pomoc, tylko dlatego ze "nie ubrala" w dyplomatyczne sloweczka
                    swojego postu.

                    Ktos chcial pogadac z kims kto AZW przeszedl juz przynajmniej 10 lat
                    temu. Porozmawiaj z Kalina ona jest jedyna osoba ktora moze z Toba
                    porozmawiac i odpowiedziec na pytania. A jesli chcesz pogadac z kims
                    kto niedawno przeszedl taka adopcje to zapraszam.
                    • ni.online Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 12:45
                      Dlaczego piszeż, że jedyną? I owszem chętnie porozmawiam z kimś o
                      AZW, ale dlaczego możecie rozmawiac ze mną a nie chcecie z tymi co
                      są u was na forum?

                      Nie bardzo wiem jak mam się z wami czy z tobą komunikowac, mam się
                      zalogowac na waszym forum, żeby się czegoś dowiedziec czy wolisz na
                      maila a może poprostu tutaj coś napiszesz?
                    • ni.online Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 12:46
                      Aaaa i nie chodzi o jedną rozmowę tylko o cały 14 stronowy wątek. On
                      już chyba więcej mówi o waszej postawie.
                      • czarnula2009 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 14:00
                        Idea AZW jest naprawdę godna polecenia szkoda tylko że praktyka
                        często nie ma z nią nic wspólnego sad
                        Ostatnio rozmawiałam z pewną MB . Przyznam , że po raz kolejny
                        myślałam ,że to właśnie Ta Mama aż do momentu kiedy to ta kobieta
                        poinformowała mnie o swoich długach. Powiedziałam jej ,że nie jestem
                        w stanie jej pomóc. Nie trudno się domyślić ,że kontakt po tej
                        rozmowie nam się urwał. Mama pewnie postanowiła szukać
                        dalej "kupca " na jej dziecko.
                        Niestety nie jest odosobniony przypadek. Ostatnio pojawiła się na
                        forach kobieta która oficjalnie pobiera opłatę za pośrednictwo.
                        Jeśli dobrze pamiętam kosztuje to jakieś 4 tyś plus od 10 tyś zł
                        dla matki!!!
                    • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 13:54
                      > Ktos chcial pogadac z kims kto AZW przeszedl juz przynajmniej 10 lat
                      > temu.

                      To ja chciałam.
                      Z Kaliną raczej nie porozmawiam, ponieważ nie wydaje mi się dostatecznie
                      obiektywną osobą. Zresztą, o ile wiem, Kalina oddała dziecko, a mnie chodzi o
                      rozmowę z RA, więc nawet gdyby była najbardziej obiektywnym człowiekiem na
                      świecie, niczego, co mnie interesuje, nie powie.
                      Interesuje mnie dalszy los takich rodzin, w których MB w jakiś sposób
                      uczestniczy w życiu rodziny adopcyjnej. Jak takie życie się układa? Czy nie
                      męczy RA to, że chcieli mieć dziecko, a w rezultacie mają je, przepraszam za
                      sformułowanie, na spółkę z kimś jeszcze, kto tak naprawdę jest im obcy? O tym
                      może opowiedzieć tylko ten, kto ma za sobą kilka lat życia w takiej konfiguracji.
                      Interesuje mnie też, czy nawet jeśli MB deklaruje całkowite zniknięcie, czy nie
                      decyduje się po latach wrócić.
                      O wiele spraw chciałabym się zapytać.
                      • ni.online Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 14:11
                        Widzisz Kawka tylko o to nie ma kogo zapytac. Zreszta o inne rzeczy
                        też jak widac po dyskusji, która zlinkowalam. W najlepszym razie
                        zostaniesz posądzona, że jesteś z brukowca albo OAO.

                        • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 14:48
                          A szkoda, wielka szkoda.
                          Bo adopcja jako zobowiązanie na całe życie, niesie ze sobą określone
                          konsekwencje również na całe życie. Kilka miesięcy jedzenia sobie z dzióbków MB
                          i RA to nic - jak wytrwać w takim układzie dziesięć, piętnaście, dwadzieścia
                          lat? Jak głęboko MB może ingerować w życie rodziny adopcyjnej? Czy sprawy
                          dziecka, np. kwestia komunii, omawiane są we dwoje czy we troje? Czy MB jest
                          zapraszana na rodzinne uroczystości? Co zrobili rodzice adopcyjni, kiedy np. po
                          siedmiu czy ośmiu latach MB zapukała do drzwi? itd. itp.
                          Ja czasem mam wrażenie, że ludzie adoptujący ze wskazaniem żyją chwilą, mają
                          dziecko i tym się cieszą, i nie myślą o tym, co będzie za kilka czy kilkanaście
                          lat, o tym, kiedy i w jaki sposób MB pojawi się w ich życiu, albo myślą po
                          mickiewiczowsku, że 'jakoś to będzie', że 'jakoś się ułoży'. Ile z tych ludzi
                          jest gotowych na życie w trójkącie?
                          Masa pytań, masa.
                          • leli1 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 18:54
                            wydaje mi sie, zreszta dziewczyny na forum AZW same to deklaruja, ze nie kazdy
                            sie nadaje do tego typu adopcji. Wiec mysle, ze skoro sie jednak zdecydowaly, to
                            wziely pod uwage takze fakt, ze mb bedzie uczestniczyc w ich zyciu (o ile
                            zechce) teraz i za kilka/kilkanascie lat takze. Wlasnie.....moze przy okazji
                            pytanie do bardziej zorienowanych i zaawansowanych.....czy jesli w ktoryms
                            momencie RA nie zechce sie juz kontaktowac z mb, to co? (oprocz oczywiscie
                            zmiany miejsca zamieszkania?).

                            Dziewczyny tu piszące z forum AZW - jesli nie zapłaciłyscie za np. "długi
                            matki", to nie o was pisałam, ale to nie znaczy, ze nie znajdzie sie jakas
                            potencjalna RA, ktora za te dlugi zechce zaplacic. Nie oburzajacie sie tak o to,
                            bo to niestety fakty, znane mi takze niemal osobiscie. Mialam propozycje od
                            mb(przekazana za posrednictwem mojego lek), że odda dziecko pod warunkiem (i tu
                            padł warunek rzeczowo/finansowy). Owszem, stac mnie bylo, aby ten warunek
                            spełnic, ale moralnie nie odpowiadalo mi to wcale. A także fakt uczestniczenia
                            mb w naszym zyciu. I nie chodzi wcale o zatajenie adopcji.
                            Moje dziecko o niej wie, ile rozumie tego nie wiem, jesli przyjdzie czas i
                            zechce poznac swoje korzenie, to jak najbardziej pomogę, o mb mojego dziecka
                            mysle bardzo ciepło i mam dla niej wielki szacunek. Tak tez jej osobe w
                            przyszlosci "przedstawie" mojemu dziecku.
                            Wiem, że mialam ogromne szczescie, że mb nie robila zadnych problemow z oddaniem
                            dziecka, dbala o siebie bedac w ciazy, dała mu najlepszy start, jaki matka moze
                            dac dziecku i wierze ze zrobila to z milosci do niego.

                            Nie odbierajcie naszej dyskusji, jako atak na was i szukanie sensacji.
                            Rozgorzała ciekawa dyskusja (bo dyskusja gdzie wszyscy sie zgadzaja i głaskaja
                            po główkach, to zadna dyskusja), tymczasem probujecie gargulecc zdyskredytowac,
                            za niewygodne pytania. A moze te pytania pomogą tym mniej lub bardziej
                            zdecydowanym na adopcje w wyborze jej formy?

                            Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, tylko woźnica nieco inny, więc nie
                            "naparzajmy" sie na siebie, tylko skierujmy swoją energię tam gdzie trzeba.
                            • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 19:50
                              > wydaje mi sie, zreszta dziewczyny na forum AZW same to deklaruja, ze nie kazdy
                              > sie nadaje do tego typu adopcji. Wiec mysle, ze skoro sie jednak zdecydowaly, t
                              > o
                              > wziely pod uwage takze fakt, ze mb bedzie uczestniczyc w ich zyciu (o ile
                              > zechce) teraz i za kilka/kilkanascie lat takze.

                              Leli, mnie nie chodzi o gotowość na różne sytuacje - chodzi mi o konkretne
                              doświadczenia. Deklaracje tak naprawdę nic nie znaczą; zadeklarować można
                              wszystko, i gotowość, i chęć współpracy, i całą masę innych rzeczy, ale zmierzyć
                              się z tym w doświadczeniu dnia codziennego, mierzyć się z tym przez wiele lat to
                              zupełnie inna para kaloszy i o to pytam, nie o dobre chęci.
    • misiamika Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 19:42
      Nikt gargulca nie zakrzykuje, tylko to juz staje sie "meczace" ze
      tylko jej poglady sie licza a argumety innych sa nie do przyjecia i
      ciagle "pyta" o to samo...ale nie o tym chcialam....
      Propozycja abyscie skontaktowali z Kalina jest prosty poniewaz ktos
      wyglosil chcec poznania osoby ktora prawie 10 lat jest po takiej
      adopcji-a Kalina jest JEDYNA osoba z forum ktora tak dlugo ma z ta
      AZW do czynienia... To ona moglaby byc moze przedstawic kogos kto
      juz jest po AZW oraz opowiedziec jak i co ona przezywa jako MB ktora
      buduje to ze wie jak dobrze ma dziecko ktore urodzila.
      Przeciez jak by nie bylo to jest troszke jak z matka Mojrzesza
      ktorego matka byla zawsze blisko niego i choc w "cieniu" ale czuwala
      nad nim.... Znacie ta opowiesc??? Stara jak swiat....
      • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 19:54
        a Kalina jest JEDYNA osoba z forum ktora tak dlugo

        To znaczy jak długo? Dziesięć lat? Piętnaście? Dwadzieścia?

        oraz opowiedziec jak i co ona przezywa jako MB ktora
        > buduje to ze wie jak dobrze ma dziecko ktore urodzila.

        Ja się nie pytam o przeżycia matki biologicznej - pytam się o rodzinę adopcyjną.
        Interesuje mnie to, jak RA sobie radzi z obecnością MB w ich życiu, nie to, jak
        radzi sobie MB.

        > Przeciez jak by nie bylo to jest troszke jak z matka Mojrzesza
        > ktorego matka byla zawsze blisko niego i choc w "cieniu" ale czuwala
        > nad nim.... Znacie ta opowiesc??? Stara jak swiat....

        Mnie się to kojarzy z zupełnie inną opowieścią biblijną. uncertain
        • chmurka_257 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 20:16
          ja nie miałam nic wspólnego z AZW ale kontakt z RB utrzymujemy ,a co Cię tak
          Kawka74 interesuje ,może pomogę ?
          • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 20:19
            Twoja córa za młoda wink
            Chmurko, pisałam wyżej, jakie pytania chciałabym zadać, czego się dowiedzieć -
            ale, tak jak pisałam, z perspektywy kilkunastu lat. A Twoja ślicznotka
            kilkuletnia, o ile się nie mylę...?
            • chmurka_257 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 20:22
              no 6-letniasmile
              • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 20:30
                Tak mi się coś wydawało.
                A ja bym chciała usłyszeć, jak to jest po kilkunastu latach, po adopcji ze
                wskazaniem, po ustaleniu, że MB będzie w życiu RA obecna. Ciekawi mnie, jak taka
                obecność wygląda po latach.
            • chmurka_257 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 20:29
              A Twoja ślicznotka
              > kilkuletnia, o ile się nie mylę...?

              a skąd wiesz ,ze ślicznotkabig_grin ?
              • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 20:37
                Mam swoje źródła smile
                Miałaś wrzucone zdjęcia na fotoforum smile
                • chmurka_257 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 20:41
                  smilemyślałam ,że widziałaś na innym forum (też o adopcji)
                  • leli1 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 20:56
                    chmurka, a ja mam pytanie jesli mozna smile
                    Czy te spotkania z mb inicjujesz Ty?, czy np. macie jakis ustalony termin, typu
                    pierwsza niedziela miesiaca?
                    Rozumiem, że nic Was do tych spotkan nie zobowiązuje, zadna obietnica/umowa?
                    Czy widzisz ze dla mb te spotkania znacza wiele? czy chodzi głównie o spotkanie
                    z rodzenstwem?

                    Pytam, bo mb mojego syna chodzi mi ciagle po glowie. Wiem ze ma jeszcze
                    przenajmniej 3 dzieciakow, ktore wychowuje. Czasem nachodzi mnie mysl, ze moze
                    moj mlody chcialby poznac rodzenstwo.....ale......jest wiele ale, zbyt wiele,
                    abym to wdrożyła....jednak mysl caly czas gdzies tam sie kołacze wink
                    • chmurka_257 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 21:11
                      Już odpowiadam-spotkania i miejsce spotkania ustalamy my ,nie są to częste
                      spotkania bo raz ,czasem dwa razy w roku.Oczywiście są to spotkania
                      niezobowiązujące ,bez żadnych umów .Odkąd dowiedzielismy się ,że nasza córka ma
                      młodsze rodzeństwo (4-letnią siostrę i brata 10mis.)postanowiliśmy ,że lepiej
                      będzie dla naszej córki jeśli odnajdziemy RB. ze względu na
                      rodzeństwo.Chcieliśmy aby dzieci miały ze sobą jakiś tam kontakt ,aby wiedziały
                      o swoim istnieniu ...To był strzał w dziesiątkę.Dziewczynki bardzo się pokochały
                      ,świetnie się dogadują,widac że te spotkania bardzo dużo im dają( piszę tu cały
                      czas o dziewczynkach bo brat jeszcze za mały ).J
                      • chmurka_257 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 21:15
                        upss cos mi urwalo

                        Jesli chodzi zas o RB. to ich spotkania są w sumie na neutralnym gruncie ,bez
                        emocji ,bez fajerwerków .Nie wiem czy coś czuja jeszcze do swojej córki ,z moich
                        obserwacji wynika że nie ,ale moge sie mylic ,moze to tylko taka blokada ...
                        w kazdym razie ,im tez sie podoba ten pomysl aby dzieci utrzymywaly ze soba
                        kontakt ,a to chyba najwazniejsze.
                        • czarnula2009 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 21:45
                          Chmurka podziwiam Cię za odwagę!! Pozwolę sobie zadać Ci tu pytanie.
                          Czy mówiłaś może córci kim jest Ta Pani ? Jeśli tak to jaka była
                          reakcja córci ?
                          • chmurka_257 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 21:58

                            Zanim moja córka poznała swoja MB. wiedziała ,ze ma dwie mamy ,jedna brzuszkową
                            ,a druga serduszkową. Kiedy jechaliśmy na pierwsze spotkanie ,moja córka miała 3
                            latka i doskonale wiedziała kogo zaraz zobaczy .Nigdy nie nazywałam MB. Panią,
                            to jest po prostu mama brzuszkowa,dziś kiedy córka ma juz 6 lat, sama podjęła
                            decyzję jak ją będzie nazywac,nazywa ja MAMą B...(i tu wymienia imie siostry).
                            • 1_kicia_miau Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 23:08
                              Podpisuję się pod podobnym podejściem co chmurka.
                              AZW to jawna adopcja, wiesz komu powierzasz pieczę nad swoim
                              dzieckiem. A my RA wiemy kto nam powierza dziecko. I to jest jedyna
                              różnica.
                              zy jest jakaś osoba sprzed 10 lat która adoptowała przez OAO dziecko
                              wiedząc o MB???
                              Więc nowinki nas wprowadzają w zakłopotanie. Ale sądzę,że tylko
                              jawne podejście do tematu, nie ukrywam ,że nie mogłam mieć dzieci
                              naturalną metodą,ani in vitro. Nie ukrywam tego. To,że jestem mamą
                              też wiadomo,że adopcyjną.Ale czy gorszą? Nie. Natomiast od początku
                              deklaruję jawność swojego statusu MA. ALe mama ( i tata ) ,którzy
                              znaja MB. Znają rodzeństwo jakie ma córka. Znają i nie pozwolimy aby
                              mogły pojawić się łzy. Gdy dziecko w wieku np. 18 lat dowiaduje
                              się,że jest adoptowane.
                              Mam świadomość ,że tylko kontrolowane MOJE wypowiedzi do córki,
                              często to robię choć wiem,że na razie słabo rozumie, moga mieć
                              zdrowy wpływ na jej i moją psychikę. Jeśli ode mnie się dowie tego
                              co jest prawdą, to dlaczego ma być jakiś problem???
                              W naszych albumach jest kilka zdjęć MB, rodzeństwa. teraz
                              wymianiamy się fotkami przy spotkaniach-ale nic nie jest na siłe.
                              Nikt nikogo nie nachodzi. Dlaczego miało by tak być??? Mamy dobre
                              relacje z MB , z jej mamą, z jej siostrą. Czemu mamy zakładać ,że
                              będzie niespokojnie???

                              Jeśli zdarzają się przypadki korupcji, przekupstwa, unikajmy tego i
                              w AZW i przez OAO. Jeśli mamy szczere chęci nie łaszczmy się
                              na "kąsek" , bo on może faktycznie po latach pokąsić!


                              Pytanie zwrotne, jak opowiemy o rodzicach biol przy adopcji
                              blankietowej? Jak zareagujemy, gdy dziecko będzie naciskać na
                              spotkanie z rodzicami biol? Czy wtedy nie boicie się o swój spokój?
                              Jak wytłumaczycie mniejszemu dziecku niż 18-o letnie,że pierwsze
                              spotkanie było z nim w DMD,albo w innej placówce? Jak się tam
                              znalazło? DLaczego? Dlaczego znalazło się u was? Dlaczego było samo
                              w obcym miejscu i z obcymi ludźmi?
                              Dla mnie te pytania są dramatyczne. Nie chciałabym odpowiadać na
                              nie...
                              • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 23:20
                                Ale sądzę,że tylko
                                > jawne podejście do tematu, [ciach]
                                Gdy dziecko w wieku np. 18 lat dowiaduje
                                > się,że jest adoptowane.

                                Nie wiem, czy dobrze rozumiem - uważasz, że przy adopcji przez OAO dziecko o
                                adopcji nic nie wie?

                                Jeśli ode mnie się dowie tego
                                > co jest prawdą, to dlaczego ma być jakiś problem???

                                A z bardzo prostego powodu - AZW nie jest wolna od traumy odrzucenia. Jak tego
                                nie nazywać, fakt jest faktem - MB nie mogła/nie chciała zajmować się swoim
                                dzieckiem. I z tym faktem dziecko musi się uporać.

                                > Nikt nikogo nie nachodzi. Dlaczego miało by tak być??? Mamy dobre
                                > relacje z MB , z jej mamą, z jej siostrą. Czemu mamy zakładać ,że
                                > będzie niespokojnie???

                                Można założyć wszystko, ale stan faktyczny bywa tak różny, jak różni są ludzie i
                                ich emocje.

                                > Pytanie zwrotne, jak opowiemy o rodzicach biol przy adopcji
                                > blankietowej?

                                Normalnie. Tyle, co wiemy i co uznamy za stosowne wyjawić (zależnie od rodzaju
                                informacji i od samego dziecka).

                                > Jak wytłumaczycie mniejszemu dziecku niż 18-o letnie,że pierwsze
                                > spotkanie było z nim w DMD,albo w innej placówce? Jak się tam
                                > znalazło? DLaczego? Dlaczego znalazło się u was? Dlaczego było samo
                                > w obcym miejscu i z obcymi ludźmi?

                                Normalnie. Prawdę.
                                I nie wierzę, że przy AZW unikniesz trudnych pytań. Tyle, że można ich ciężar
                                próbować zrzucić na MB.
                                • 1_kicia_miau Re: Cała prawda o AZW 29.03.09, 00:10
                                  Droga kawko,
                                  jak najbardziej zdaję sobie sprawę z różnic między adopcją
                                  balnkietową a AZW. I dlatego,że znam te różnice jestem przygotowana
                                  na pewne, możliwe sytuacje. Masz rację , świat zmienny jest, zmienni
                                  są ludzie,ale my możemy wpłynąc na pewne sytuacje (patrz wpisy
                                  tutajwink I jeśli zakładam,że relacje mam poprawne z MB,że się
                                  komunikujemy,że możemy w każdej chwili się skontaktować, a wierz mi
                                  nie szukamy tego nadmiernie, to dlaczego muszę założyć,że będzie mi
                                  za jakiś (nieokreślony czas) gorzej? Ja założyłam,że jestem
                                  normalnym człowiekiem, nie przeraża mnie kontakt z "drugą" stroną.
                                  Czy on będzie, jak często, co przyniesie? To są pytania bez
                                  odpowiedzi. tak jak przy adopcji blankietowej.

                                  AZW jest zecydowanie łatwiejsza do wytłumaczenia. Nijako musi tak
                                  być. Ktoś cię kochał,że nie porzucił ale własnie nam przekazał swój
                                  skarb. Właśnie nam, a dlaczego nam? Dlatego,że po 11 latach
                                  małżeństwa i pożycia bez zabezpieczenia,po kilku martwych ciążach i
                                  2 in vitro opadły nam ręce, a że nie lubimy przegrywać więc
                                  podjęlismy ostateczną walkę.
                                  Ja również szybko pokochałam małą, widziałam ją i trzymałam godzine
                                  po porodzie. I choć serce waliło jak oszalałe,że może zupełnie byc
                                  inaczej, ni ebyłam w stanie nie myśleć o dziecku. Zdziwicie się
                                  jednak,ale prawda jest taka, zależało mi na dziecku, na jego dobru.
                                  MB miała 24 godziny gdy nie odbierała wogóle telefonów smsów, coś
                                  zupełnie dziwnego. Chciałam i pisałam,aby odpisała,że zmieniła
                                  zdanie,że zabrała małą do domu,że to koniec. Nic nie odpisywała. o
                                  były najgorsze 24 godziny. Byłam zawieszona, martwiłam się,bo mała
                                  leżała z ciężką żółtaczką. Jak ja się martwiłam,że ją zostawi w
                                  szpitalu.... Po tym czasie napisała,że się waha. A ja co? jak głupia
                                  ( i możecie nie wierzyć) pisałam,aby tylko małą zabrała do domu i
                                  nie zostawiała jej. Tylko to mnie interesowało. Jak ja walczyłam o
                                  jej życie.
                                  Dziś dziękuję,że nie jestem sama,że w ciężkich chwilach czuwa nade
                                  mną Anioł Stróż. Przeszliśmy ten strach ten niepokój.
                                  A z małą pożegnała się cała rodzina przed blokiem. Czy to jest
                                  tajna i nieformalna adopcja? Chyba to jest wskazanie? To samo
                                  powiedzieliśmy w sądzie, kuratorowi, psychologowi.

                                  Ja zamierzam to wszystko opowiedzieć małej, tą przepiękną historię
                                  jaka przeżyliśmy, a zwieńczyła ona wiele lat łez i bólu. Sądzę,że
                                  prawda jest tu najważniejsza.
                                  • leli1 Re: Cała prawda o AZW 29.03.09, 11:01
                                    Kicia,piszesz. że najwazniejsza jest prawda- mam nadzieje ze nie interpretujesz
                                    ado blankietowej jako tej, któą mozna zataic, bo pewnie zdecydowana wiekszosc RA
                                    informuje o adopcji, a ze mozna zataic....owszem, tak samo jak mozna w AZW,
                                    wystarczy ze wyjedzisz na drugi koniec Polski, ze nie wspomne o zagranicy i slad
                                    po was zaginie.

                                    Widzisz, mnie wydaje sie prostsze wytlumaczenie tego dziecku, kiedy nie ma w
                                    naszym zyciu mb.
                                    W pewnym okresie naszych staran, dostalam "propozycje" od siostry, ze ona urodzi
                                    nam dziecko, ktore pozniej adoptujemy......dla mnie bylo to nie do przyjecia.

                                    Mysle, ze nie ma co pokazywac wyzszosci jednej ado nad druga, tylko nalezaloby
                                    zawalczyc, aby AZW stala sie bardziej "przyjazna", zarowno dla mb jak i RA, a
                                    przede wszystkim dla dziecka.

                                    Przeczytałam wczoraj wasze forum niemal od A do Z i przede wszystkim skojarzylo
                                    mi sie z portalem ogłoszeniowym.
                                    Toczyła sie tu dyskusja, czemu nie wolno na forum GW dawac takich ogloszen i
                                    argumenty: bo jak inaczej znalezc matke, bo internet jest dla ludzi itp......ale
                                    czy nie raziłoby was takie samo ogloszenie w prasie, w supermarkecie, na tablicy
                                    ogloszen........masakra, naprawde tak uwazam.
                                    Nawet w wątku wspierajacym dla mb pojawialy sie nachalne "reklamy" , opisy mb
                                    jakie to wsparcie otrzymaly, kiedy pisaly, że sa w niechcianej ciazy.
                                    Dodatkowo dla mnie podejrzana historia z jedna z matek biol., ktora to po swoich
                                    przejsciach ostrzega przed grupa wsparcia inne mb.

                                    Forum jak najbardziej powinno zaistniec, z informacjami o tym sposobie adopcji,
                                    ale nie jako tablica ogłoszen.
                                    Czytam, ze chcecie utworzyc Stowarzyszenie, moze wtedy jako wieksza sila,
                                    bedziecie w stanie zawalczyc cos wyzej, aby AZW była w pełni zalegalizowana, aby
                                    nie rodziła zadnych podejrzen i nie stanowila niebezpieczenstwa dla stron
                                    zaangazowanych w AZW. Gdzie rzeczywiscie dziecko bedzie najwazniejsze, bo o nie
                                    glownie w procesie adopcji jako takiej chodzi, gdzie bedzie zapewniona pomoc
                                    psych. i prawna dla obu stron, instytucja do ktorej mozna sie zglosic, kiedy cos
                                    idzie nie tak. Gdzie RA bedzie do adopcji ZW przygotowana, bo teraz mam podobne
                                    wrazenie co Kawka, ze ludzie godza sie na AZW tylko dlatego, ze szybciej niz w
                                    OA lub w OA nie uzyskaliby kwalif., ze tak naprawde chodzi im tylko, aby
                                    adoptowac i zniknac (oczywiscie nie mowie o wszystkich), a to jest oszustwo w
                                    stosunku do mb, ktora jakby nie bylo liczy na uczestnictwo mniejsze lub wieksze
                                    w zyciu dziecka, ktore oddala.

                                    Pozdrawiam.



                                  • kawka74 Re: Cała prawda o AZW 29.03.09, 11:52
                                    Masz rację , świat zmienny jest, zmienni
                                    > są ludzie,ale my możemy wpłynąc na pewne sytuacje

                                    Ale nie na innych ludzi. Nie możemy sterować ich emocjami i potrzebami.

                                    Ktoś cię kochał,że nie porzucił ale własnie nam przekazał swój
                                    > skarb.

                                    Powielasz tendencję widoczną na forum AZW - do pojmowania adopcji blankietowej
                                    jako porzucenia.

                                    Właśnie nam, a dlaczego nam? Dlatego,że po 11 latach
                                    > małżeństwa i pożycia bez zabezpieczenia,po kilku martwych ciążach i
                                    > 2 in vitro opadły nam ręce, a że nie lubimy przegrywać więc
                                    > podjęlismy ostateczną walkę.

                                    Takich jak Wy jest kilkaset. Nieudane starania o dziecko nikogo nie czynią
                                    dobrym rodzicem.

                                    Zdziwicie się
                                    > jednak,ale prawda jest taka, zależało mi na dziecku, na jego dobru.

                                    To jesteś chlubnym wyjątkiem.

                                    > A z małą pożegnała się cała rodzina przed blokiem.

                                    Nijak nie unikniesz gorzkiej prawdy, z którą będzie musiało się zmierzyć Twoje
                                    dziecko. Machali mu na pożegnanie, ale oddali, ale nie chcieli się nim zająć,
                                    nie dali szansy na dorastanie w rodzinie biologicznej. Nie osłodzisz tej pigułki
                                    w żaden sposób.
                                    • 1_kicia_miau Re: Cała prawda o AZW 29.03.09, 14:55
                                      Mogę pisac tylko za siebie, nie mam zgody ani nawet nie
                                      rozmawiam ,aby reprezentować jakąś grupę.
                                      Kawko, ja nie zamierzam absolutnie nic słodzić. Tylko prawda,
                                      powiedziana w sposób naturalny, czyli od nas rodziców a nie od
                                      ciotek i sąsiadek może przejść gładziej. Nie zakładam zbyt wiele, bo
                                      to przed nami,a z drugiej strony jestem przekonana,że mając za sobą
                                      kilkudziesięcioosobową rodzinę ( bo mniej więcej 20-30 osób na
                                      świętach i uroczystościach) mam siłę i argumenty aby ten fakt,że nie
                                      urodziłam,a jestem mamą nie dziwił małej. Tak jak nie dziwi nikogo z
                                      rodziny. Nawiasem mówiąc większość czekała na taką naszą decyzję.\
                                      Co do adopcji blankietowej, myślę,że łatwiej uciec od wypowiedzenia
                                      prawie wszystkiego. Zresztą, tylko osoba adoptowana mogłaby
                                      powiedzieć coś więcej jak chciałaby się dowiedzieć o RB. Ale tu znów
                                      mamy wiele różnych osób i tyle samo mogłoby być możliwości. Temat
                                      jest bardzo delikatny,ale ja nie zamierzam od tego uciekać. Problem
                                      urodzenia dziecka jest trudny, wychowania jest trudny, przekazania
                                      tradycji i wiary i wiedzy. Jest tyle stopni do pokonania. Całe
                                      schody i to pod górkę, ale jestem optymistką bo nie jestem sama. Mam
                                      siłę rodziny, jesteśmy jednomyślni. Zanim zdecydowaliśmy sie na taką
                                      formę adopcji spędziliśmy wiele god\zin rozmawiając,analizując. Nikt
                                      nas nie odrzucił. I analizując to z psychologiem również znaleźliśmy
                                      oparcie w naszym podejściu do tego zagadnienia.

                                      Nie napisałam o naszych staraniach aby udowodnić ,że jesteśmy teraz
                                      wzorowymi rodzicami!!! Skąd ten pomysł???

                                      Oni się pożegnali ale nie zapomnieli. Tuż po Nowym roku byłam sama
                                      na spotkaniu w ich domu. Wspaniała atmosfera, normalna , rodzinna.
                                      Mała nie byŁa ani głównym ani jedynym tematem. Przez kilka godzin
                                      poruszałyśmy wiele tematów. Ważnych dla niej. Tak jak wspomniałam,
                                      jesteśmy sobie bliskie jak siostry. Także nie ma tajemnic. Nie
                                      zamierzam o niej zapomnieć, po co? Ona również nas nie zapomni. Nie
                                      jest osobą bez serca. To,że mając dwójkę dzieci nie dałaby rady
                                      wychować trzeciego, ojciec małej nie był przygotowany aby sprostać
                                      takim wymaganiom. Czy to ma przekreślić wszystko? Dzieciaczki są
                                      super. Widze podobieństwa i różnice. A że jestem sama siostrą , to
                                      logiczne,że chciałąbym aby mała miała rodzeństwo. Nie wiem,czy dane
                                      nam będzie zostać ponownie rodziacami?Choć próbujemywink

                                      Napiszę jeszcze jedno,że gdyby nie fakt porzucenia nas przez OAO w
                                      momencie gdy ta opieka była nam potrzebna, prawdopodobnie bylibyśmy
                                      rodzicami adopcyjnymi przez OAO. Zycie jednak jest zupełnie
                                      nieprzewidywalne, widocznie taka jest nasza droga.
                                      Podkreślam, nie uważam się za lepszą, chcę abyśmy szli w jednym
                                      kierunku, czyli ku adopcji. Wspieranie się jest zdecydowanie
                                      korzystniejsze niż zwalczanie. I tylko wtedy unikniemy błędów,
                                      wyłapiemy nieuczciwe osoby. Licytacja kto jak został rodzicem jest
                                      bezsensu. Wychowujemy cudowne dzieciaczki, mamy z nimi radości i
                                      troski. Proza życia. Warto się połączyćwink
                              • leli1 Re: Cała prawda o AZW 28.03.09, 23:22
                                kicia_miau jest spora szansa, że może byc zle, dlatego AZW nie dla mnie.
                                Te pytania sa bardzo trudne, ale jesli pyta male dziecko, to jestes w stanie
                                wiele rzeczy wytlumaczyc, zaś starsze samo juz wiecej rozumie i wie np. dlaczego
                                dzieci znajduja sie w DD czy innej placowce.
                                Ja mojego mlodego poznalam w 4 dobie jego zycia (taka mialam szanse i z niej
                                skorzystalam) i bedac swiadoma tego, ze mb moze zmienic zdanie, pozwolilam sobie
                                go pokochac. Nie wiem i nie chce myslec co by bylo, gdyby......., ale jestem
                                szczesliwa ze moglam byc przy moim dziecku od pierwszych niemal chwil. I to jest
                                niezaprzeczalne dobrodziejstwo AZW, bycie z dzieckiem od poczatku, no i jak dla
                                mnie to jedyne dobrodziejstwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka