bator30
20.03.05, 16:39
Mam 30 lat, żona, dwójka dzieci. Mam kolegę w sumie przyjaciel, fajny
facet (33 lata) ma żonę, dziecko. Ma tylko jedna wadę nie dotrzymuje słowa,
pomyślicie eee... tam błahostka. Po co ja to w ogóle pisze?
Nie dla mnie i nie teraz , kiedyś może tak .. na początku jakoś to znosiłem ,
bolało ale znosiłem .. teraz juz nie mogę .
Przykład: umawia się ze mną ze w sobotę idziemy do klubu na piwo (ale nie
na konkretna godzina), gdy przychodzi czas spotkania albo w ogóle go nie
ma albo jest z kimś innym w innym klubie. Drugi przykład zaprasza nas na
obiad świąteczny gdy zbliża się czas spotkania ..cisza.. Zapewne siedzi u
kogoś innego na obiedzie. Takich przykładów jest setki... robię grilla
specjalnie dla niego (rodziny) , spóźnia się 2 h !!
Myśle ze on robi tak: umawia się z kilkoma osobami i w danym czasie
wybiera najciekawsza ofertę dla siebie , pozostawiając pozostałe osoby
"na lodzie"
W ogóle to nie chciałbym go juz nigdy widzieć ale ze pracuje w sklepie to
czasem wpada, i obiecuje mi liczne spotkania i "przygody", super wyjazdy .
Co robić ? nienawidzę go ale nie mam na tyle odwagi żeby mu to powiedzieć,
albo jak nim wstrząsnąć żeby juz nikogo nie krzywdził ?!
Pewnie jak bym mu wszystko wygarnął (co mi obiecał w ciągu roku) to była
by kłótnia i więcej byśmy się nie zobaczyli.. tego nie chcę .
Wolałbym mu jakoś dosadnie pokazać co robi i wtedy kulturalnie odsunąć
się, a może jest jeszcze szansa na przyjaźń?