Dodaj do ulubionych

Z życia hotelu.

IP: 213.25.179.* 08.10.03, 01:30
Pracuję w pewnym hotelu ( *** ) już 7 lat , w tym czasie nazbirało się trochę
anegdot,.
1. Osoby występujące Portier i recepcjonistka.
Telefon do recepcji, dzwoni gość, że nie może włączyć telewizora,
recepcjonistka mówi do portiera aby włączył gościowi TV w pok 307, portiert
idzie i wraca, misja spełniona, ale po jakiś 30 minutach dzwoni gość i mówi,
że portier już nie musi przychodzić bo sam włączył telewizor. Recepcjonistka
pyta się portiera czy był w 307 i wlączył TV, a portier na to, że był ale
w..... 207. A tam mieszkała Niemka z grupy turystycznej. Wyobraźcie sobie
komizm sytuacji. Siedzi niemiecka turystka w pokoju pukanie do drzwi wchodzi
portier: Guten Tag, włącza telewizor i wychodzi. Przez kilka dni
zastanawialiśmy się co Niemka musiała myśleć?? Cz y w Polsce obowiązkowe jest
oglądanie TV?? w hotelach.
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: Z życia hotelu. 08.10.03, 08:52
      Mój ojciec bardzo dba o zdrowie. Pomimo że z włosów na głowie został mu tylko
      szlachetny biały wianuszek na obrzeżach, zawsze starannie suszy go suszarką,
      aby się nie zaziębić ;-) Rodzina w domu przywykła do tego i zupełnie nie zwraca
      na to uwagi, ale kiedyś pojechał do Warszawy, nocował w jednym z lepszych
      hoteli i rano stwierdził, że w łazience nie ma suszarki :) Zadzwonił więc z
      prośbą o dostarczenie jej i po chwili pojawiła się pokojówka z potężną suszarą
      w ręku. Możecie sobie wyobrazić ten jej zdumiony wzrok, jaki wlepiła w niemal
      łysą czaszkę mojego ojca? :-D
      Moja mama się śmiała, że ojciec mógł choć szlafrok rozchylić, bo klatę ma dość
      mocno owłosioną :-)
      Ale najzabawniejsze jest to, że tata nie widzi w tej anegdocie absolutnie
      niczego zabawnego :-))))))))
      • Gość: pakuz Re: Z życia hotelu. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 10:43
        pojechalem sluzbowo do trojmiasta , mialem wrocic tego samego dnia
        ale rozmowy sie przeciagnely , zrobilo sie pozno i czulem sie zbyt zmeczony
        zeby wracac samochodem 400 km po marnych drogach - postanowilem zostac na noc
        pierwsze kroki - hotel gdynia
        -przykro nam ,ale jest zjazd kogostam , brak miejsc
        kilka nastepnych hoteli - same story
        w koncu zmordowany juz jak pies ,trafilem do hotelu "staromiejskiego" :)))))))
        wchodze, jest recepcja
        -pokoj na jedna noc dostane?
        -oczywiscie , tylko toaleta wspolna na pietrze
        -nie ma sprawy, to tylko jedna noc , biore
        zmeczony bylem okrutnie , wiec obmylem sie tylko pobieznie (w pokoju byla
        umywalka) i poszedlem spac
        rano wstaje jak skowronek , owijam sie recznikiem i draluje pod prysznic
        ide tak sobie po korytarzu (a korytarz olbrzymi , jak to w starej kamienicy)
        i czuje ,ze cos jest nie tak
        rozgladam sie dookola , a przed innymi pokojami stoja ludziska w kolejkach ,
        poubierani oczywiscie w zimowe kurtki itd
        patrza na mnie jak na debila , bo zapierniczam w samym reczniku
        fajne uczucie
        ale pogwizdujac "i'm singing in the rain" podreptalem dalej :)
        okazalo sie , ze ten "hotel" wiekszosc pokoi wydzierzawil na biura roznym firmom
        tylko zapomnieli poinformowac o tym gosci
        • Gość: Anika Re: Z życia hotelu. IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 11:17
          No rewelacja, rozbawiło mnie to na rozgrzewkę!(zimno u mnie jak w psiarni)
          • hansi Re: Z życia hotelu. 08.10.03, 11:44
            pobyt w hotelu, ale w Petersburgu, przełom lipca/sierpnia tego roku. Na dworze
            32 w cieniu na okrągło cały tydzień, okna z pokoju wychodzą na zachód, słońce
            chowało się ok 23, tak że dopiero po tym przestawało podgrzewać pokój.
            Zauważyłem, że mam gorące kaloryfery. W recepcji poinformowano mnie że coś z
            tym zrobią. Drugiego dnia cisza. Trzeciego dnia schodze na dół, pani
            Recepjonistka informuje mnie, że mogą to zrobic bez problemu, ale nie będę miał
            ciepłej wody. A nie można żeby była ciepła woda i kaloryfery nie grzały? Nie,
            bo to jest hotel zimowy odpowiedziała pani uprzejmie. Ale w pokoju upał -
            próbuję coś potargować coś, może wentylatorek. Pani poinformowała mnie, znowu
            uprzejmie, że w wieczorem słońce się zniża, w związku z tym że się zniża, do
            świeci słabiej, a jak świeci słabiej, to robi się chłodniej, a w nocy to już
            nawet jest prawie zimno, i tak znowu - rano słońce wschodzi, wieczorem
            zachodzi... Podziękowałem pani za wykład z astronomii, był wciagający, naprawdę
            • xelka Re: Z życia hotelu. 08.10.03, 16:24
              Piękne.... Ryczę ze śmiechu
            • Gość: Nika Re: Z życia hotelu. IP: 195.187.102.* 09.10.03, 13:59
              Super... Kiedyś na imprezie słyszałam opowieść gościa, który z grupą znajomych w
              latach 80-tych wylądował w Związku Radzieckim. Najbardziej utkwiła mi w pamięci
              relacja z hotelu (bodaj w Moskwie, ale nie gwarantuję), gdzie całą
              kilkunastoosobową grupę umieszczono w jednym apartamencie. Składał się on z
              sypialni z olbrzymim łożem oraz gigantycznego salonu z fortepianem na
              podwyższeniu. Losowali, kto będzie spał na łóżku (5 osób się zmieściło), reszta
              wykorzystała jakieś krzesła, fotele i podłogę. Spanie było jednak określeniem
              mocno umownym, ponieważ poważnie utrudniały je stada szczurów, którym nawet
              zapalenie światła nie przeszkadzało w harcach.
            • Gość: TIT Re: Z życia hotelu. IP: *.as13285.net 15.02.17, 00:04
              Szef pojechal na Bialorus, byl to pozny czerwiec - upal 30 stopni.
              Duza fabryka butow, szef w garniturze a tam goraco jak w piekle a w srodku gorzej niz na zewnatrz.
              Wszystkie okna w biurach otwarte na osciez, szef potrzedl do okna zlapac troche powietrza - kaloryfery pod oknem rozgrzane do czerwonosci :)
              Co wy tak grzejecie, pyta??????
              Norme trzeba wygrzac - pada odpowiedz
    • Gość: zolo-due Re: Z życia hotelu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.03, 13:35
      Za komuny byliśmy w hotelu w Moskwie z zespołem tanecznym. W barowym piekiełku,
      wieczorem, z braku miejsc koleżanka usiadła na kolanach koledze. Na to obsługa:
      Szto Wy, szto wy! Eto nie burdjel...
      A jak w innym rosyjskim hotelu były karaluchy, to recepcjonistka tłumaczyła
      żalącym się Polkom: Eto tolko chodit, eto żuczki!
      Za to tego roku w Chorwacji, hotelowa obsługa na prośbę o dodatkowy koc (noce
      we wrześniu chłodnawe) odpowiedziała po chorwacku: Polako, polako, ne ma
      problema! I... wiecie co to znaczy? To znaczy: Powoli, powoli, nie ma problemu!
    • ignatz Re: Z życia hotelu. 08.10.03, 14:58
      Ech Kangoor, a o Plaży zapomniałeś? :-)
      • piotr_c Re: Z życia hotelu. 08.10.03, 15:27
        No właśnie , zdaj relację z czasu gdy zniknąłeś.
    • xelka Re: Z życia hotelu. 08.10.03, 16:24
      Śliczne, :DDDDDDDDDD
      • piasia Re: Z życia hotelu. 08.10.03, 17:53
        Moja firma organizuje od czasu do czasu szkolenia dla swoich pracowników z
        różnych stron kraju, oczywiście za każdym razem gdzie indziej.
        Raz się trafił super hotel w Ustroniu. Obsługa - pierwsza klasa, jedzonko -
        palce lizać, po prostu super. W recepcji zapytaliśmy o numer informacji
        kolejowej, na co pani z uśmiechem wyciągnęła rozkład jazdy pociągów i PKS,
        sprawdziła czym nam bedzie łatwiej i szybciej dojechać do rodzinnych miast i
        zamówiła taksówkę na dworzec.

        W hotelu w Zegrzu pod Warszawą pani w recepcji spytana o rozkład jazdy PKS
        zrobiła wielkie oczy i uświadomiła mnie, że "tutaj goście przyjeżdżają swoimi
        samochodami"... fajnie się poczułam...
    • Gość: NL Re: Z życia hotelu. IP: *.Szczecinek.Net.PL 08.10.03, 18:26
      Znajomy Holender miał jechać w styczniu do Murmańska (początek lat 90), miał
      już zarezerwowany hotel, udało mu się tam dodzwonić i spytał o temperaturę,
      było prawie jak w tym starym dowcipie: pani powiedziała, że jest gwarantowane
      minimum +5 w pokojach. Nie pojechał.
      • Gość: Tereska Re: Z życia hotelu. IP: 81.210.88.* 10.10.03, 12:46
        Popłakałam się...Poproszę jeszcze!!!
        • Gość: eden Re: Z życia hotelu. IP: *.pleszew.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 14:21
          Będąc w kwietniu na szkoleniu firmowym w Hotelu Lajkonik w Zawoii, nie mogłam
          uwierzyć, że hotel trygwiazdkowy może być aż tak doskonały. Pokoje, rewelacja,
          w łazienkach ogrzewanie podłogowe, codzienne sprzątanie i przemiła obsługa.
          Posiłki w restauracji, gdzie między nami uwijali się jak pszczółki bardzo
          utalentowani kelnerzy.
          Któregoś dnia jemy sobie obiadek, niby standardowo, jakieś mięsko, ziemniaczki,
          bukiet surówek i... coś śmiesznego na talerzyku, co miało chyba służyć za
          dekorację...
          Kiedy przyszedl kelner zabrac talerze po zakończonym posiłku, zupełnie na luzie
          pytam: "Przepraszam pana, co to był za pomidorek...???? (mając na myśli ową
          dekorację)
          A on, z całkowitą powagą: "To jest wiśnia peruwiańska, prosze Pani..."
          Ryknęłam śmiechem, ale cegiełkę, zapewne przybrałam konkretną....

          Pozdrawiam, e.
          • hansi Re: Z życia hotelu. 13.10.03, 14:53
            jeszcze dodam do swojej opowieści, bo mi umknęło poprzednio, że Pani
            Recepcjonistka jako sposób na upały doradziła mi jeszcze otwarcie na stałe
            drzwi do lodówki, którą to posiadałem w swoim apartamencie. Nieśmiało
            zauważyłem, że każda lodówka bardziej grzeje niż chłodzi, w związku z tym nie
            właczam jej prawie wcale. Na to miła Pani "No tak, ale ona grzeje z tyłu, a
            drzwi są z przodu". Bez komentarza...
            • Gość: Wodnik Re: Z życia hotelu. IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.10.03, 19:04
              nieznanej kategorii hotel w Koninie: restauracja robiła dobre wrażenie ale za
              to menu było już arcydziełem literackim pełnym literówek i błędów: całość
              wyraźnie stukana na maszynie do pisania: hit w pozycji "zupy"
              - "barszcz z kołtunami"

              :-)
              • Gość: agulha Re: Z życia hotelu. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.10.03, 22:53
                Wiadomej kategorii hotel - Marriott w Warszawie - przysłał do firmy propozycje
                menu na firmowy obiad, a wśród nich..."kurczak po milanezyjsku". Jako osoba z
                lekka tylko zorientowana w języku włoskim odgadłam, że chodzi chyba o
                potrawę "po mediolańsku", czyli "alla milanese". Nie ma żadnej Milanezji ;-)).
    • dabrovski Re: Z życia hotelu. 03.02.17, 20:16
      Najlepsze telewizory hotelowe zapewni firma merizon -> merizon.eu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka