Gość: historyk prawdy
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.03.06, 18:29
Jaki ojciec...
Wprawdzie brzydzi nas wyciąganie ludziom, a nawet politykom, jakichś plam w
życiorysach przodków, to wobec ogólnopolskiej dyskusji o dziadku Donalda
Tuska byłoby karygodną niesprawiedliwością zapomnieć o ojcu Lecha
Kaczyńskiego...
Na pytanie Rydzykowego „Naszego Dziennika”, kto z domowników Lecha miał
największy wpływ na jego decyzje, pretendent do prezydentury odpowiada:
„Mama (Jadwiga z d. Jasiewicz), chociaż ojciec (Rajmund) też. Rodzice się
między sobą pod tym względem nie różnili. Różnili się tylko w poziomie
akceptacji dla naszych działań opozycyjnych: mama akceptowała je bardziej niż
ojciec (...) Ojciec mniej, ale później już się cieszył. Na pewno byliśmy –
Jarosław i ja – pod zdecydowanym wpływem mamy. Ale ojca też. Ojciec posiadał
wszystkie możliwe odznaczenia bojowe, jakie tylko mógł zdobyć jako młody
chłopak. Miał Krzyż Virtuti Militari, Krzyż Walecznych. Był powstańcem
warszawskim...”.
– Jest faktem bezspornym, że inżynier Rajmund Kaczyński miał w życiorysie
piękną, powstańczą kartę. Niestety, za komuny ostro kolaborował z partią,
organizując na tak zwanej peerelowskiej „Sorbonie” przy Politechnice
Warszawskiej specjalne 2-letnie kursy wyłącznie dla kacyków komunistycznych,
po których ukończeniu wybrańcy dostawali dyplomy ukończenia studiów wyższych.
To wstydliwa historia... – mówi nam jeden z pracowników politechniki.
Na tyle wstydliwa, że w licznych wywiadach Kaczyński chętnie opowiada –
sypiąc szczegółami – o mamie, dziadkach, stryjence matki (córce nadwornego
lekarza króla Rumunii), a o dorosłym okresie taty – ani mru-mru...
Podczas tegorocznych uroczystości rocznicowych powstania jeden z mówców
powiedział dyplomatycznie o ojcu Lecha: „Brał udział w życiu środowiska
kombatanckiego na miarę, a nawet ponad miarę swoich możliwości”.
Wiadomo, partia źle widziała wszelką nieprawomyślność...
12 października poprosiliśmy grzecznie pretendenta na fotel „pierwszego” (za
pośrednictwem Adama Bielana, rzecznika prasowego sztabu wyborczego Lecha
Kaczyńskiego) o wyjaśnienie, czy jego ojciec Rajmund „był w jakikolwiek
sposób zaangażowany w system przyspieszonego kształcenia dygnitarzy Polskiej
Zjednoczonej Partii Robotniczej...”.
Na odpowiedź wciąż czekamy. Zamurowało ich...
Dominika Nagel