Dodaj do ulubionych

Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Kaczych

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 18:29
Jaki ojciec...

Wprawdzie brzydzi nas wyciąganie ludziom, a nawet politykom, jakichś plam w
życiorysach przodków, to wobec ogólnopolskiej dyskusji o dziadku Donalda
Tuska byłoby karygodną niesprawiedliwością zapomnieć o ojcu Lecha
Kaczyńskiego...

Na pytanie Rydzykowego „Naszego Dziennika”, kto z domowników Lecha miał
największy wpływ na jego decyzje, pretendent do prezydentury odpowiada:
„Mama (Jadwiga z d. Jasiewicz), chociaż ojciec (Rajmund) też. Rodzice się
między sobą pod tym względem nie różnili. Różnili się tylko w poziomie
akceptacji dla naszych działań opozycyjnych: mama akceptowała je bardziej niż
ojciec (...) Ojciec mniej, ale później już się cieszył. Na pewno byliśmy –
Jarosław i ja – pod zdecydowanym wpływem mamy. Ale ojca też. Ojciec posiadał
wszystkie możliwe odznaczenia bojowe, jakie tylko mógł zdobyć jako młody
chłopak. Miał Krzyż Virtuti Militari, Krzyż Walecznych. Był powstańcem
warszawskim...”.
– Jest faktem bezspornym, że inżynier Rajmund Kaczyński miał w życiorysie
piękną, powstańczą kartę. Niestety, za komuny ostro kolaborował z partią,
organizując na tak zwanej peerelowskiej „Sorbonie” przy Politechnice
Warszawskiej specjalne 2-letnie kursy wyłącznie dla kacyków komunistycznych,
po których ukończeniu wybrańcy dostawali dyplomy ukończenia studiów wyższych.
To wstydliwa historia... – mówi nam jeden z pracowników politechniki.
Na tyle wstydliwa, że w licznych wywiadach Kaczyński chętnie opowiada –
sypiąc szczegółami – o mamie, dziadkach, stryjence matki (córce nadwornego
lekarza króla Rumunii), a o dorosłym okresie taty – ani mru-mru...
Podczas tegorocznych uroczystości rocznicowych powstania jeden z mówców
powiedział dyplomatycznie o ojcu Lecha: „Brał udział w życiu środowiska
kombatanckiego na miarę, a nawet ponad miarę swoich możliwości”.
Wiadomo, partia źle widziała wszelką nieprawomyślność...
12 października poprosiliśmy grzecznie pretendenta na fotel „pierwszego” (za
pośrednictwem Adama Bielana, rzecznika prasowego sztabu wyborczego Lecha
Kaczyńskiego) o wyjaśnienie, czy jego ojciec Rajmund „był w jakikolwiek
sposób zaangażowany w system przyspieszonego kształcenia dygnitarzy Polskiej
Zjednoczonej Partii Robotniczej...”.
Na odpowiedź wciąż czekamy. Zamurowało ich...

Dominika Nagel

Obserwuj wątek
    • jakobitka Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka 27.03.06, 18:40
      Magister Kaczyński rozdawał dyplomy kacykom. To nazywa się, delikatnie mówiąc,
      przerost wyobraźni pretorianki Tuska.
      • Gość: hip Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.chello.pl 05.04.06, 08:22
        to, że coś się Tobie nei mieści w głowie, wcale nei znaczy że nie jest prawdą.
        więcej, to, że nie chce Ci się zmieścić w głowie i nawet nie chcesz o czymś
        pomyśleć... hm, nie napiszę, bo się obrazisz?
    • jakobitka Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka 27.03.06, 18:44
      Dominiko Nagel, tak Cię przy nagliło, ze idź szybko się wys....
      To Ci dobrze zrobi.
      • Gość: historyk prawdy Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 18:50
        > Dominiko Nagel, tak Cię przy nagliło, ze idź szybko się wys....

        Twoje chamstwo i arogancja w niczym nie ustępuję Głowie Najjasniejszej-
        Pomrocznej. Z partyjnym pozdrowieniem - "Spieprzaj dziadu" ! :)
        • Gość: Wincenty K Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 19:26
          Domioniko Nagel- napisz cokolwiek o swoich bliskich - mamusi,tatusiu,dziadkach
          i o sobie - to może znajdzie się taki co przypomni sobie w imię prawdy
          historycznej ich zasługi...a zatytułuje jaka córka,taka nać...
          • Gość: historyk prawdy Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 19:30
            Nie nazywam się Dominika, jeno przytaczam tekst artykułu, pod którym autorka
            się podpisuje. Napisz do niej.. może wyjaśnicie sobie pewne kwestie - a kto
            wie? - jak cię Kaczory nie będa mieły w d... i udzielą odpowiedzi na tę
            nurtującą kwestię - to skłonna byłaby pewnie sprostowanie zamieścić.
          • Gość: mbir szkoda, ze Tusk nie ma takiego IP: *.chello.pl 27.03.06, 22:10
            rotweilera.....
            • Gość: m.m. Re: Tusk miał jeszcze większą świnię IP: 82.177.97.* 02.04.06, 18:05
              Tusk nie miał rotwajlera?! A kim był płk Miodowicz? A jak się zachowowywał
              wtedy Tusk? Z niego to dopiero wyszła świnia! To ciekawe, że tak szybko o tym
              zapomnieliście. Dziennikarze, o dziwo również. A powinni w każdym wywiadzie
              pytać się Tuska o sprawę słynnej Jaruckiej. Jakoś dziwnie milczą. Dlatego, choć
              Kurski zachował się jak świnia, to Donalda T. wcale mi nie było żal. Kto
              mieczem wojuje....
          • Gość: logos Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.06, 02:27
            Ale pierdoly Wicusiu............. Przyslowie brzmi " jaka mac taka
            nac"
      • Gość: m.m. Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: 82.177.97.* 02.04.06, 17:58
        Nie cierpię Kaczyńskich, nie mogę słuchać tego, co wygadują o innych, ale to
        nie powód, by stosować metody Kurskiego. Wstydź się, szanowna pani. Tak się nie
        robi wobec nikogo. Nie jesteś lepsza niż Kurski!
    • Gość: a Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.chello.pl 27.03.06, 22:30
      www.faktyimity.pl/archiwum/caly.phtml?id=5538
    • les1 Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka 28.03.06, 00:14
      Hmm...moze to byly wyjatkowo uzdolnione osoby i nie potrzebowaly 4 lat na
      ukonczenie studiow? :-)
      Bywaja takie przypadki, prawda?
      • Gość: gosc Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 05:11
        tak,tak,bywaja takie słuzby,w wojsku tez,szybkie awanse,kasa dla nieuków!
        • Gość: jan Re: to teraz o ojcu moim IP: *.ca-sanfranc0.sa.earthlink.net 28.03.06, 08:25
          moj ojciec za...l,ja zapier...m,moj syn bedzie zapierd...l
          taka nasza qreska robotnicza nac
    • Gość: antyplatfuß Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.piotrkow.net.pl / *.piotrkow.net.pl 29.03.06, 12:56
      czy te brednie skopiowałeś z "nie" czy "fucktów i mitów"?
      • Gość: antyplatfuß Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.piotrkow.net.pl / *.piotrkow.net.pl 29.03.06, 13:03
        no tak, fuckty i mity, można się po tym gó..e spodziewać takich rzygowin - dla
        mnie ta szmata jest całkowicie niewiarygodna, w dodatku ten redaktorzyna,
        pieprzony eks-ksiądz ma sprawy karne za plagiaty... dziwięsię ze admin nie
        skasdwał od razu tego syfu...
        • takityp Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka 29.03.06, 13:42
          UWAGA pojawił się jakiś łobuz pod nazwą "platfus"To członek pisu. Jego teksty
          jak i on sam trącą na kilometr pisuarem.Proponuję nie polemizować z nim-niech
          pisze.Do tej pory ,każdy tu piszący robił to w sposób kulturalny-myślę że z
          chamstwem powinniśmy walczyć .Co Wy na to mili forumowicze?
    • Gość: keczemot Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: 213.17.198.* 29.03.06, 15:53
      I co teraz "bulterier" ??? !!!
      • Gość: sęp Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 18:25
        Ciemny polski lud - według Tomasza Lisa tak o polskim społeczeństwie poza
        anteną wypowiadał się Jacek Kurski, zwany "bulterierem Kaczyńskich". Kurski
        miał również uważać, że ten "ciemny polski lud" wszystko "łyknie". "Dziadka z
        Wermachtu" lud przełknął, ale Kurski zapłacił za niego chwilowym przejściem w
        polityczną odstawkę. Ostatnio jednak wraca do łask, co w szczególności widać
        na sali sejmowej. Zaraz po "dziadku z Wermachtu" Kurski wylądował w ostatnim
        rzędzie, później przeniósł się do rzędu środkowego, a w czasie niedawnej,
        burzliwej debaty zasiadł obok samego prezesa Kaczyńskiego. Najwyraźniej
        Jarosławowi Kaczyńskiemu nie przeszkadzają poglądy Kurskiego. Zresztą jego
        brata bliźniaka cechuje równie niedelikatne podejście do rodaków czego
        dowodem jest sławne "spieprzaj dziadu".
        • Gość: Icek Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.witnet.pl / *.volta.net.pl 02.04.06, 11:50
          " Ciemny polski lud","Goj"- oto pogardliwe wyzwiska raniące
          Polaków ,wypowiadane przez tych,ktorzy żyją w nie swojej ojczyżnie,ale ją
          wysysają finansowo.Droga wolna do swej ojczyzny!
          • Gość: max Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 12:26
            > " Ciemny polski lud","Goj"- oto pogardliwe wyzwiska raniące
            > Polaków ,wypowiadane przez tych,ktorzy żyją w nie swojej ojczyżnie,ale ją
            > wysysają finansowo.Droga wolna do swej ojczyzny!

            Co ty powiesz Żydku!!!
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3226296.html
            Ciemny polski lud - według Tomasza Lisa tak o polskim społeczeństwie poza
            anteną wypowiadał się Jacek Kurski, zwany "bulterierem Kaczyńskich". Kurski
            miał również uważać, że ten "ciemny polski lud" wszystko "łyknie". "Dziadka z
            Wermachtu" lud przełknął, ale Kurski zapłacił za niego chwilowym przejściem w
            polityczną odstawkę. Ostatnio jednak wraca do łask, co w szczególności widać na
            sali sejmowej. Zaraz po "dziadku z Wermachtu" Kurski wylądował w ostatnim
            rzędzie, później przeniósł się do rzędu środkowego, a w czasie niedawnej,
            burzliwej debaty zasiadł obok samego prezesa Kaczyńskiego. Najwyraźniej
            Jarosławowi Kaczyńskiemu nie przeszkadzają poglądy Kurskiego. Zresztą jego
            brata bliźniaka cechuje równie niedelikatne podejście do rodaków czego dowodem
            jest sławne "spieprzaj dziadu".
    • Gość: Piotr Takie rewelacje dopiero teraz? IP: *.localdomain / 195.117.155.* 31.03.06, 14:24
      Trzeba bylo to wykombinowac przede wyborami! Wtedy dawni czerwoni nie
      glosowaliby na SLD/SdPl/PD/PO, tylko na PiS!
    • Gość: nie wyborca Re: Był dziadek co zburzył Warszawę- Kaczyński IP: *.SERVER / *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.06, 19:50
      Jeżeli Pan Kaczyński wypomina komuś przodków w KPP,to jemu trzeba przypomnieć jeo ojca,który miał swój udział w zagładzie Warszawy,w czasie powstania.Przyłączył się bowiem do tych ptrzegranych sanacyjnych oficerów,którym marzyła się wielka bitewna sława i ordery nieważne,że za cenę zagłady stolicy i jej mieszkańców. Czsi byli mądrzejsi i do dziś mogą cieszyć się piękną Pragą.U nas burzył ojciec Kaczyńskich i bracia Kaczyńscy umią tylko wszystko wokół siebie psuć,co udowodnili wielokrotnie.
      • Gość: łemek Re: Był dziadek co zburzył Warszawę- Kaczyński IP: *.witnet.pl / *.volta.net.pl 01.04.06, 14:33
        "Był dziadek co zburzył Warszawę-Kaczyński"
        Ojciec Kaczynskiego bronił Polski,a dziadek Tuska nosząc mundur hitlerowski
        chciał Polskę zniszczyć i to jest ta drobna różnica.KPP chcąć być niezależna
        została zniszczona przez Stalina.Wycieranie sobie "gęby" z idei komunizmu
        świadczy o niedouczeniu z historii, z braku wiadomości o 19 wiecznym
        kapitaliżmie.Spytajcie chłopów ze wsi w Bieszczadach jak im się żyło w
        przedwojennym kapitalizmie,gdy na tzw.przednówku umierali z głodu .
        • jazyda Drogi ułomku,KPP wcale nie chciała niezależnosci 01.04.06, 16:45
          i to nie tylko swojej partii ale również Polski.I nie uprawiaj demagogii( mam na
          myśli te brednie na temat dziadka Tuska i ojca Kaczyńskich)
          • Gość: łemek Re: Drogi ułomku,KPP wcale nie chciała niezależno IP: *.witnet.pl / *.volta.net.pl 01.04.06, 19:18
            Sympatyczny Jazygo.Jeśli walkę w Powstaniu Warszawskim nazywasz bredniami i
            podobnie noszenie hitlerowskiego munduru to trudno,to twoja sprawa.Ludzie
            wiedzą jak było w rzeczywistości.Jeśli chodzi o KPP to sprawdż ilu było
            przeciwko jej rozwiązaniu i wowczas oceniaj problem.Takimi kategoriami jak
            Ty myślą tylko zapiekli "wszechwiedzący",a sprawa wymaga
            oceny "chłodnym "okiem.Jeśli chodzi o "dorobyt" w przedwojennej Polsce to ze
            swoimi poglądami nie pokazuj się na tzw.ścianie wschodniej,ponieważ tam żyjący
            starzy ludzie nauczą Cię historii.
      • Gość: Łemek Re: Był dziadek co zburzył Warszawę- Kaczyński IP: *.witnet.pl / *.volta.net.pl 08.04.06, 21:18
        Jazydo! Widzę,że z tobą nie da się dyskutować,ponieważ nie masz wiadomości,a
        jedynie wrodzone umiejętności do używania słów rynsztokowych,które świadczą o
        twojej kulturze, z takimi nie rozmawiam.
    • Gość: gość Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.rene.com.pl 01.04.06, 22:15
      Takim kacykiem obecnie jest Marszałek Senatu B. Borusewicz. Wykształcił w
      podziemu np. płk Nowka, który szybciej niz jakikolwiek kacyk komunistyczny
      dostał dystynkcje płk i szefostwo słuzb specjalnych! Sam Borusewicz - ba niczym
      najlepszy kacyk komunistyczny ukończył pilnie - KUL Wydz. Historii - a dobrze
      sam nie potrafi zdania zbudować. Czyli nadal komunistyczne - nie matura a chęć
      szczera zrobi z Cibie oficera - jeżeli spałeś na steropianie w Solidarnosci lub
      kręciłem powielaczem w podziemiu! Niećh żyją podziemnie działacze Solidarnosci -
      ale na własny koszt!!!
    • Gość: stary Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 13:05
      nie b.interesuje dlaczego wielcy/jak uważają/opozycjoniści nie byli intrnowani
      w wojnie jaruzelskiej?Za zasługi taty?Za płytkość myśli?Za kapusiowaniw?Co na
      to kurski szuja?W wehrmachcie /austryjackim?był też marszałek Piłsudski.
    • michal19755 Dokad zmierzasz Prezesie? 03.04.06, 20:31
      Quo vadis Prezesie???
      Ktoś z członków Prawa i Sprawiedliwości musi w końcu zadać to pytanie. PiS
      został tak pomyślany, że nie postawi go nikt z władz partii (i żaden z
      parlamentarzystów). Na razie... Sukces Jarosława Kaczyńskiego jest faktem-wiara
      w jego „geniusz” powszechna wśród członków naszej partii i obecna również poza
      nią (np. część komentatorów politycznych; wielu
      polityków Platformy itd. itp.). Właściwie PiS to Jarosław Kaczyński-i to on
      jest odpowiedzialny za politykę partii. Rola trybika w pisowskiej maszynie
      niespecjalnie mi jednak odpowiada-tym bardziej, że jej działanie-moim zdaniem-
      szkodzi: raz Polsce, dwa polskiej centroprawicy. Mój głos jest słaby-cóż może
      szary członek-niemniej jednak, jako się rzekło: ktoś musi zacząć...
      Gwoli porządku-przypomnę wszystkim dzisiejszym krytykom PiS-u, dlaczego tacy
      ludzie jak ja (niekoniecznie kochający Ojca Dyrektora, całkiem nieźle
      wykształceni-czyli niestereotypowi „fani bliźniaków”) głosowali na PiS .
      Po pierwsze, Polacy łaknęli (i łakną!) uczciwości w życiu publicznym.
      Uczciwości rozumianej jako zaprzeczenie złodziejstwa (pamiętamy AWS-owski i SLD-
      owski TKM) i wyrzeczenia się korzyści, które są pochodną
      sprawowanej władzy (czyli bezinteresowności). Po drugie, Polacy chcieli być
      dumni z własnej tożsamości narodowej-z własnego dziedzictwa. Po trzecie, Polacy
      chcieli (i nadal chcą!) wzmocnienia instytucji państwa, które wielokrotnie w
      ciągu ostatnich szesnastu lat, okazywało się bezsilne wobec patologii
      (korupcji, ale też kolesiostwa, czy pospolitego bandytyzmu).
      Prawo i Sprawiedliwość wyszło naprzeciw tym oczekiwaniom. Kto był w Muzeum
      Powstania Warszawskiego, ten wie, że Lech Kaczyński spełnił oczekiwania Polaków
      czekających na upamiętnienie i rozpropagowanie tego, co w naszej-polskiej
      historii...(„brakuje”mi przymiotnika) wielkie. Kto czytał program PiS-u i
      śledził działania polityków naszej partii, ten wie, że jak mantra przejawiało
      się w nich żądanie wzmocnienia sądów i usprawnienie admninistracji
      publicznej. „Podkładkę” intelektualną do tego punktu programu dorobiła profesor
      Staniszkis, wołająca od lat o wzmocnienie państwa, bez
      którego i wolny rynek nie może sprawnie funkcjonować (ostatnio zresztą pisał o
      tym guru republikanów i liberałów-Milton Friedman). Dorzucić do tego trzeba
      (zapomnianą?) ideę zmian własnościowych w tzw. spółdzielniach mieszkaniowych, o
      co nie zadbał żaden (!) z rządów wolnej Polski, w tym żaden z tych,
      które szermowały ideologią liberalną (a własność jak
      wiadomo...). Jeżeli dodamy niewątpliwą uczciwość braci
      Kaczyńskich i ogromnej większości polityków PiS-u, mamy już
      gotową odpowiedź na pytanie o przyczyny sukcesu. I nawet hasło solidaryzmu,
      który nie jest tożsamy z socjalizmem (a przynajmniej nie miał być!), świetnie
      trafiało i do tych, którzy z sentymentem wspominali czas pierwszej
      Solidarności, i do tych, którzy na co dzień spotykają się z łamaniem swoich
      praw (np. pracowniczych) i takiego solidaryzmu oczekują (ze
      strony państwa i innych Polaków). Na koniec dodam jeszcze, że alternatywą dla
      PiS-u były zaklęcia w stylu 3 razy 15 (a dlaczego nie 3
      razy 12.5?) i kilkanaście (!) stroniczek „programu”, który wstyd było pokazać w
      wersji papierowej (później się okazało, że Jan Rokita pracował z grupą znanych
      ekonomistów nad programem gospodarczym-wyłącznie!, ale wyniki prac pokazał
      dopiero po wyborach!!!).
      Powie ktoś: a gdzie sojusz z Ojcem dyrektorem, wyraźnie zaznaczony w czasie
      kampanii? Jak mogłem go nie zauważać? Ależ zauważałem! Ale jestem
      czterdziestolatkiem, śledzę politykę nie od dziś i pamiętam, że to Jarosław
      Kaczyński określił działanie neoendeckiego ZChN-u mianem „prostej drogi do
      dechrystianizacji Polski”. Pamiętam, że bracia Kaczyńscy wyrośli
      w tradycji zupełnie odmiennej-piłsudczykowskiej i akowskiej, czyli obcej
      nacjonalizmowi. Pamiętam, że Jarosław Kaczyński wiele razy oskarżał (i
      słusznie) Ojca Rydzyka o otaczanie się byłymi działaczami PZPR-u i Grunwaldu.
      Pamiętam oskarżenia (słuszne!!!) o prorosyjskość (dostało się kiedyś nawet
      Giertychowi-do pewnego czasu pupilowi Radia Maryja). Mogłem więc mieć nadzieję,
      że wizyty w telewizji Trwam, to jedynie czasowy sojusz, obliczony
      na zwycięstwo wyborcze i „uwiedzenie” elektoratu „neoendeckiego”-jego
      ucywilizowanie. Pomyliłem się...
      Pomyliłem się albo zostałem zrobiony w bambuko. Tak, czy siak, zauważam, że
      kapitan wiedzie statek na mielizny, że nie zauważa skał i gór lodowych.... I
      chcę o tym napisać.
      Pierwsze moje zaskoczenie budzi język jakiego prezes, od pewnego czasu
      używa. I nie chodzi mi o to, że jest dosadny. Na to mógłbym
      się z oporami zgodzić. Język, którego używa Jarosław Kaczyński to... bełkot. To
      mowa, która niczego nie tłumaczy, nie nazywa. Gdybym chciał go sparafrazować-
      napisałbym, że to łże-język, ale nie muszę. Mogę się odnieść do konkretów. Cóż
      znaczy określenie: „lumpenliberalizm/lumpenliberałowie”? Konia z rzędem temu,
      kto znajdzie desygnat dla tej nazwy! Że niby liberałowie, ale
      niedouczeni? Że liberałowie werbalnie, ale w działaniu
      etatyści??? Ale lumpenliberałowie? Nie rozumiem.
      A cóż znaczy, że Gazeta Wyborcza jest „mutacją Komunistycznej Partii Polski”?
      Można nie zgadzać się z liberalna linią Gazety; można się z nią spierać (i
      trzeba!). Ale, że mutacja KPP? To co-przemycają myśli Marksa pod płaszczykiem
      liberalnej doktryny? Nie? Więc co? Że liberalizm szkodzi Polsce tak samo jak
      żądania rewolucji proletariackiej i wyrzeczenie się
      (programowe) niepodległości? Absurd!
      A łże-elity? Że niby zawsze kłamią? A kto konkretnie? I kiedy?
      A „Pan który prawie zawsze się mylił”? Że niby co: prezes Kaczyński wie lepiej,
      jak kontrolować podaż pieniądza, tak, żeby nie wywołać inflacji?
      I tu przechodzę do mojego drugiego zaskoczenia: jak można było dyskusję o
      polityce monetarnej (zna się na tym paru ludzi w Polsce!) sprowadzić do
      wrzasków człowieczka, którego zawsze się miało w pogardzie??? Jak można było,
      będąc wiernym przekonaniom i uczciwości (!), odwoływać się do
      najniższych instynktów prostych ludzi, którzy za
      wszystkie swoje niepowodzenia gotowi są winić profesora Balcerowicza??? Jak
      można było tak mocno dopieścić homo-sovieticusa??? Żeby nie powiedzieć po
      prostu:chama (albo Polactwo-jak napisał Rafał Ziemkiewicz). To,
      co dzieje się wokół osoby Leszka Balcerowicza i instytucji NBP, jest po prostu
      antypaństwową destrukcją Panie Prezesie! Jeżeli chce Pan budować partię chamsko-
      nacjonalistyczną (bo wszak nie ludowo-narodową), to trzeba
      było to powiedzieć przed wyborami!
      Czemu służy bowiem kluczenie w kwestii: będzie Lepper w rządzie, czy nie
      będzie? Wchodzenie w alians z Lepperem jest błędem-Pana błędem-za który zapłaci
      cały naród. Czym różni się dla Pana PZPRowski dyrektor PGR-u, od
      sekretarza Millera? Ten drugi przynajmniej udaje, że się czegoś nauczył! Ten
      pierwszy-nie nauczył się niczego (poza doskonaleniem postpańszczyźnianego
      cwaniactwa). Nie wolno igrać z ogniem! Szczególnie wtedy, gdy poparzyć się mają
      inni!
      A gdzie ustawy Panie Prezesie: wzmacniające polskie sądy, policję,
      administrację? Gdzie pomysł uwłaszczenia spółdzielców? Gdzie gospodarka-w tym
      dbałość o młode pokolenie, które musi wszak utrzymać nie tylko siebie!??

      Czas się obudzić-członkowie PiS-u! Kapitan (z wiadomych sobie powodów) chce
      rozbić łajbę, w której płyniemy! Zwinął już dumną banderę i wywiesił...kaftan!


      • Gość: Kaśka Re: Dokad zmierzasz -rozumiem twe rozgoryczenie IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 04.04.06, 09:32
        To bardzo długa, nacechowana żalem wypowiedź. Przyznam, że nie wszystko z niej
        rozumiem. Z moich rozmów ze znajomymi, którzy głosowali na PIS (jest ich
        niewielu) rzeczywiście wynika. że chcieli odnowy stylu rządzenia,
        sprawiedliwości, porządku i co najważniejsze rozliczenia komunistów, czy też
        zlikwidowania układów (nie wiem jak to nazwać) po prostu rozliczenia jawnego
        złodziejstwa.
        Idee słuszne. Ale ja nie mam zaufania do człowieka, który otacza się takimi
        ludźmi jak p. Kurski, któty potrafi tylko jątrzyć i rozwalać (żeby nie użyć
        mocniejszych słów) Dlaczego odpowiada mu taki styl? bo sam tak działa : burzy,
        jątrzy, a przede wszystkim nieustannie prowokuje. Nie mówiąc już o bełkotliwej
        mowie o której wspomniałeś. A spójrz na pana Prezydenta. W kampanii grał
        dobrego ojca narodu, a teraz to jakiś mruk nie umiejący sklecić jednego
        zdania . W kampani pracuje na nich sztab ludzi, a teraz są sobą. Nie muszą się
        nikomu podlizywać. Ale to ( chamstwo, cynizm,) było już widać w czasie
        kampanii wyborczej. I jeszcze ten Ojciec R. - trzeba było być ślepym, żeby tego
        nie dostrzegać.
        A gdzie się podziało "tanie państwo", czy wielkim urzędem z dobrze
        zarabiającymi urzędasami zlikwiduje się korupcję? Na to lekarstwo jest tylko
        jedno - stworzyć takie mechanizmy w gospodarce (jak najmniej państwa w
        gosapodarce) żeby nikomu nie opłacało się brać i dawać. Czyli przede wszystkim
        gospodarka. Życzę ci wszystkiego najlepszego Michale. Mnie też jest przykro ,
        dlatego ostatnio nie oglądam telewizji, czytam książki i cieszę się wiosną.
        • Gość: serek wiejski Re: Dokad zmierzasz -rozumiem twe rozgoryczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 12:18
          jaka mądra dziewczynka, aż miło pocyztać :)
          • jazyda Drogi ułomku,to nie walkę w powstaniu nazwałem 04.04.06, 23:58
            brednią i Ty dobrze o tym wiesz. Stosujesz ulubiony trik członków pewnej,
            bliskiej Ci partii.Polega to na próbie wmawiania osobom postronnym, że ich
            adwesarz w swojej wypowiedzi użył stwierdzeń ośmieszających go lub naruszających
            "ogólnie uznane wartości" Jest to świadome i ordynarne wypaczanie intencji jego
            wypowiedzi.
            Brednią i demagogią nazwałem użyte przez Ciebie stwierdzenie:"Ojciec
            Kaczynskiego bronił Polski,a dziadek Tuska nosząc mundur hitlerowski chciał
            Polskę zniszczyć "
            Dziadek Tuska chciał Polskę zniszczyć? Dlatego trafił do kacetu? Wcielony
            przymusowo do Wehrmachtu zdezerterował i podjął walkę w PSZ na Zachodzie?
            Zdaje mi sie, że zbyt łagodnie określiłem Twoją wypowiedź- to raczej było zwykłe
            chamstwo.
            To jedna sprawa.
            Co do KPP-nie bardzo wiem co ma do rzeczy " ilu było przeciwko jej rozwiązaniu"
            do mojego stwierdzenia,że niezależność Polski była jej członkom , że użyję
            eufemizmu,co najmniej obojętna?
            Nie przypominam również abym cokolwiek napomknął na temat "dorobytu w
            przedwojennej Polsce"
            Coś mi się wydaje, że reprezentujesz zapiekłych "chłodnych nierozgarniętych"
            • Gość: max Re: Co to jest KPP? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 09:50
              Komunistyczna Partia Polski - zdaniem Jarosława Kaczyńskiego to właśnie
              zlikwidowana w 1938 roku KPP rządzi w Polsce "układem" (patrz:układ), a w
              szczególności Platformą Obywatelską i "Gazetą Wyborczą". Historyczna KPP
              powstała w grudniu 1918 roku przybierając z początku nazwę Komunistycznej
              Partii Robotniczej Polski. Finansowana i w dużej mierze sterowana przez Moskwę
              do końca lat 20 zachowywała jednak pewną niezależność. Ostatecznie partia i jej
              działacze zostali zlikwidowani przez Stalina w 1938. Co zatem łączy PO i KPP?
              Absolutnie nic. Swoją tezę Kaczyński przedstawił jednak w Radiu Maryja, a jego
              słuchacze nie potrzebują dodatkowych wyjaśnień. Liczy się magia i moc słów
              takich jak: "bolszewik", "komunistyczny", "nazistowski" czy "liberalny".
              Zawierają one tak duży ładunek emocjonalny, że słuchacze Radia z Torunia z
              łatwością zapamiętają: "liberałowie"(tak Kaczyńscy nazywali PO w czasie
              kampanii wyborczej) to "komuniści"!

              Układ - pojęcie niezwykle szerokie. Oznacza bliżej nieokreśloną grupę osób i
              interesów, które łączy wspólny cel - utrzymanie w polskim życiu
              publicznym 'status quo' i, co się z tym wiąże, zablokowanie wprowadzanej przez
              PiS "IV RP". Trudno określić czym dokładnie jest "układ". Władza daje natomiast
              do zrozumienia, że "układ" ma wiele twarzy. Marek Jurek na przykład dopatruje
              się go wśród części dziennikarzy. Natomiast Eugeniusz Majewski, związany z PiS
              sołtys wsi Bąkówka pod Piasecznem, działanie 'układu' dostrzegł w kontroli
              przeprowadzonej w jego sklepie, po tym jak nie przedłużył koncesji na sprzedaż
              alkoholu.
              • Gość: rec Re: Co to jest KPP? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 17:47
                wreszcie sie dowiedziałem co to ta KPP
      • adax4 Re: Dokad zmierzasz Prezesie? 07.04.06, 13:50
        Wszyscy szeregowi członkowie PiSu są tak rozdygotani emocjonalnie? Jakoś nie
        wierzę. A może lepiej przejść do PO?

        co do KPP w wyborczej polecam blog

        <a href="perlyprzedwieprze.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?
        3,2006</a> wpis z 4 kwietnia
    • Gość: pyt. Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 08:00
      a czy nie zgłosił sie na ohcotnika do Armii Czerwonej ?
    • Gość: ww Re: Był dziadek w Wermachcie - to teraz o ojcu Ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 06:41
      czestochowa.toplista.pl/?we=jaskier

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka