edycia274
16.10.07, 22:39
Nikola problemy zdrowotne miała już po urodzeniu, wymioty, biegunki. Stawiano
na alergię. Po operacji na zwężenie odźwiernika sytuacje nadal się powtarzały.
I nadal twierdzono, że to alergia na moje mleko. Więc przeszła na specjalne
mieszanki. W 8 tygodniu jej życia wykryto lamblie, dwa razy wynik był
pozytywny ale nikt nie chciał ich leczyć. I praktycznie jej problemy ciągną,
się do tej pory. Wizyty u alergologa no bo uczulenie na nabiał, hematolog gdyż
za wysoki poziom białych krwinek już jej szpik pobierali , nefrolog bo
wiecznie zakażenia dróg moczowych, i poradnia zdrowia psychicznego, gdyż
niepokoiło nas to :,że Nika ma koszmary nocne, jest nadpobudliwa, uderzała nam
głowa o łóżko i nie czuła bólu, był moment że aż ja sparaliżowało i
wylądowaliśmy w szpitalu ewidentnie było coś z układem nerwowym, Nikoli
nadpobudliwość było ogromna, szał straszny.
Aż sweet.joan weszła na mój blog i poczytała i zasugerowała badania w kierunku
pasożytów itp.pomogla nawet w wysłaniu wysyłki i zasugerowała kontakt z
sigvaris. Zgłosiłam się do niej. Najpierw zalecenie zrobić badanie kału w
Warszawie.
I wyszło candida. , pierwotniak. Lamblie niby nie wyszły ale przypuszczam ,że
były. Od razu wyniki wysłałam do sigvaris i dostałam ogromniasty meil z
radami. Dziewczyny warto się stosować do tego co Ona pisze. Najpierw dieta,
odstawiłam cukry, nabiał jeszcze rygorystyczniej i gluten. Już po odstawieniu
cukrów Nikola się uspokoiła, poszłam do lekarza po recepty na pyrantelum,
zyntel i jeszcze jedne tabletki dla nas ale akurat mi nazwa uciekła. Najpierw
wzięliśmy pyrantelum, po pierwszej dawce nic, potem na zmianę był zyntel i
znów pyrantelum i tak powtórzyliśmy 3 serie. Dziewczyny jednorazowe podanie
leków na pasożyty nic nie daje !!! nas zaczęło ruszać przy drugiej a przy
trzeciej po prostu poszło na maksa. Po kuracji tymi lekami weszliśmy na
balsam. Przy pierwszej serii tez niby nic się nie działo, wdziałam, że Nikola
jest spokojniejsza, ale na razie tyle to było. Po przerwie i jak znów dałam
balsam wtedy ją porządnie przeczyściło, gorączkowała, był katar kaszel
wszystko, ogólne pogorszenie stanu zdrowia Nikoli i mojego męża mnie jakos nic
nie brało. I tak cały czas był balsam. I odstawiłam go. Był spokój nic się nie
działo. Aż Nikola poszła do przedszkola. Po 20 dniach zauważyłam objawy
neurologiczne, czyli zwiększona nadpobudliwość, histerie, nadpobudliwość
napady gorączki az do 40 stopni, katar, kaszel, podałam pyrantelum i po nim
zaczęło się poprawiać, teraz podaje zioła ojca Grzegorza i widzę, że jest
poprawa.
Napisałam to tak tylko w skrócie, chce wam powiedzieć że jednorazowe dawki
leków nic nie daja trzeba robić seriami, Lekarze dają pyrantelum i mówią dac
fiolkę na raz i z głowy nie !!! moja nawet nie była przekonana do całego tego
leczenia , ale recepty dała. Trzeba przyglądać się objawom temu co organizm
mówi, bo czasem sobie nie zdajemy sprawy co w nas siedzi.
Pozdrawiam edyta