obcy464
12.04.08, 02:06
po stronie oszustów.
Na rozprawie 20 lutego Sąd orzekł ,że orzeczenie w sprawie ,którą mi
wytoczyli dwaj oszuści a do tego tego damski bokser i filmowiec
będzie ogłoszone 25 lutego 2008. Żadna ze stron nie musiała być
obecna,ale ja byłam.I usłyszałam ,że potrzebne jest rozpatrzenie
dodatkowych wniosków dowodowych i termin następnej rozprawy wyznacza
się na 2 kwietnia 2008r. 5 marca dostałam zawiadomienie ,że mam się
zgłosić na badania sądowo-psychiatryczne pod rygorem doprowadzenia
mnie przez policję na te badania .6 marca dostałam kolejne pismo w
którym napisano ,że badać mają mnie dwaj psychiatrzy i mają
stwierdzić ,czy występuje u mnie choroba psychiczna ,upośledzenie
umysłowe ,jaki jest aktualny mój stan zdrowia psychicznego ,i czy
jestem zdolna do udziału w postępowaniu.
Oprócz tego wyznaczono mi obrońce z urzędu, to na wypadek gdybym
była wyłączona z udziału w postępowaniu .
Na co liczył pełnomocnik oskarżonych ,bo gdy przyszłam na rozprawę w
dniu 2 kwietnia na wokandzie widniało nazwisko Pani Adwokat J,O-Z.
Sąd orzekł tylko ,że obecność obrońcy z urzędu stała się
nieaktualna ,bo jestem zdrowa psychicznie .
Po krótkiej naradzie na której złożyłam dowód w postaci pisma
wysłanego Głowalom 17 stycznia 2007,żeby oddali mi pieniądze za
zwrot im maszyny ,które to nie przyjęli.
Oprócz tego złożyłam pismo w którym odnoszę się do kłamstw moich
oskarżycieli .
Wyznaczono kolejny termin to jest dzień 9 kwietnia wydania
orzeczenia .Tym razem przyszła ze mną do sądu moja
przyjaciółka ,oczywiście sama chciała być ze mną. Na wokandzie nie
znalazłam swojego nazwiska ,była jakaś zupełnie inna
sprawa.Pobiegłam do sekretariatu zapytać się czy się coś nie
zmieniło.Ale w sekretariacie zapewniono mnie ,że będzie dziś sprawa
o podanej przeze mnie sygnaturze .
I z małym poślizgiem czasowym zostałam wezwana do sali 003 na
odczytanie wyroku.
Ja która zostałam oszukana ,bo sprzedano mi starą maszynę bez karty
gwarancyjnej ,potem ukrywali się przede mna pisząc że są
zagranicą ,i gdy 21 grudnia przyszłam po pieniądze zdając sobie
sprawę ,że to oszuści i że nic nie chcę mieć z nimi wspólnego
odpowiedzieli ,że mi pieniędzy nie zwrócą .Krzysztof Głowala na moje
słowa powiedział ordynarnie że sądy to on ma nie w czterech literach
tylko żebym sobie zapamiętała ,że w d..e i powtórzył to
kilkakrotnie .Powiedział ,że inni go też próbowali sądem straszyć
ale nie wygrali.Zaskoczony tą furią jego syn powiedział ,że może mi
tylko zamienić tę maszynę na japońską Zetinę. Ponieważ do sklepu nie
przyjechałam z maszyną gdyż nie wiedziałam ,czy nie będzie sklep
zamknięty (bo 18 grudnia urodziło mu sie dziecko),zbliżały się
święta ,okres remanentów zgodziłam sie podpisać sporządzony przez
niego protokół wymniany. 22 grudnia2006 mimo tego protokołu wymiany
nie chcieli przyjąć przywiezionej przeze mnie maszyny,kłamiąc ,że
nie będzie ona ubezpieczona ,i jak będzie jakieś włamanie to poniosą
stratę .Przed sądem natomiast Daniel Głowala mowił tak:kwestia
zwrotu maszyny przez oskarżoną była dość "zawiła".Nie chcieliśmy
wziąć tej maszyny na stan bo zbliżał się koniec roku .Planowaliśmy
remanent i nie chcieliśmy tej maszyny wciągać na stan.
Powiadomiona przez nich 9,czy 10 stycznia 2007pocztą meilową
powiadomiłam ich że chcę zwrotu moich pieniędzy gdyż dowiedziałam
się ,że Zetina ,to nie jest żadna japońska maszyna tylko czeska
składana na Tajwanie lub w Tallandii.
I gdy 11 stycznia przyjechałam odebrać pieniądze zostałam
napadnięta .Daniel Glowala włączył kamerę i kazał mi powiedzieć
swoje imię i nazwisko oraz to ,że wyrażam chęć zakupu maszyny .
Uczyniłam to ,ale powiedziałam również ,że to co robią jest
bezprawiem i napewno udam się do sądu .Wówczs podskoczył do mojej
twarzy ze swoimi brudnymi rękami Krzysztof Głowala próbując mi
ścisnąć policzki tak abym się nie odzywała.Poczułam brudne ręce
tylko na mojej twarzy bo filmujący cały czas Daniel Glowala
krzyknął "tata nie "
Wyrok dla mnie skandaliczny brzmi :,że to ja mam przeprosić ich i
zapłacić im koszty które ponieśli (około dwóch tysięcy )
Dokończenie w drugiej części .