Gość: R. Włast-Matuszak
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.02.06, 21:00
Przez pół wieku (1939-89) naród polski był pozbawiony niezawisłości
państwowej. Rozwijał się, a raczej egzystował, wraz z wszystkimi tego faktu
konsekwencjami. Był to pełny okres dwu pokoleń, wchodzących w życie i
wychowujących następne pokolenie. Próba „zasypywanie”, „wymazywania”, lub
naprawiania takiej wyrwy czasowej okazuje się niewykonalna.
Połowa wieku, to jednak okres zbyt długi by uchwycić ciągłość przerwanej
państwowości II RP. Nic nie wróciło do tamtego stanu względnej równowagi,
nawet obchody Dnia Odzyskania Niepodległości. Wstrząsy historyczne i
rewolucje niszczą jednak nieodwracalnie delikatne mechanizmy społeczne i
obyczajowe.
Po rewolucji Cromwellowskiej Anglia nigdy nie była już tamtą rycerską Anglią,
nawet z krajobrazu zniknęły rozebrane do fundamentów twierdze i obronne
zamki. We Francji po krwawej rewolucji, zwanej wielką, nikomu z emigrantów
nie zwrócono dóbr skonfiskowanych na rzecz republiki. O konsekwencjach
rewolucji 1917 roku w Rosji, nawet nie chcę mi się wspominać.
Co stało się w Polsce przez te dwa pokolenia – ano komuna wychowała
sukcesorów, i wymiana pokoleniowa „elity rządzącej” nastąpiła wewnątrz
tejże „ELITY”.
Szkolne i akademickie programy nauczania nie wspominają słowem np. o „Zaciągu
Tysiąca”, kiedy to w 1950 – 51 roku, PZPR powołała na stanowiska dyrektorów
fabryk, przedsiębiorstw i innych newralgicznych miejsc gospodarki i
administracji ponad tysiąc robotników i chłopów z wykształceniem zaledwie
podstawowym, albo świeżo po kursach dla analfabetów! I objęli stanowiska i
kierowali i rządzili. (Tak samo było w sądownictwie, czy szeroko rozumianym
wymiarze sprawiedliwości ( a raczej niesprawiedliwości).
Ambitna dojarka (nie umniejszając dojarkom) kierowana była na WUMEL
(Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu i Leninizmu), poczem zostawała przyjęta na
drugi rok prawa UW, czy o zgrozo UJ, a jednocześnie dostawała nominację na
Przewodniczącą Sekcji Specjalnej Sądu Wojewódzkiego w Warszawie. Kończyła
studia i z tytułem „mgr” dostawała od Biureta („prezydenta”) nominację na
profesora UJ. Było kilkudziesięciu profesorów magistrów (!), dopiero po
latach kończyli „doktoraty”, najczęściej w Toruniu, habilitacje itd. I tak
powstała ELITA intelektualna, klasowego, lewicowego wymiaru sprawiedliwości.
Elita miała dzieci, dzieci bez problemu dostawały się na studia prawnicze w
PRL, zdobywały stypendia zagraniczne, miały „na telefon” paszport i dolary po
4,50 zł w NBP ( po 120-zl na czarnym rynku), i tak mamy oto elitę
dzisiejszych kadr uniwersyteckich i sądowniczych III RP.
To właśnie ta „ELITA”, która dzięki okrągłostołowemu kontraktowi bezboleśnie –
z braku woli dekomunizacji wymiaru sprawiedliwości – przeszła z PRL do III
RP, feruje dzisiaj sprawiedliwość obywatelom III RP.
Bardzo szybko też, ta postkomunistyczna „elita” przepoczwarczyła się surową
strażniczką zasady niezawisłości, nieomylności i dziedziczności władzy
sądowniczej. Towarzysze musieli jakoś odreagować na fakt, iż przez całe lata
pięćdziesiąte, czy osiemdziesiąte, dzwonił do nich w środku nocy jakiś
członek BP PZPR - Minc, czy Jaszczuk - i wrzeszczał: ”czy wyście do……
zupełnie zgłupieli! C….. ma dostać KS, potem się go ułaskawi!"
I rzucał słuchawkę, a przerażony „niezawisły” sędzia, dzisiejszy profesor,
czy wojewódzki rzecznik komisji dyscyplinarnej sądownictwa, biegł w spodniach
naciągniętych na piżamę, i zmieniał wyrok tak jak jego partia sobie życzyła.
Nie chce się tu rozpisywać, o tych setkach spraw sądowych, która za
odpowiednia opłatą zniknęły z naw sądowych III RP, o tych lewych zwolnieniach
lekarskich dla gangsterów, o sędzinie z Suwałk, która za umorzenie sprawy
karnej brał łapówkę w postaci słoika miodu itd., a przyłapana rzucała się ze
skutkiem śmiertelnym do miejscowego stawu.
Aktualnie minister Zbigniew Ziobro usiłujący posprzątać tę stajnię Augiasza.
Nagłośnił kuriozalny wyrok niezawisłego sądu w Katowicach, o braku potrzeby
odśnieżania dachów, a szczególnie dachu hali, pod którym zginęło 66 osób.
Bardzo taka krytyka wyroku niezawisłego sądu, nie spodobała się korporacjom
prawniczym, a szczególnie profesorom postkomunistycznych elit prawniczych.
Nie tak dawno pisano listy środowiskowe w obronie Lwa Rywina, Prezesa
Kulczyka itd., teraz wypichcono list protestacyjny 100 profesorów prawa,
sugerujących odwołanie „mąciciela porządku” ministra sprawiedliwości
Zbigniewa Ziobry.
Osiemdziesiąt procent tych obrońców prawa należało do PZPR-u. (a na
Uniwersytecie Toruńskim przerwano pospiesznie lustrację, bo większość
profesorów prawa okazała się TW SB – słowem jakiś oficerek SB lat 26, wzywał
pięćdziesięcioletniego profesora prawa i przemawiał do niego w ten sposób: -
No słuchajcie Marchewka, opuszczacie się ostatnio!).
Listę podpisał podobno też były minister sprawiedliwości w rządzie Unii
Wolności Hanny Suchockiej - profesor Adam Dyka. Mój Boże! Pomijając już rolę
Hanny Suchockiej w utrwalaniu rządów udecji i postkomunistów w Polsce, chce
tylko przypomnieć, że ten jej słynny z inwigilacji prawicy rząd UPADŁ właśnie
przez profesora Adam Dykę!
Pan Profesor, jak dysponent przeważającego głosu, zamkną się w sejmowej
toalecie i odmówił wyjścia na głosowanie. I tak to z powodu udawanej, czy
prawdziwej - nie bójmy się tu użyć kolokwializmu - sraczki posła, upadł rząd
Rzeczpospolitej Polskiej. A podpis profesora Dyki pod jakąkolwiek deklaracja,
ośmiesza ją absolutnie, a przynajmniej w moim odczuciu.
Gazeta Wyborcza zawodowo mijająca się prawdą, napisała również, że deklaracje
podpisał profesor Adam Strzembosz. O ile wiem z bezpośredniego źródła, to
namawiano Profesora, by deklaracje podpisał, i na wyrost zamieszczono jego
nazwisko pod deklaracją. Jak Pan Profesor Strzembosz - mój kandydat na
prezydenta RP w 1995 roku – oficjalnie potwierdzi swój akces w tej akcji
czerwonych wiatraków, to uwierzę.
Tymczasem będę gorąco popierał działania ministra Z. Ziobro, i agitował całą
prawicę za czynnym poparcie dekomunizacji wymiaru sprawiedliwości
Rzeczpospolitej. Działania min. Ziobro mają czytelny cel osłabienia
korporacyjnych sitw w wymiarze sprawiedliwości, jak i przywrócenie
sądownictwu RP pełnego zaufania społecznego.