nocny.lot
25.04.06, 15:43
Szanowni Panstwo!
Chcialbym sie z Panstwem podzielic pewnym pomyslem, ktory dlugo dojrzewal w ukryciu, by
dzis przyjac forme zarodkowa.
Otoz, mysle, ze nie jestem jedyna osoba czujaca dyskomfort powodowany razacym brakiem
rownowagi na Naszym Ulubionym Forum Depresja. Ow brak rownowagi dostrzegam w
istnieniu skrystalizowanego, jasnego i z pozoru nieodpartego "Programu Pozytywnego
Myslenia i Odczuwania", a scislej - w braku analogicznego kontrprogramu.
Wydaje mi sie, ze nadszedl czas, by przystapic do stworzenia takiej przeciwwagi. Skoro
postulaty "100 pompek kazdemu" i "Biegaj razem ze mna" znajduja liczne grono
zwolennikow, czemu nie mielibysmy - My, wszyscy negatywnie myslacy, sformulowac
wlasnych punktow programowych? Skoro istnieje powazna i konsekwentnie podtrzymywana
propozycja filozoficzna pozytywnego myslenia, dlaczego nie mielibysmy poszukiwac w
naszych negatywnych myslach solidnego fundamentu filozoficznego lub przynajmniej -
sztuki zycia nie odrzucajacego zlosci, wscieklosci, palenia papierosow, nieszczesliwego
zakochania, picia alkoholu, myslenia o smierci, smutku, uczucia porazki zyciowej, poczucia
winy?
Nie zartuje, uwazam, ze "negatywne mysli i zle uczucia" pomagaja przezyc, ale nie czas
jeszcze o tym pisac. Chce uniknac posadzen o przemadrzanie sie.
A wiec - sprobujmy posmucic sie konstruktywnie i madrze!