Książki jeszcze nie czytałem, ale czytałem arty w Świątecznej.
I czuję się trochę oszukany. Kilkanaście lat temu łykałem wszystkie książki
Kapuścińskiego jak najlepsze delicje. Traktowałem je oczywiście jako
literaturę faktu, której fanem jestem. Teraz okazuje się, że "Cesarz" to baśń
jedynie i z osobą Hajle-Selassjego wiele wspólnego nie ma. Pisarzem wielkim
był na pewno, ale chyba niekoniecznie dobrym reporterem...
www.richardwebster.net/johnryle.html