Byłem niedawno w sklepie spożywczym w pobliżu miasteczka akademickiego.
Dwoje studentów psioczy na bilety MPK i twierdzi, że dla nich powinny być za
darmo. Sklepikarz oburzył sie na to i wyskoczył z komentarzem, że jest ich
(studentów) prawie 80000 w Lublinie i on nie myśli harować na ich
bilety.Zanosiło się na konflikt z rękoczynami. Ja jako osoba trzecia,
stojąca z boku sprawy, stałem się sędzią w sprawie. Było mi wstyd za
sklepikarza, wytoczyłem mu argument, że te swoje podatki...