Z drugiej strony mówi się o otwarciu przestrzeni publicznej a o 20% podnosi się ceny biletów, więc pasażer komunikacji miejskiej, który powinien być bezwzględnie faworyzowany gorszy od kierowcy, którego stać na złom tańszy lub droższy, a nie stać na 2,5 zł za godzinę korzystania z tejże przestrzeni?