Wchodzimy do wąskiego, dusznego pomieszczenia – przychodzimy tu jako „nowi”,
jako nowy rzut zesłańców. Dziewczyna która ma sny, jest jak przewodniczka –
zwraca się bezpośrednio do widzów. Możemy tylko słuchać tych, którzy są tu
zamknięci od dawna. Widz wchodzi świeżutki, lecz postacie siedzą tam bóg wie
jak długo. Widać ich spocone twarze, wymięte ubrania. Ciekawe, na jak długo
trzeba by zamknąć widzów (razem z aktorami), by wszyscy zaczęli gadać jak
postac...