No i znowu mu coś się na móżg rzuciło, a już tak dobrze było. Coś
tam robił w kuchni, coś mu upadło, coś nie wyszło, no i zaczęło się:
rzucanie młynkami do pieprzu, miskami, i innymi utensyliami
kuchennymi i jeszcze do mnie wyskakuje z jakimiś gniewnymi komendami
że coś tam mam robić, sprzątąc to co on porozrzucał. Powiedziałam,
żeby sie zamknął i że szkoda mi go, że się tak nakręca takimi
drobnostkami. Wyszłam do innego pokoju i do końca dnia się z do
niego nie odzywałam. I dal...