Ostatnio weszłam sobie na stronę internetową pewnej warszawskiej organizacji
kobiecej. I co tam przeczytałam: porady dla kobiet chcących dokonać aborcji
(z adresami "dyskretnych" osób, które mogłyby ten "ciążący" problem
rozwiązać...), porady psychologiczne dla kobiet po "zabiegu", pomoc dla
kobiet z "tym problemem", będących w trudnej sytuacji finansowej... Czytałam
to i skręcało mnie z bólu. Nie, nie dlatego, że traktują nas prawdopodobnie
jak baby drugiej kategorii (bo przecież...