Jechałam se autobusem dla studentuf i koło mnie dwa młodziaki wiodły błyskotliwą rozmowe z szeroką tematyką, od rewolucji 1968 do czerpania intelektualnej satysfakcji z uprawiania na starość marchewki w ogródku. Twierdziły, że trudno. Tu chciałam zapolemizować pierwszy raz, bo im bardziej się ma alsheimera, tym towarzystwo marchewki staje się milsze, ale mi ipod przeszkadzał. Potem przejeżdżaliśmy koło wydawnictwa, a na nim był kobylasty banner "Nobel 2010 Mario Vargas Llosa", a na sąsiedniej...