przekwitam, albo mnie jakaś deprecha bierze. ale czuje się podle, najchętniej
siedziałabym i ryczała. Mam chwile kiedy widzę jakiś sens, chce coś robić- ale
to krótkie, godzina, dwie na parę dni. do niczego się nie nadaje, nie mam
pracy, nic mi się nie chce robić, jestem zmęczona zwykłym dniem. i to już parę
dni. do tego wszystkiego jestem popsuta moralnie ;(
Chce żyć własnym życiem, ale nie wiem co chce robić, nie mam żadnych
zainteresowań- doopa.