Wreszcie znalazłem na mieście budę z prawdziwymi arabami mówiącymi po arabsku.
Niby nic wielkiego, ale przyrządzany przez nich kebab to miniaturowe dzieło
sztuki. Wołowe mięso, do tego kwaśny jogurt, czerwona kapusta, sałata,
pomidory i cebula. Dużo cebuli. No i oczywiście mielone chili. Placek pity
porządnie wrzucony pomiędzy dwustronny toster, do tego mocna herbata.
Taki fast-food to ja rozumiem. Jeszcze się oblizuję. Obok stoi McDonald's i
zajadając sobie kebaba w słońcu zastanawia...