Dodaj do ulubionych

Mapowi polecam.

19.04.14, 15:40
O ile dobrze pamiętam, jesteś wytrwałym obrońcą OFE. Polecam poniżej zrecenzowaną książkę.
[quote]
Mija półtorej dekady od reform rządu Buzka i coraz trudniej o ich obrońców. Czeka nas nie tylko obniżenie o rok wieku obowiązku szkolnego, ale i powrót czteroletnich liceów. Minister zdrowia przyznał, że system kontraktowy nie ma sensu. Piętnująca jakąkolwiek planistykę gospodarczą PO doszła do zaskakującego wniosku, że jednak nie da się zaplanować liczby nowotworów i podzielić pomocy udzielanej chorym na miesiące zakontraktowane przez NFZ z prywatyzowanymi szpitalami. Szkoda, że powrót do normalności obejmuje wyłącznie chorych na raka, ale może i na resztę nadejdzie czas. Podobnie jak na likwidację Otwartych Funduszy Emerytalnych. Największej piramidy finansowej współczesnej Polski, zbudowanej na grabieży rodzimego systemu emerytalnego. To właśnie o niej traktuje nowa książka prof. Leokadii Oręziak, OFE. Katastrofa prywatyzacji emerytur w Polsce, wydana w znanej lewicowym czytelnikom serii „Biblioteka Le Monde Diplomatique”.

Cel tej publikacji jest tak poważny, jak i trudny. Na rynek trafia w czasie kampanii bombardującej społeczeństwo informacjami o zagrożeniach jakie niesie reforma systemu emerytalnego. Walkę z nią utrudnia kilka elementów. Z jednej strony jest to długoletnie wolnorynkowe pranie polskich mózgów. Na dodatek, oprócz szczerych przekonań naiwnych lub interesownych zwolenników Balcerowiczowskiego turbokapitalizmu chodzi też o strukturę własnościową dyskursu publicznego. Tworzą go przecież powiązane kapitałowo z OFE spółki medialne, transmitujące wypowiedzi sędziów we własnej sprawie, autorów samej reformy, „uwłaszczonych” na niej później dzięki suto płatnym stanowiskom. Chodzi o średnio (cały czas rosnące!) 53 tys. zł miesięcznie za mało wyczerpującą pracę w radach nadzorczych.

Świetnie ustrukturyzowaną i dobrze wyważoną w proporcjach książkę Oręziak czyta się jak kryminał. Zaczyna się od nakreślenia kształtu dzisiejszego ładu makroekonomicznego na świecie, potem wywód koncentruje się na głównym temacie. Proporcje zostały zachowane. Merytoryczny wstęp pozbawiono dłużyzn, dzięki czemu nie przytłacza całej publikacji i szczęśliwie w żadnym stopniu nie rzutuje jej konkretność.

OFE, przekonuje Oręziak, są korupcyjnym mechanizmem fundowanym wyłącznie gospodarczym peryferiom, zbyt słabym politycznie, aby oponować szukającej korzyści neoliberalnej finansjerze. Taka opinia w wydaniu autorki nie jest pustosłowiem. W książce przedstawia szerszy kontekst rozwiązania nieznanego niemal żadnemu z państw OECD, a wdrażanego w grupie tych biednych: autorytarnych albo świeżo z kleszczy autorytaryzmu wyrwanych. Repartycyjnego przeciwieństwa kapitałowego systemu emerytalnego nie udało się rozmontować ani w zamożnych Niemczech, ani ojczyźnie wolnego rynku: Stanach Zjednoczonych. Nawet potężne amerykańskie korporacje finansowe kapitulowały przed obrońcami Social Security. Udawało się natomiast w mordującym opozycjonistów Chile doby Pinocheta (pierwszy raz), a następnie w „modnej” ostatnimi czasy Rosji i poddających się dyktatowi kapitału państwach Ameryki Łacińskiej i Europy Wschodniej. Autorka pokazuje, że nawet w tych państwach opór przeciw prywatyzacji emerytur wbrew pozorom jednak istniał. Pouczająca jest historia Węgier, które na długie lata przed Victorem Orbanem miały już swoich obrońców modelu repartycyjnego w ministerstwie pracy. Tak jak jednak miało to miejsce i w ekipie Buzka, pierwsze skrzypce grał jednak resort finansów. Prawdziwym celem prywatyzacji emerytur jest bowiem nie dbałość o zabezpieczenie społeczne, ale „wspieranie rynku kapitałowego”. Mówiąc bardziej brutalnie, chodzi nie tylko o odrzucenie prymatu dobrostanu emerytów, ale „kreatywnie” zaksięgowane uwłaszczenie na majątku publicznym.

Oręziak w niezwykle przekonujący sposób punktuje wady polskiej prywatyzacji emerytur – właśnie tak bowiem należy postrzegać jej zdaniem system kapitałowy. Jej książka to antidotum na wołania o ożywianym przez neoliberalną publicystykę „skoku na kasę”, czyli teorii sugerującej, że przerwanie uwłaszczenia finansjery na polskim zabezpieczeniu społecznym stanowi wywłaszczenie obywateli. Z jednej strony autorka polemizuje udanie z lepiej znanymi argumentami obrońców OFE, obalając mity o wyższej stopie zwrotu gwarantowanej przez filar kapitałowy czy wysokich kosztach administracyjnych ZUS. Ten ostatni, chociaż powszechnie nienawidzony w ramach niechęci do sektora publicznego, nie tylko pobiera „prowizję” niższą niż 2 proc. od wysokości emerytalnych składek, ale do tego wykonuje mrówczą robotę księgową. Nie ma o niej mowy w przypadku prywatnych towarzystw emerytalnych, skupiających się na dziecinnie prostych operacjach opartych o masowe skupowanie obligacji państwowych, napędzających zadłużenie publiczne. Prowizja inkasowana przez OFE dzięki ostatniej zmianie prawa spadła do poziomu 3,5 proc. Dawniej było to 10, a początkowo PTE naciskały na stawkę 20-proc., równo dziesięciokrotnie większą od rzekomego przepłacenia ZUS. Te liczby mówią same za siebie. To nie wydajne zarządzanie, tylko wypadkowa marnotrawstwa i grabieży.

Mitów o OFE jest więcej. Oręziak pokazuje, że oprócz ogromnych kosztów społecznych generowanych przez postulowane przez neoliberałów pomysły na usprawnienie patologicznego systemu kapitałowego (cięcia w polityce społecznej, likwidacja KRUS, emerytur górniczych i mundurowych), nie byłyby one w stanie zrekompensować, choćby i chwilowo, potężnego zadłużenia tworzonego przez OFE. W obliczu tego systemu nie ma alternatywy – zapłacimy za niego w przyszłości wyższymi podatkami. To zadziwiające, że takie rozwiązanie popierają amatorzy wolnego rynku. Aktualny model stanowi też przykład łamania prawa unijnego (m.in. dyrektywy MiFID zakazującej przymusowego inwestowania przez obywateli na giełdzie). Podobny charakter ma też najbardziej znany argument kapitałowego „rozbrajania bomby demograficznej”. Nie dość, że giełdowe sztuczki nie rozwiążą problemu niskiej liczby urodzeń, to na dodatek także system kapitałowy nie jest wolny od demografii. Chyba, że uwierzymy w cudowne pomnażanie kapitału przy mniejszej liczbie inwestorów – przekonuje Oręziak. Mechanizm dźwigni finansowej od paru lat zdawał się już jednak wypaść z mody, o czym sympatycy prywatyzacji emerytur zdają się nie pamiętać.

OFE. Katastrofę prywatyzacji… warto polecać zwłaszcza w momencie podejmowania przez Polaków decyzji ws. ich przyszłych emerytur. Napisana zrozumiałym, ale zarazem dalekim od potoczności gazetowej publicystyki językiem książka pokazuje patologie OFE i potwierdza, że krytyka prywatyzacji emerytur nie stanowi wyrazu zacofania i ekstremistycznego krytykanctwa głównonurtowej ekonomii, ale postawę cechującą poważne autorytety tej dyscypliny. Oręziak to nie łatwa do zbycia niszowa aktywistka, ale profesorka najbardziej prestiżowej uczelni ekonomicznej w Polsce, warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Po przeczytaniu jej książki naprawdę trudno znaleźć jakiekolwiek pozytywy systemu kapitałowego, który jak przekonuje ekonomistka w podsumowaniu, „ustanowiono w nielicznych krajach świata, [a] nigdzie się nie sprawdził”. Szkoda, że obecny rząd nie miał odwagi pozbyć się tego problemu, wybierając jedynie połowiczne rozwiązanie ograniczające, ale nie likwidujące jego skutki. Być może takie są jednak realia i wymogi odwracania pomysłów koalicji AWS-UW.

Wszystkim, którzy mimo wszystko nie będą się czuć przekonani do sięgnięcia po nową książkę Oręziak, warto przytoczyć jeszcze jedną statystykę. Kiedy kilkanaście lat temu polscy pracownicy skutecznie bombardowani byli telewizyjnymi reklamami budzących dzisiaj uśmiech politowania „emerytur pod palmami”, w oficjalnych dokumentach rządowych reformę promowano prognozą 115-proc. stopy zastąpienia ostatniej płacy, pokazując, że przejście na emeryturę będzie wywoływać wzrost dochodów.
[/q
Obserwuj wątek
    • censorship Re: Mapowi polecam cd. 19.04.14, 15:42
      Cytat
      Sytuacja ta dotyczyła oczywiście wyłącznie określonej grupy pracowników mających wyjątkowe szczęście. To właśnie ich przedstawiano jako przeciętną, przyjmując jednocześnie założenie wieloletniej prosperity. Dzisiaj pewna organizacja prognozuje inaczej. Przeciętna stopa zastąpienia będzie wynosić nie 115, ale 22 proc. Emerytów z OFE czeka ubóstwo i drugie najniższe od końca emerytury w UE (za Łotwą). chyba że państwo wywiąże się z obietnicy uzupełniania strat po OFE, a więc dodatkowego wydatku wymuszającego wyższe opodatkowanie. Można by tę prognozę potraktować z lekceważeniem, kojarząc ów pesymizm z poglądami radykałów. Sęk w tym, że tę szokującą liczbę osadzona w sercu neoliberalizmu Komisja Europejska. Z takim szacunkiem dyskutować jeszcze trudniej.


      Leokadia Oręziak, OFE. Katastrofa prywatyzacji emerytur w Polsce, Książka i Prasa, Warszawa 2014.

    • map4 Re: Mapowi polecam. 24.04.14, 15:24
      censorship napisała:

      > O ile dobrze pamiętam, jesteś wytrwałym obrońcą OFE.

      Tak. Rozdzielić przy tym należy pomysł na OFE od jego sposobu realizacji w Polsce.

      Otóż Polskie OFE to nic innego jak zaplanowany, zorganizowany i przeprowadzony czynem ciągłym rabunek prywatnych pieniędzy przez Rzeczypospolitą Polskę oraz jej wspólników, fundusze inwestycyjne. Kradzież ta posiada kryszę (z rosyjskiego "dach") w postaci wyroku sądu najwyższego RP, który stwierdził, że składki emerytalne nie należą do składkowiczów.

      W tej sytuacji prawnej leninowskie powiedzonko "grab zagrabione" zostało bez oporów wprowadzone w życie w postaci OFE.

      Zacznijmy od początku: politycy wprowadzili NAKAZ inwestowania 75% środków OFE w papiery dłużne skarbu państwa. To spowodowało sztuczne obniżenie rentowności papierów dłużnych emitowanych przez polskie ministerstwo finansów czyli mówiąc inaczej odsunęło bankructwo państwa co najmniej o piętnaście lat.

      Politycy rozdzielili koncesje na OFE, zamrażając rynek i blokując do niego dopływ świeżej krwi. A zamrożony rynek to taki, w którym konkurencja nie istnieje.
      Wystarczyło się zatem nie wychylać, tylko kasować prowizje.

      Prowizje: politycy wprowadzili prowizję od składki a nie od dochodu wypracowanego przez OFE. Czyli jakość inwestowania nie ma znaczenia, liczy się tylko ilość złapanych na reklamę jeleni.

      Jakby tego było mało, rudy zajumał połowę kasy z OFE żeby mu się słupki zgadzały i żeby nie musiał przedstawić zrównoważonego projektu budżetu na 2014 rok.

      A mi się wydawało, że zrównoważenie budżetu było jedną z obietnic wyborczych partii Platforma Obywatelska, ale to mi się najwyraźniej musiało przyśnić.

      Jestem zdecydowanym zwolennikiem OFE w postaci krańcowo różnej od tej znanej z Polski: składki mają należeć do składkowiczów, politycy i państwo nie może mieć żadnej możliwości ukradzenia tych pieniędzy, lista licencjonowanych OFE powinna być co roku aktualizowana a same firmy poddawane zewnętrznym, niezapowiedzianym audytom. Wynagrodzenie funduszy emerytalnych powinno być ustalane na zasadach zaczerpniętych ze świata bankowości (model opłat za prowadzenie rachunku+opłat za zarządzanie rachunkiem w imieniu klienta, ewentualnie prowizja od zysków)

      A najlepiej już w ogóle byłoby, gdyby państwo porzuciło model kolorowego, zadrukowanego papierka pełniącego funkcję pieniądza i powróciło do oparcia waluty o metale szlachetne.

      Aby papierowy pieniądz mógł zostać wydrukowany, potrzebny jest dług. Zwrócenie wszystkich długów oznacza zniszczenie wszystkich pieniędzy znajdujących się w obiegu.

      W przeciwieństwie do tego pieniądz oparty o metal szlachetny nie jest długiem, nie może być dowolnie drukowany a oszczędności w metal z każdym rokiem zyskują na wartości.

      Dzieje się tak, ponieważ średnie historyczne tempo rozwoju gospodarki to 2 procent rocznie zaś średnie tempo przyrostu ilości metali szlachetnych w obiegu to 1,5 procenta rocznie. Daje to zdrową deflację rzędu 0.5%.

      Oszczędności emerytalne zyskują rokrocznie na wartości, ceny są stabilne i przewidywalne a przedsiębiorcy mogą wreszcie planować inwestycje bez ryzyka inflacyjnego.

      W takim układzie to ciułacz i obywatel jest panem, a nie bank i państwo.
      • map4 Re: Mapowi polecam. 25.07.14, 08:58
        map4 napisał:

        > censorship napisała:
        >
        > > O ile dobrze pamiętam, jesteś wytrwałym obrońcą OFE.
        >
        > Tak. Rozdzielić przy tym należy pomysł na OFE od jego sposobu realizacji w Pols
        > ce.

        internauta o nicku "lodzik bambino" zamieścił był komentarz pod artykułem "ZUS czy OFE" na blogu intependenttrader.pl.

        Przeczytajcie proszę drugi komentarz od góry pod artykułem dostępnym pod adresem:
        independenttrader.pl/254,korekta_do_artykulu_zus_czy_ofe.html
        Pod zawartością owego komentarza podpisuję się obydwoma rękami. Nie zmienia to faktu, że nadal popieram pomysł na renty kapitałowe. Bo ZUS to ściema, a OFE w polskim wydaniu to ściema podwójna.

        Jak być powinno: gdzieś w środowisku JKM zaczęto przebąkiwać o idei wspólnego zbierania złota. Idea jest nienowa, bo w ten sposób nasza cywilizacja rozwijała się od momentu wynalezienia pieniądza aż do stworzenia prywatnych banków centralnych. Niestety, idea prostego oszczędzania i chomikowania rzeczy drogocennych jest tematem tabu wśród bankierów i finansowanych przez nich polityków, bo do oszczędzania bank nie jest potrzebny a co gorsza jak się wystarczająco wielu chętnych zbierze to można nawet sobie z kolegami swój własny bank założyć.

        Oszczędzane zresztą wcale nie musi być złoto: to może być też srebro, to mogą być bitcoiny, to może być ryż i makaron. To może być właściwie cokolwiek, co homo sapiens w historii akceptował jako walutę. Szpek, bimber, zapałki, benzyna, wyprawione skóry, pieprz, siarka czy sól - wsio rawno, byle dało się to coś przez lata bez utraty jakości składować.

        Chodzi o ideę wspólnego oszczędzania opartą o ciągłe 100% pokrycie wkładów zapasami magazynowymi. Czyli jeśli grupa przyszłych emerytów zgromadziła 100 kilogramów ryżu, to ten ryż AŻ DO DNIA WYPŁATY ŚWIADCZENIA MUSI ZNAJDOWAĆ SIĘ w magazynie/skarbcu. Pożyczanie go chwilowo na procent osobom trzecim MUSI BYĆ ZAKAZANE.

        Idea pełnego pokrycia wkładów w banku (to co masz na wydruku salda twojego konta fizycznie znajduje się w skarbcu banku) była podstawą sukcesu banku amsterdamskiego aż do momentu, w którym bankierzy zaczęli kraść powierzone im pieniądze. Klienci kradzież tą zaakceptowali, bo zamiast jak dotychczas płacić za przechowywanie ich pieniędzy zaczęli dostawać odsetki, czyli część zysków z obracania ich pieniędzmi. Reszta jest historią.

        Wracając do OFE: "amber gold" jest idealnym programem emerytalnym, pod warunkiem wszakże, że pieniądze deponentów, czyli klientów funduszu zostaną wydane na zakup dóbr inwestycyjnych oraz dobra te zostaną złożone w skarbcu a nie wydane na rozkręcenie linii lotniczej.

        To jest z grubsza mój pomysł na OFE. Jeszcze jedno: te magazyny z dobrami inwestycyjnymi w jakiś sposób należałoby wyjąć spod jurysdykcji rządu, parlamentu oraz sądów RP.

        Nikt nie może mieć prawa zająć zawartości tych magazynów: nawet premier, kiedy mu się budżet nie spina i Bruksela procedurami grozi, nawet prezydent RP z wyrokiem przekupnego sądu najwyższego bo "wyższa racja stanu", bo na przykład Wielki Brat nabrał nagle apetytu na nasze oszczędności.

        Depozyty powinny być nienaruszalne. Z jednym, jednym wyjątkiem: depozyt musi natychmiast zostać wydany deponentowi na każde jego żądanie.

        To takie proste, lecz niestety takie niewykonalne. Za dużo wszy pasie się na naszych oszczędnościach, aby idea wspólnego oszczędzania przedmiotów wartościowych mogła zostać zrealizowana.

        Na sam koniec: dlaczego właściwie należy przechowywać swoje oszczędności razem ?

        Ano niestety, mało kogo stać na wybudowanie skarbca we własnym zakresie, który oprze się złodziejom. Ale jeśli wystarczająco duża grupa oszczędzających się zorganizuje, to koszty budowy fortecy nie do zdobycia staną się pomijalne.
        Dlatego, ludzie, nie palcie komitetów, zakładajcie lepiej własne. *)

        *) szacun dla tego, kto bez wikicytatów odgadnie kogo zacytowałem smile
        Miłego weekendu.
          • map4 Re: Mapowi polecam. 28.07.14, 15:15
            chlorofil1 napisał:

            > Przecież opłaty magazynowe zżarłyby takie depozyty. Nie ma bezkosztowego przech
            > owywania.

            Metale szlachetne, diamenty czy gotówka mają bardzo małą objętość. Całe wydobyte do tej pory na tej planecie złoto można zmieścić w sześcianie o boku 20 metrów. Ten sześcian ważyć będzie 166 tysięcy ton.

            Zgadzam się, że nie ma nic za darmo. Jeśli uważasz, że stalowe drzwi i kraty w oknach to lepsze zabezpieczenie, to trzymaj swoje dobra w domu. Albo w piwnicy albo zakopane w ogródku. Przymusu nie ma.
            • tsy Re: Mapowi polecam. 29.07.14, 01:42
              Załóżmy, że oddaję swoje złoto w depozyt. Opiekun depozytu ponosi ciągłe koszty magazynowania i ochrony i oczywiście chce żebym ja je spłacał. Plus zarobek opiekuna depozytu. To chyba nie jest najlepsze rozwiązanie emerytalne dla ogółu społeczeństwa.
              • map4 Re: Mapowi polecam. 29.07.14, 11:16
                tsy napisał:

                > Załóżmy, że oddaję swoje złoto w depozyt. Opiekun depozytu ponosi ciągłe koszty
                > magazynowania i ochrony i oczywiście chce żebym ja je spłacał. Plus zarobek o
                > piekuna depozytu. To chyba nie jest najlepsze rozwiązanie emerytalne dla ogółu
                > społeczeństwa.

                Jeden z banków w Polsce (nie będę robił mu reklamy) oferuje skrytkę bankową za 360 złotych rocznie. Wychodzi 30 złotych miesięcznie. Skrytka ta ma 5 cm wysokości. Do skrytki takiej wielkości zmieści się około 25 kg złota, choć tego pewien nie jestem, bo nie próbowałem smile Na oko mierząc, powiedziałbym.

                Sztabka złota o wadze 1 kilograma ma nieco mniejsze wymiary, niż standardowy smartphone.
                Biorąc pod uwagę, że 25 kg złota warte jest dziś 3.2 mln polskich złotych wychodzi mi na to, że koszty jego składowania w skrytce w polskim banku wynoszą 0,01% rocznie.

                Dlatego rzeczywiste koszty przechowywania rzeczy wartościowych są śmiesznie niskie, jeśli tylko rozłoży się je na wielu klientów. Przyjmując, że średni emeryt odkłada średnio na emeryturę 1000 zł miesięcznie dojdziemy po 40 latach oszczędzania do kapitału emerytalnego w wysokości 480 000 złotych. Po dzisiejszych cenach to jakieś 4 kilogramy złota. Koszty jego przechowywania przez 40 lat w bankowej skrytce to 360x40=14400 złotych. Jest to jakieś 2.5% zgromadzonych oszczędności. A i to tylko wtedy, kiedy kupi skrytkę mieszczącą 25 kg złota a umieści w niej maksymalnie 4 kilogramy (ponad 80% objętości skrytki zostało właśnie zmarnowane).

                A teraz porównajmy tą kwotę z opłatą wnoszoną przez emerytów do kasy OFE. Otóż OFE pożera 3% składek (do niedawna 7%). Następny haracz (stawka nieznana) dostanie zakład emerytalny wypłacający emeryturę oraz oczywiście nienażarte państwo, w postaci podatku dochodowego.

                W następnej kolejności wyjaśnić należy, dlaczego powyższe rachunki można o kant zadu potłuc. Otóż: mając wspólny skarbiec z kolegami do dyzpozycji można sztabki upakować o wiele gęściej niż w pojedynczych skrytkach. Od rachunku kosztów odjąc należy koszty utrzymywania pojedynczych skrytek, koszty zapewnienia dostępu i identyfikacji klientów, które w przypadku wspólnego skarbca odpadają. Bank musi przecież też zarobić, więc i te koszty można ominąć zakładając wspólny skarbiec.

                Koszty składowania można wspaniale zoptymalizować, jeśli kupi się od wojska jakiś nieużywany bunkier, wyposaży go w nowe zamki, alarmy, czujniki, stałe łącza z policją, wynajmie ochroniarzy i tak dalej. Nie zdziwiłbym się, gdyby prywatnie zorganizowany skarbiec udało się uruchomić za powiedzmy 4000 złotych od łebka, przez cały okres jego zawodowej aktywności plus okres wypłaty emerytury.

                Nie dość, że tak zorganizowana emerytura jest tańsza niż OFE (co udowodniłem powyżej,
                nawet biorąc do rachunku koszty utrzymywania skrytek bankowych wzięte z sufitu) to jeszcze jest ona dostępna na każde żądanie. Krach na giełdzie jej nie zagraża, pieniądze leżą w ziemi a nie krążą gdzieś po świecie no i nikt nie ma do nich dostępu, poza oczywiście ich właścicielem. Politycy muszą sobie poszukać jeleni na finansowanie wypracowanego przez nich deficytu gdzie indziej, stado managerów z OFE kupujących i sprzedających akcje i obligacje można wywalić na bruk a do tego każdy sam wyznacza sobie wysokość przyszłej emerytury.

                Świadomie pominąłem kwestię inflacji. Metale szlachetne nie podlegają inflacji. Za jedną uncję złota można było w starożytnym Rzymie kupić sobie togę, sandały, pas i jeszcze na hulankę w burdelu zostało. Dziś za jedną uncję złota dostajemy około 4000 złotych, co zdecydowanie wystarczy na garnitur, buty i wizytę w domu uciech.

                Oczywiście wprowadzenie takiego systemu emerytalnego jest nierealne, ponieważ daje niewolnikom wolność. System taki zniszczyłby miliony miejsc pracy, zniszczyłby system bankowy oraz pociągnął za sobą w otchłań znaną nam dziś formę demokracji, w której politycy wybierani są co prawda przez naród, ale z listy kandydatów zaakceptowanej przez bankierów.

                Kto bowiem głosi poglądy równie szalone jak ja, nie ma szans na wsparcie kampanii wyborczej, nie ma więc szans na wygranie wyborów.

                I dlatego finansowe niewolnictwo będzie trwać nadal. Wolność oszczędzania została zastąpiona przymusem pożyczania. Bo klient banku zadowolony jest z lokaty na 5% w sytuacji, w której realna inflacja wynosi 7%. Bo klient chce pomnożyć swoje oszczędności emerytalne nie przyjmując do wiadomości, że jest dymany przez przestępczość wspaniale zorganizowaną: przez spółkę bankierów i polityków. Jedni kradną, drudzy piszą im potrzebne do tego ustawy.

                A głupcy - czyli wszyscy pozostali - system utrzymują i płacą.
                Niech żyje OFE !

                PS. Proszę, nie czepiajcie się o dokładność wyliczeń. Ceny, kursy - wszystko to zmienia się codziennie. Już orientacyjne wyliczenia ukazują skalę rabunku, wchodząc w szczegóły możemy tą skalę rabunku tylko powiększyć, bo wolałem zaokrąglić w dół niż narazić się na zarzuty wyolbrzymiania problemu.
                • map4 Re: Mapowi polecam. 29.07.14, 11:37
                  map4 napisał:

                  > Świadomie pominąłem kwestię inflacji. Metale szlachetne nie podlegają inflacji.
                  > Za jedną uncję złota można było w starożytnym Rzymie kupić sobie togę, sandały
                  > , pas i jeszcze na hulankę w burdelu zostało. Dziś za jedną uncję złota dostaje
                  > my około 4000 złotych, co zdecydowanie wystarczy na garnitur, buty i wizytę w d
                  > omu uciech.

                  W rzeczywistości - wybaczcie erratę - jest jeszcze weselej.
                  Wzrost ekonomiczny na naszej planecie wynosi średnio 2% rocznie.
                  Zapasy złota zwiększają się o 1,5% rocznie. Oznacza to, że złoto realnie podlega DEFLACJI. Deflacja to wzrost wartości pieniądza względem cen. Za tą samą nominalną ilość złota można kupić więcej.

                  A teraz zastanówcie się jak to z tą realną inflacją jest: zaledwie 100 lat temu butelka coca-coli kosztowała 5 centów. Pamiętam czasy w Polsce, już po denominacji, kiedy to za litr benzyny na stacji płaciłem 3 złote.

                  Na co wam milion złotych kapitału emerytalnego pomnożonego dla was przez OFE na giełdzie w sytuacji, w której hamburger kosztować będzie 150 złotych a najtańszy nowy samochód w salonie kosztować będzie 500 tysięcy zł ?

                  Jeśli nie wiecie o czym mówię, to popytajcie się starszych ludzi co zrobili z pełnymi wkładami na książeczkach mieszkaniowych PKO. To był ten sam typ przekrętu jak OFE, choć system był inny a komuna podobno wstrętna.
                • tsy Re: Mapowi polecam. 29.07.14, 13:37
                  Zapominasz, że obecnie głównym źródłem dochodów banku nie są opłaty za przechowywanie depozytów. Jakie byłyby ceny przechowywania gdyby banki musiały mieć całkowite pokrycie kapitałowe?
                  • map4 Re: Mapowi polecam. 30.07.14, 10:49
                    tsy napisał:

                    > Zapominasz, że obecnie głównym źródłem dochodów banku nie są opłaty za przechow
                    > ywanie depozytów.

                    Insynuujesz, że chwilowo opłaty za skrytki depozytowe są subwencjonowane z dochodów z innych produktów i to w całej polskiej branży bankowej. Masz na to jakieś dowody ?

                    Otóż tak moim zdaniem nie jest. Ceny za skrytki są w Polsce chore, to znaczy bardzo wysokie. Ciut niższe ceny (~95 CHF za rok) widziałem w ofercie pewnego szwajcarskiego banku. Jeśli porównasz koszty wynagrodzeń w bankach w CH i PL a także porównasz ceny nieruchomości w PL i CH to dojdziesz do wniosku, że polskie banki na skrytkach robią złoty interes.
                    Ponadto zapominasz, że wcześniej sugerowałem obejście systemu bankowego i samodzielne zakładanie oraz prowadzenie składów z emerytalnymi kosztownościami.

                    Jeśli uważasz, że szwajcarzy są za drodzy to jeden z banków w Monachium oferuje mini skrytki (2,5 litra pojemności) już za 30 Euro rocznie. Polskie ceny za skrytki bankowe w porównaniu do polskich dochodów są chore, ale to w sumie żadna nowość. Gdzie się nie obejrzysz, to drożyzna w Polsce (w świetle lokalnego poziomu płac) powala na kolana.

                    Zamykając temat: zwiększony popyt na skrytki spowodowałby zwiększoną podaż, mocniejszą konkurencję oraz spadek cen. Podstawy ekonomii się kłaniają.
                    A prowadzenie własnych składów na zasadzie spółdzielni sprowadziłoby koszty ochrony wkładów emerytalnych do poziomów ledwo zauważalnych na rachunku.

                    > Jakie byłyby ceny przechowywania gdyby banki musiały mieć cał
                    > kowite pokrycie kapitałowe?

                    To ja raczej odwrócę pytanie: jakie byłyby dochody całego tego sektora, gdyby cofnąć ich biznes do czasów prowadzenia magazynu z pieniędzmi ?

                    Na pewno nie mogliby sobie pozwolić na najdroższe lokalizacje, ani na wielomilionowe bonusy, ani na marmury w każdej filii. Z pewnością nie mieliby pieniędzy, żeby inwestować je w zabawę akcjami oraz derywatami. Bank Centralny jako drukarz waluty w ostatniej instancji nie byłby potrzebny.
                    Milionowe gaże dla aktorów reklamujących banki odeszłyby do przeszłości, zaklejanie całych miast reklamami kredytów również.

                    Dziś sektor finansowy stracił rolę sługi realnej gospodarki i stał się nowotworem który ją zżera. A jak się ziemia pali pod nogami, to podatnik musi bank ratować, bo "too big to fail". To jest podstawowy problem dzisiejszej roli banków w gospodarce: ogon zaczął machać psem.

                    Generalnie: zdziwiło mnie, że czepiliście się kosztów ochrony wkładów emerytalnych a nie zastanowiliście się jak droga jest wam pewność nienaruszalności waszych wkładów. OFE waszych pieniędzy nie ma, bo je zainwestowało. Jak spróbuje je odzyskać, to ceny polecą na pysk (kto szybko sprzedaje, ten tanio sprzedaje). Jeden czarny łabędź wystarczy, żeby wasze pieniądze odeszły w niebyt. Państwo (ZUS) tych pieniędzy też nie ma, bo państwo od ostatniej rewolucji dwadzieścia pięć lat temu leci na kredytach.

                    ZUS to piramida finansowa, OFE są ofiarami giełdy a państwo polskie już dziś nie jest w stanie spłacić swoich długów. W takiej sytuacji wszyscy gwaranci waszych emerytur są bankrutami.

                    Ludzie, po pierwsze ratujcie wasze pieniądze: schowajcie je głęboko przed państwem, ZUSem, OFE i inflacją. Uciekajcie z banków - banki są z definicji ("system rezerw cząstkowych") niewypłacalne.

                    No i wreszcie na koniec: dlaczego moja emerytura ma służyć karmieniu systemu ?
                    Dlaczego dobro banków jest ważniejsze od mojej starości ?
                    Kto tu dla kogo pracuje ?
                    • tsy Re: Mapowi polecam. 30.07.14, 19:46
                      Drobna uwaga. Ponieważ, ze względu na datę urodzenia nie byłem zmuszony do przystępowania do OFE, a już pobieżne przyjrzenie się tej reformie w okresie jej wprowadzania wskazywało na wielki "wał", nigdy do OFE nie należałem. Po podwyższeniu wieku emerytalnego i widocznej kondycji ZUS nie liczę również na emeryturę zusowską. Zresztą, znając realia, nawet gdybym ją dostał to będzie tak marna, że nie wystarczy na elementarne opłaty. Postanowiłem żyć chwilą. Prawdopodobieństwo wybuchu poważnego konfliktu zbrojnego w Europie jest coraz większe. Chyba nie ma co marzyć o emeryturze...
                      • kolejar Re: Mapowi polecam. 31.07.14, 22:17
                        tsy napisał:
                        Postanowiłem żyć chwilą. Prawdopodobieństwo wybuchu poważnego konfliktu zbrojnego w Europie jest coraz większe. Chyba nie ma co marzyć o emeryturze...

                        Nie widziałem sensu, żeby się wypowiadać w tak bzdurnym temacie jak jakiś ZUS-OFE. Ale powyżej zacytowałem bardzo sensowną wypowiedź. Tak, o wojnie raczej myśleć, a nie wirtualnych pierdołach, znaczy emeryturach, których i tak nie będzie, a może doczekać się nie da.
                        Pozdrawiam stare baby i dziadów, co tylko o emeryturach myślą wink
                      • map4 Re: Mapowi polecam. 04.08.14, 07:41
                        tsy napisał:

                        > Prawdopodobieńs
                        > two wybuchu poważnego konfliktu zbrojnego w Europie jest coraz większe.
                        > Chyba nie ma co marzyć o emeryturze...

                        Jakkolwiek w warstwie merytorycznej trudno się z tobą nie zgodzić, to jednak od strony prawnej ciężko przejść obok tej kradzieży bez słowa komentarza.

                        Dzisiaj ukradną pieniądze emerytom przyszłym, a jutro ukradną je emerytom dzisiejszym. Potem przyjdzie czas skokowego wzrostu podatków a następnie grabież oszczędności z rachunków bankowych a'la Cypr.

                        Swoim brakiem sprzeciwu legalizujemy przestępcze działania państwa.
                        • tsy Re: Mapowi polecam. 05.08.14, 17:30
                          map4 napisał:

                          >
                          > Jakkolwiek w warstwie merytorycznej trudno się z tobą nie zgodzić, to jednak od
                          > strony prawnej ciężko przejść obok tej kradzieży bez słowa komentarza.
                          >
                          > Dzisiaj ukradną pieniądze emerytom przyszłym, a jutro ukradną je emerytom dzisi
                          > ejszym. Potem przyjdzie czas skokowego wzrostu podatków a następnie grabież osz
                          > czędności z rachunków bankowych a'la Cypr.
                          >
                          > Swoim brakiem sprzeciwu legalizujemy przestępcze działania państwa.
                          >
                          Państwo z samej swojej istoty jest bytem przestępczym.
                          spolkimiejskie.wordpress.com/2014/08/03/utopie-bolobolo-rozdzial-1/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka