Wczoraj wlazlam do Cymbeline na Swietokrzyskiej [Warszawa], zeby poszukac
czegos do wlosow na slub. Poniewaz przewazaly ozdoby w kolorze ecru, co u
mnie akurat odpada, nabylam tylko podwiazke z blekitna wstazka.
Juz placilam, kiedy przybyla klientka do mierzenia sukni. Pani wskazala jej
przebieralnie, pokierowala. Nastepnie zaczela szukac halki i
bezceremonialanie stanela na srodku sklepu, wrzeszczac na caly glos:
"PANI TE SUKNIE KUPUJE CZY WYPOZYCZA ???"
Zdebialam. Zaplacila...