Mama wróciła z turnusu w jednym z bardziej popularnych uzdrowisk w Polsce. Zachwycona oczywiście, litania pochwalna jak to było cudownie, fantastycznie, jak to wypoczęła. Pomyslałam sobie, że rewelacja, że warto było w takim razie wydać tyle kasy (bo wyjazd opłacała sobie sama, nie NFZ). I tak siedzimy przy stole i opowiada mi, że tu zabiegi takie, tu takie, tu dancingi, nowi znajomi, doskonała atmosfera.
Kolacja zjedzona, mama wstaje i łapie się za plecy, więc pytam: co się dzieje? Wszak n...