Wyszłam
Nie widzi mnie nikt bo każdy sobie strąca opadnięte liście z własnych
płaszczy. Taszczy swoje wielkie siaty czując się w obowiązku pożreć mnie
wzrokiem bo wyglądam na taką co to siat z wystającym porem i główką kapusty
nosić nie muszę. Chcę otorzyć usta i na tym się kończy, bo a nuż siaty z
porami powiedzą, że jestem głupia i nic nie mam do powiedzenia, a w ogóle to
powinnam mówić wtedy gdy mnie o to poproszą. Najlepiej nigdy.
Więc usiadłam na krawężniku, podwinęłam kolan...