Nigdy przenigdy mi się nie zdarzyło żeby jakiś kot do mnie podszedł i
"zagadał", widywałam koty na ulicach, podwórkach i np. u kogoś na wsi.
A teraz mam koty, wczoraj byłam u mojej mamy, na podwórku mieszka tam niezła
gromadka :) Mają budki i wejścia do piwnicy, ktoś je karmi.
Najpierw jeden czarny, jakby na mnie czekał, rzucił mi coś przebiegając, jakby
"dzięki że mi otworzyłaś drzwi" i pobiegł.
Ale dzisiaj rano to już szary jakiś rasowo się przyczepił- miauczał i
zagadywał jakby to b...