Był młodzieniec raz cnotliwy
Cichy skromny urodziwy
Nawet jego własna matka
Nie wiedziała co ma w gatkach
Czuł że tam mu cos sterczało
Wiedział że się tym sikało
Lecz tej części jego ciała
żadna z dziewczyn nie widziała
Kiedy sikać mu się chciało
Że wytrzymać się nie dało
Kiedy to wyciągnąć musiał
Zamknął oczy i tak siusiał
Czasem mu to miękkie ciało
W spodniach rosło i sztywniało
Podnosiło się do góry
Wyłaziło wprost ze skóry
Wtedy modlił się do rana
...