czasem idziecie na koncert - i wykonawca totalnie czyms was zaskoczy - nie
mam na mysli palenia gitar, grania na leżąco, laserów - ale mam na mysli
takie rzeczy które wbijają sie w pamięc swoją niezwykłością.
Ja widziałem w latach 70-tyn na festiwalu Old Jazz Meeting jak "Ptaszyn" wraz
z zespołem udowodnił ze mozna grać na odkurzaczu - rurę od odkurzacza
połączono z saksofonem, włączono zasilanie i zaczęto grać. Dzwiek był ...
dziwaczny ale instrument nawet stroił.