-
"Tyle lęków chowamy w sobie.
Wychodzą na jaw w odpowiednim momencie, nie pozwalają cieszyć się chwilą.
Wymyślają najstraszniejsze scenariusze i każdy z przypadków jest śmiertelny.
Na nic tłumaczenie sobie samej, że to tylko szkodzi, że pomóc nie pomoże, że
trzeba nie myśleć, że trzeba zapomnieć, że trzeba nie przejmować się wiecej...
Wszystko żyje w naszej duszy, gdzieś za szczelnie zamkniętymi drzwiami
ukryte... Powiększa się, potwornieje i przychodzi z nienacka nocną godziną
słabo...
-
Bądź dobra/y dla siebie, powiedz moditwę-mantrę:
Wszyskiego mam mało.
Mam mało lat. Ale jestem wspaniała/y i mogę wszystko co zechcę.
Wybieram:
1,
2.
3.
Proszę, wypełnijcie te podpunkty samodzielną treścią... :-)
Na marginesie:
Czy nie sądzicie, że rozpraszanie samotności poprzez łowienie w sieć drugiego człowieka jest
nie fair?
Pozdrawiam
Marta
-
tak sobie pomyślałem że w sieci każdy jest anonimowy a jednak
staramy się być jednak dalej kimś kim chcielibyśmy żeby nas widziano a nie
tym czym jesteśmy naprawde ...
chciałbym wysłuchać i porozmawać z kimś o jego problemach żeby w ten sposób
jakoś zbagatelizować moje (to jest chyba sposób) całkowicie otwarcie i bez
kłamstw a więc jeśli chcesz się po prostu wyładować wyrzucić z siebie
problemy które nosisz w sobie to napisz do mnie .. napewno przeczytam i
odpowiem.
niech moja ...
-
witam wszystkich. dzis w tygodniku przeglad przeczytalam, ze jakis terapeuta
wezwany do chlopcow po strasznym wypadku tlumaczyl im, ze chociaz mozgi maja
sprawne, bo jego podopieczni to na ogol sa bardzo uposledzeni umyslowo.
pozostaje zagadka, czy facet opiekowal sie zdepresjonowanymi przez samotnosc
uposledzonymi, czy zwyklych nerwicowych i depresyjnych uwazal za
uposledzonych. niestety wlasciwa pointa dopiero nastapi. zalozylam to drugie
(tzn. ze nerwicowych uwazal za uposledzo...
-
powazne,jak mniemam. Jestem powazna, dojrzala osoba ;), nie wykazujaca
sklonnosci do irracjonalnych zachowan ;)
heheh o co chodzi :)
To ja o_ren_ishii :)
-
Ja się wstydzę. Parę razy kilku osobom wspomniałam, że się leczę i do dzisiaj
tego żałuję. Nie wyśmiały mnie prosto w twarz, ale cała dalsza rozmowa
sprowadzała sie do tego, że należy samemu wziąć sie w garść, leki to pozorny
ratunek, ogólnie - depresja to "przypadłość" (nie choroba) mięczaków, którzy
wolą użalać się nad sobą niż stawiać czoła życiowym problemom, tak jak to
robią inni przykładni obywatele.