Wczoraj doznałam szoku. Spędziłam jakiś czas w towarzystwie kolegi mojego
syna, 10-latka z równoległej klasy (jechaliśmy samochodem przez całą
Warszawę). Chłopiec ten przez cały ten czas, opowiadał tylko i wyłącznie o
grach komputerowych, jakie ma (nazwy, numerki nic z tego nie rozumiałam), i
przerywał to opisami najnowszych odcinków Pokemonów (chyba, bo tak do końca
też nie zrozumiałam). Pal sześć że taki temat, ale każdą informację
obdarzał komentarzem: "to lipa" "beznadziej...