Choć brzmi to definitywnie, mój przyjaciel nie umarł, nie wyjechał, nie
poleciał w kosmos. Po prostu przestał chcieć być moim przyjacielem. Znaliśmy
się 10 lat, przyjaźń ze studiów, wspólne imprezy, wiele podobnych marzeń,
zawodowo jakoś się zahaczaliśmy. Sama przyjaźń, nigdy nie było między nami
pomysłów na bycie razem. On przyjechał z małego miasteczka na studia,
przylgnął do mnie i mojej rodziny. Był fajnym, ambitnym młodym chłopakiem.
Potem ambicja zaczęła go zjadać, wspinał s...