Wczoraj zawaliła się jedna ze ścian zakładów graficznych - uszkodziła
transformator i prawie zraniła pracujących na budowie robotników.
- Byłem wczoraj w kościele Klarysek. Widziałem, jak ojciec Jan poszedł do
robotników, by poprosić ich o porządek. Oni porozrzucali coś - tłumaczył pan
Janusz. - Ojciec odciągnął ich, żeby pokazać bałagan i wtedy zawaliła się
ściana. Ojciec Jan uratował im życie. To jakieś dziwne, robotnicy na głowach
nie mieli kasków ochronnych. Gdyby tam zostali...