-
dlaczego tak jest że to ja będąc osobą zranioną przez kogoś jestem winną za
rozpad rodziny. to mnie robiono w konia, okłamywano , oszukiwano i olewano a
jak odeszłam to się wszystko obróciło przeciwko mnie bo to ja nie chciałam
ratować rodziny. pan się w końcu przecież zmienił to dlaczego ja nie potrafię
mu dać szansy. rzygać się chce. ja mam od razu stanąć na baczność i dziękować
losowi za jego zmianę . śmieszne , że wszystko obraca się przeciwko
mnie............
-
Czytając różne wątki mam świadomość jednego. Przekroczyć linię, zdecydować,
postanowić. Wielka odwaga i zarazem odpowiedzialność za losy innych (córka
nastolatka). Cóż mozna jednak zrobić, kiedy on przjął postawę obrażonego psa
ogrodnika, a ja....................Nie potrafię wziąć tego na siebie, mimo
świadomości, że jestem powietrzem, które wypełnia przestrzeń, w któej
przyszło nam bywać przez kilka godzin dziennie. Nawet nie mam siły pytać,
dlaczego. Tylko nie mówcie mi, że na t...
-
Witam,
za kilka tygodni mam sprawę rozwodową, pozew złożyłam sama, brzydzi mnie
pranie brudów, więc napisałam bardzo ogólnikowy i krótki pozew. Żeby nie
urazić męża. To ja od niego odeszłam, niestety nie mogłam już żyć dalej w tym
związku. Natomiast otrzymałam odpowiedź męża, napisał paszkwil na 6 stronach,
o tym jaka jestem okropna. Przykre jest, że wiele z tych rzeczy są kłamstwem.
A to najbardziej boli. Teraz nie wiem co mam robić, skoro złożyłam pozew, to
przypuszczam, że sędzia na...
-
Witam Wszystkich na tym forum. Mam 24 lata i przed soba rozwód po 2 latach
małżeństwa... Moje życie jak na mój wiek dostarczyło mi już wiele przykrości.
Mało udany związek u boku faceta który chciał mieć służącą a nie żonę, śmierć
dziecka i teraz znów stratę ... męża. Nie wiem czy to nazwać stratą czy
uwolnieniem się i szansa na lepsze życie...? Każdy znajomy widząc nasz
związek z dnia na dzień teraz nie urkywa radości i pociesza mnie jak może,
nie powiem żebym i ja się strasznie ...
-
Mam wyznaczoną pierwszą i pewnie ostatnią sprawę rozwowdową,
wydawało mi się, że jest ze mną lepiej, że dochodzę powoli do
siebie, ale jak się dowiedziałam o terminie to mnie zmroziło,
znowu "upadłam", chodzę i płacze, nie mogę pracować, nie funkcjonuje
normalnie, myślę jak będzie na sprawie co powiem, o co będą pytać, a
przede wszystkim jak się nie rozkleić...? Zastanawiam się czy
powiedzieć prawdę, że kocham jeszcze męża (mimo że mnie b.zranił),
czy skłamać i mieć to z głowy?
...
-
Spotkaliśmy się w dość dziwnym i trudnym momencie życia - on kilka dni przed
rozprawą rozwodową, ja kilka dni przed złożeniem pozwu. Oboje pokaleczeni,
poobijani psychicznie, praktycznie dwa wraki emocjonalne. Właściwie ciągle
pytamy siebie co robimy, czy mamy świadomość tego, co robimy. Tak naprawdę,
to nie wiem, coś nas do siebie ciągnie... Ustaliliśmy, że będziemy ze sobą
szczerzy, do bólu szczerzy... Nie wiem czy to jest dobra strategia... Oboje
bardzo boimy się zranić i zosta...