tomek.125
20.12.16, 05:40
Jeśli cała wina dziennikarki Joasi powtarzającej pamiętne – niezaistniałe jak dzisiaj wiemy – słowa o lądowaniu w Smoleńsku, miałaby polegać na cytowaniu czyichś słów, to w zasadzie trudno mówić tu o jakiejkolwiek winie. Jeśli podawała za źródłem – choćby tylko prywatnym – to NIE WYMYŚLIŁA.
Stawiany przez portal Wpolityce i Gazetę Polską zarzut umyślnej konfabulacji, z domniemanym celem szkodzenia śledztwu, a na pewno czci zmarłych, jest tej wagi, że należałoby go precyzyjnie udowodnić. Jeśli się tej intencjonalności błędu w przekazie nie potrafi wykazać, informacja prasowa zamienia się w napastliwą nagonkę.
Co prawda media Karnowskich znane są z oszczędnego gospodarowania prawdą i nie mają nadzwyczaj dobrej publicity nawet w prawicowym światku, ale nie sądzę żeby mogło to być dla zniesławianej jakimś szczególnym pocieszeniem.
Nie wiem czy na miejscu oczernianej wytoczyłbym proces, ale jaki inny sposób zostaje przyzwoitemu człowiekowi, próbującemu bronić się przed werbalną agresją.
--------------------
www.google.pl/search?q=kłamstwa+karnowskich
Jest tego trochę. I niestety, nie oni w tym środowisku jedyni.