disa
24.10.05, 13:07
Pod wplywem jednego akutalnego watku przypomnialo mi sie co Mnie spotkalo w
sklepie z ubrankami dla dzieci...
Robilam zakupy ubraniowe dla Siostrzenicy.
Po 10 minutach wybierania rajstopek -najtrudniejsza misja dnia (wiecie maja
byc rozciagliwe w pasie, rozmiar ktory nie zawsze jest rozmiarowy wiec lepiej
rozciagnac i sprawdzic co i jak... i te inne sprawy na ktorych Nowo Powstale
Ciotki sie nie znaja :/) odkrylam, ze NIKT do Mnie nie podszedl pomoc Mi!!! Z
3 razy musialam dzwonic do Siostry..
i sedno sprawy....
z cala sterta rajstop, spodni, bluzeczek i innych upolowanych ubranek
podeszlam do kasy... stalam 6 minut... SZESC MINUT... czekajac az ktos
podejdzie (cierpliwie jak nigdy, przegladalam kilka razy wybrane ubranka itd)
w 7 minucie zasoby Mojej cierpliwosci sie po prostu wyczerpaly... wiec
polozylam rzeczy przy kasie i odchodze...
a Ekspedientka do Innej "Ciekawe kto to teraz odniesie?"
I wiecie co.... nie wiedzialam, czy mam Ja kopnac, ugryzc, zbaic wieszakiem,
wepchac do gardla te ubranka, nawyzywac...
Powiedzialam wiec po prostu, "chcialam to kupic tylko nie mam czasu czekac
kolejnych 7 minut az Pani sobie przypomni, ze w sklepie jest KASA i podejdzie
do niej"
Ekspedientek bylo w sklepie kilka... staly i nic nie robily (jedna sortowala
cos tam)
Powiem Wam, ze nie zdarza mi sie cos takiego... Zazwyczaj chodze do Arkadii
do smyka i tych innych dzieciecych ktore sie tam znajdujai wiecie.. tam to
nawet Ekspedientki nosza za Mna te ubranka, zanosza do kasy, doradzaja,
potrafia przyniesc cos z zaplecza co ma byc niedlugo wystawione.... a w
Centrum.. trauma... zero kompetencji!!! Ja rozumiem, ze sa zmeczone,
zirytowane, maja nodna prace, ktorej zapewne nie darza zbytnia sympatia....
ale chyba sa granice... :/ a moze Ja po prostu tak zle trafilam :/ na cala
zmiane leni :D
Tak sie chcialam tylko uzewnetrznic... nie musicie odpisywac :D