Gość: t
IP: *.promax.media.pl
02.06.18, 19:48
Szybko się kończą te małżeńskie miłości.
www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/zycie-uli-moglo-potoczyc-sie-inaczej-ale-urodzila-sie-w-polsce,156,2722
Stanisław miał żonę i syna. Był kierowcą ciężarówki. W czasie zimy stulecia rozwoził wodę. Termometry wskazywały trzydzieści stopni mrozu, kiedy jego jelcz się popsuł. - Próbował naprawić samochód. Położył się pod nim i majstrował - mówi Ula. W końcu udało mu się. Ruszył. Niedługo po tym zdarzeniu stracił obie nogi. - Doszło do poważnych odmrożeń. Lekarze po kilku dniach odjęli mu najpierw lewą, a po kilku tygodniach też prawą nogę - tłumaczy Ula. Życie Stanisława nagle skręciło. Ówczesna żona nie chciała być opiekunką niepełnosprawnego.
Piotr. Na wózku musiał usiąść po tym, gdy któregoś dnia na przejściu dla pieszych potrącił go samochód i uszkodził mu kręgosłup. Zanim wszedł na pasy, był szczęśliwym człowiekiem. Zajmował się drobnymi naprawami. Miał żonę i syna. Żona po kilku miesiącach zdała sobie sprawę, że nie jest stworzona do opieki nad niepełnosprawnym. Nie chciała takiego życia.