transsybir
21.06.06, 17:27
Transakcji tej towarzyszyła seria nadużyć i polityczna gra, dzięki
której "dobrze ustosunkowane" kręgi biznesowe mogły liczyć na potężne zyski.
Jedną z kluczowych ról w tej grze odegrał właśnie były premier – Marek Belka.
Gdyby przyjąć kryterium wielkości przepływów pieniężnych, afera PZU zyskałaby
miano największej afery gospodarczo-politycznej III Rzeczpospolitej.
Najstarsza i największa polska firma ubezpieczeniowa jest dziś potężna nie
tylko dzięki sile swojej tradycji, ale także dzięki zgromadzonym w niej
kapitałom rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych. Te argumenty sprawiły, że
akcje PZU stały się łakomym kąskiem zarówno dla biznesmenów, jak i dla
polityków, którzy byli w pełni świadomi tego, jaka jest wartość decyzji,
które przyjdzie im podjąć. W jednej z przytoczonych w filmie rozmów były
oficer wywiadu powiedział: "Całą sprawę prywatyzacji PZU pilotuje Belka i to
on jest tą osobą, z którą należy dokonywać wszelkich ustaleń".
wiadomosci.onet.pl/1340828,11,item.html
wiadomosci.onet.pl/1341625,11,item.html