aga_sama
24.10.10, 22:49
Jest z tym problem. Duży.
Młody w tej sferze ma umiejętności dwulatka (skończył cztery). Nadal nie trzyma poprawnie kredki, nożyczki - ciemna magia.
Za brakiem umiejętności idzie wielka niechęć z jego strony. Kredki nie, mazaki nie, ciastolina nie, czasem coś maźnie kredą po tablicy, farby palcami TAK.
Próbowaliśmy podejść go jego fiksacją, ale kolorowanie aut też nie.
Zastanawiam się nad przyczynami. Z jednej strony wydaje mi się, że on się męczy, bolą go ręce (ma obniżone napięcie mięśniowe w okolicy barków). Wkurza go, że kredkę trzeba trzymać tak, a nie inaczej.
Podejrzewam, że nuży go sam proces. Malowanie, rysowanie za długo trwa, no chyba że farbami - efekt widać od razu. A on ma problem z usiedzeniem na miejscu.
Próbowaliśmy różnych metod, różnych technik. Na prośbę wychowawczyni zapisaliśmy go na kółko plastyczne w przedszkolu, w nadziei, że tam znajdzie coś, co go pociągnie, że zaskoczy z jakąś aktywnością manualną. Ale torpeda stanowczo odmówił udziału w zajęciach.
Poproszę o pomysły, rady.
Na razie na pewno pociągniemy malowanie palcami i pieczenie ciasteczek :)