madziulec
09.02.11, 09:16
Wlasciwie odkad patrze na choroby mojego dziecka to nie jest najgorsza ta jego jakas tam choroba.
Najgorsze jest to, ze nie mam gdzie znalezc informacji, bo wszedzie sa szczatkowe.
Od poczatku bylo tak, ze Misiek mial problemy z ukladem moczowym i nic, zero informacji, jedynie co to jest uklad moczowy, nic o bakteriach, refluksie i w ogole co sie dzieje i jakie to moze miec skutki. A juz gdzie sie skierowac, jakie badania, to nei wspomne.
Tu podobnie. W przedszkolu olewali. PPP dali opinie ze wskazaniem dlaszej diagnostyki w kierunku ZA i co?? Nawet nei za bardzo umieli powiedziec, gdzi ei jaka diagnostyka.
A gdy chcialam poszukac co gdzie jak, tak po kolei, co jest potrzebne - wlasciwie nie ma nigdzie.
Czyli takie podstawowe informacje: orzeczenie, ze sie rozni jedno od drugiego (ppp od tego z komisji), co daje takie orzeczenie, jaka szkola i dlaczego, jak pozalatwiac, jakie terapie, by nei dac sie wsdzic na mine i prowadzic niepotrzebne wywalajac kase.
I tak wlasciwie informacyjnie stoje w miejscu.
Wiecej znow czytam na obcojezycznych forach i stronach, bo u nas przepojone to wszystko jest jakas swieta wojna szczepionkowa, ktora mnie nei obchodzi.