Dodaj do ulubionych

nagrody i kary

30.06.11, 12:41
Ostatnio zachowanie mojego synka bardzo się poprawiło. Wszystko dlatego, że zmieniliśmy sposób egzekwowania niektórych zachowań. Zamiast konwencjonalnych poleceń i kar zawieramy z synkiem "umowy", których realizacja jest warunkiem umożliwienia mu preferowanych rzez niego form aktywności. Czyli... "Eryk... będziesz mógł dziś obejrzeć "Jak to jest zrobione" na Discovery, tylko pod warunkiem że nie będziesz zabierał zabawek siostrze. "Będziesz mógł wieczorem pół godziny pograć, o ile w ciągu dnia będziesz sprzątał po sobie zabawki, sam się ubierał i ładnie zjesz obiad."
No i stał się cud niemalże - niegrzeczne dziecko zmieniło się w grzeczne. Nie do końca oczywiście, ale wyraźnie stara się kontrolować i mu to jakoś wychodzi. Chwalimy go za każdym razem za efekty i jest jeszcze lepiej.
Ja natomiast mam następujące wątpliwości - po pierwsze, to czuję się źle. Jak wredna manipulatorka, a nie kochająca matka. Cały czas mam wrażenie, że to nie jest dobra metoda wpływania na zachowanie dziecka :/. Co Wy o tym sądzicie?
Po drugie - czy opisany efekt jest typowy u dzieci z ZA? Cały czas mam wątpliwości czy diagnoza została postawiona trafnie.

Pozdrawiam
Ania
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: nagrody i kary 30.06.11, 12:50
      U nas sprawdza się WYŁĄCZNIE motywacja pozytywna, również w formie "umowy". Motywacja negatywna - czyli kary - jest, za przeproszeniem, zlewana ciepłym siurem, młody nie jest w stanie pojąć związku między swoim zachowaniem a karą. "Matka daje karę" oznacza wyłącznie "matka jest okropna i wstrętna (bo daje karę)". To, że kara wynika z określonego zachowania dziecka, dziecku umyka, nawet jak dziecku się jasno wyłoży, o co chodzi i skąd kara - matka nadal jest okropna i kara jest przez matkę li i jedynie ;)

      I nie czuję się jak manipulatorka, absolutnie.
      • annw5 Re: nagrody i kary 30.06.11, 21:34
        Ja powiem tak. Gdy dawno temu stosowaliśmy kary, efektu nie było. Teraz system motywacyjny, konsekwencje, sprawdzają się wyśmienicie. Co do konsekwencji to są tak motywujące dla Kamila, że często prosi, zeby zamiast konsekwencji (nie zrobisz tego i tego, wiec nie dostajesz tego i tego, lub zabieram to i to) postawić go do kąta... czyli kąt jest mniej dotkliwy i zarazem mniej skuteczny, albo wcale:)
        • orija Re: nagrody i kary 30.06.11, 22:37
          Aby wpłynąć na zmianę zachowania dziecka trzeba ustalić system motywacji i mieć żelazną konsekwencje-tylko i wyłącznie. Nie nazwałabym tego manipulacją ani szantażem czy przekupstwem.U naszych dzieci to konieczność i jedyna droga.
          • eps Re: nagrody i kary 01.07.11, 09:51
            u nas też działa podbna zasada. syn ma problemy z kontrolowaniem gniewu. Czasem sie umawiamy że p. Jak dzis w przedszkolu bedzie grzeczny to pójdziemy na basen", albo "posprzataj proszę zabawki to zjemy pyszny deser"
            Wszystko mówię z konsekwencją.
            Czasem stosuje szantaż np. "Scisz magnetofon bo go wyłączę", "Załóż buty bo wyjdziesz na boso".
            Ja nie gadam go niego czegos tam po 5-10 razy bo i tak by nie zrobił.
            Jak mówie o co mi chodzi i podpieram to np. nagrodą to od razu działa.
            Syn w 99% słucha poleceń i je wykonuje, stał sie grzeczniejszy i posłuszniejszy.
      • annafelczerek Re: nagrody i kary 01.07.11, 11:44
        mama_kotula napisała:

        > U nas sprawdza się WYŁĄCZNIE motywacja pozytywna, również w formie "umowy". Mot
        > ywacja negatywna - czyli kary - jest, za przeproszeniem, zlewana ciepłym siurem
        > , młody nie jest w stanie pojąć związku między swoim zachowaniem a karą. "Matka
        > daje karę" oznacza wyłącznie "matka jest okropna i wstrętna (bo daje karę)". T
        > o, że kara wynika z określonego zachowania dziecka, dziecku umyka, nawet jak dz
        > iecku się jasno wyłoży, o co chodzi i skąd kara - matka nadal jest okropna i ka
        > ra jest przez matkę li i jedynie ;)

        W sumie to u nas bardzo podobnie. Dlatego teraz jak pozwalam mu np. na 5 min biegania po kałużach, nie mówię sama, że czas się skończył, tylko ustawiam budzik. Rewelacyjnie działa.

        Dodatkowo karanie powodowało u mojego syna karanie powodowało efekt odwrotny. Im częściej był karany, tym był bardziej "niegrzeczny".

        Pozdrawiam
        ania


    • gepardzica_z_mlodymi Re: nagrody i kary 01.07.11, 10:29
      Eh, zazdroszczę. U nas ni kary i nagrody, ni motywowanie, umowy, warunki, nie działają.
      Ale chyba zlokalizowaliśmy wroga - potworny poziom lęku (mający swoje realne źródło m.in. w prozopagnozji i kilku innych kłodach pod nogami), który odpowiedzialny jest i za jego natręctwa, i mutyzm selektywny, i kompletne niestosowanie się do zasad.
      • annafelczerek Re: nagrody i kary 01.07.11, 11:55
        gepardzica_z_mlodymi napisała:

        > Eh, zazdroszczę. U nas ni kary i nagrody, ni motywowanie, umowy, warunki, nie d
        > ziałają.
        > Ale chyba zlokalizowaliśmy wroga - potworny poziom lęku (mający swoje realne źr
        > ódło m.in. w prozopagnozji i kilku innych kłodach pod nogami), który odpowiedzi
        > alny jest i za jego natręctwa, i mutyzm selektywny, i kompletne niestosowanie s
        > ię do zasad.

        U nas prawdopodobnie lęku nie było. Za to może frustracja? może po prostu stres?. Używam znaków zapytania, bo Eryk nie okazuje emocji jak inne dzieci. O tym, że coś jest nie tak, świadczą u niego objawy somatyczne i te właśnie kompulsywne niejako zachowania odbierane przez otoczenie jako niegrzeczne. Więc w pewnym momencie wpadliśmy w błędne koło. Eryk coraz bardziej rozrabiał, a ja za namową psychologów i nauczycielek, próbowałam go konsekwentnie i dokliwie karać - to powodowało u niego nzwiększenie frustracji. I było coraz gorzej. Ja miałam nerwy w strzępach, Eryk nie nawiązywał ze mną nie tylko kontaktu wzrokowego, ale nawet za bardzo nie chciał gadać.
        Więc u Ciebie jest pewnie tak samo jak u mnie - złe zachowanie jest tylko objawem, a tak naprawdę trzeba pracować nad przyczyną.

        Pozdrawiam
        Ania
    • mit-och Re: nagrody i kary 01.07.11, 11:08
      U nas tak samo - tylko pozytywna motywacja!
      Zaczynałam od dawania 1 zł na ulubione gry na automatach - za dobre zachowanie, za zjedzenie śniadania, za ubieranie się :). Na początku czułam się, jakbym młodego przekupowała. Obecnie już prawie nie daję kasy, chyba, że umawiamy się: idziemy tam i tam, będą atrakcje za pieniądze, stawka wyjściowa to 10 zł. Jeśli będzie słuchał - 10 zł jego.
      Kara służy do postraszenia - "idź się umyj - jak nie zrobisz tego, to nie będzie czytania do poduszki". Wystarczy postraszyć i efekt jest. Rzadko zdarza się wykonanie kary :)
      Zupełnie inna sprawą jest konsekwencja za jakieś zachowanie - jak młody umyślnie zrobi coś złego to musi niestety zrezygnować z przywilejów. Nie ma krzyku, awantury, ale już nie robimy razem czegoś fajnego.
      Aha - przestałam uzywać słowa "proszę" odnośnie sytuacji rodzinnych - natomiast często chwalę i dziękuję za wykonanie czynności. Na razie działa :)
    • annafelczerek Re: nagrody i kary 01.07.11, 12:12
      Chyba już wiem, czemu obawiam się trochę tej metody. Zastanawiam się co będzie za kilka, kilkanaście lat. Gdy przyjdzie czas by motywację zewnętrzną zastąpiła wewnętrzna. W pewnym momencie stracę kontrolę nad wszystkimi rzeczami, które go motywują. Co wtedy?
      Mam w otoczeniu dorosłą osobę z ZA (prawdopodobnie). Póki matka zajmowała się nią (podstwówka i liceum) była prymusem. Jak tylko zaczęła studia pojawiły się problemy. Wszytskie rzeczy, które były zgodne z jej zainteresowaniami były wtedy dla niej na wyciągnięcie ręki (pracownia komputerowa, biblioteki). Miała ogrome problemy, żeby zająć się rzeczami, których nie lubiła, a które trzeba było zrobić żeby zaliczyć rok.

      Pozdrawiam
      Ania
      • orija Re: nagrody i kary 01.07.11, 12:47
        Poprzez motywacje mozemy nauczyc dziecko pożądanych zachowań. Potem nie potrzeba juz nagród, co zauważyłam u swojego dziecka. Po jakimś czasie ich się nie domaga a zadanie wykonuje bez problemu. U nas to działa.
        • lidqa Re: nagrody i kary 01.07.11, 13:07
          Ja ogólnie nie znam dziecka- nawet NT na które kary działałyby motywująco. Jakbyście zobaczyli zeszyt uwag w szkole- najczęściej uwagi dostają w kółko te same dzieci i absolutnie nie wpływa to pozytywnie na ich zachowanie. Jedyne dzieci na które uwaga działa, to takie które tę uwagę dostaną raz w życiu. Tak samo chętniej uczymy się tego, z tzego i tak dostajemy piątki niż tego, z czego mamy 1-nki prawda? Kto lubi robić coś w czym ponosi porażki?

          Poza tym ja zauważyłam że młody jakby wchodzi w rolę. Jak jest niegrzecznym chłopcem to każdą minutą swojego życia to potwierdza. A jak jest grzeczny to jest grzeczny- i jest dużo lepiej. Jak jest zmotywowany pozytywnie to jest taki zadowolony z siebie i to mu daje siłę żeby się bardziej starać. Ostatnio przechodzi fazę stawiania na swoim i strasznie jest zbuntowany. I jak ja już nie wyrabiam to mówię że ja chcę od jutra mojego normalnie grzecznego synka- bo dzisiaj się jakiś uparciuch obudził i ja jestem strasznie zmęczona tym uporem. I potem rano pytam czy się obudził mój syneczek grzeczny i to też czasem dość fajnie działa.
        • annafelczerek Re: nagrody i kary 01.07.11, 13:19
          orija napisała:

          > Poprzez motywacje mozemy nauczyc dziecko pożądanych zachowań. Potem nie potrzeb
          > a juz nagród, co zauważyłam u swojego dziecka. Po jakimś czasie ich się nie dom
          > aga a zadanie wykonuje bez problemu. U nas to działa.

          U nas też pięknie działa. Tyle że teraz trenujemy proste rzeczy - ubieranie bucików, jedzenie bez brudzenia, staranne pisanie. A jak zmotywować studenta, żeby chodził na zajęcia z wfu? Bo choćby miał same 5 z egzaminów z teorii to przez głupi wf nie zaliczy roku.
          Chodzi mi o to, że od pewnego momentu nasze dziecko będzie musiało motywować się samo w życiu. Do nowych rzeczy, bo przecież te których nauczą nas rodzice nie wystarczą na całe życie.

          Pozdrawiam
          Ania
          • lidqa Re: nagrody i kary 01.07.11, 16:06
            No ale tak jest z wszystkimi. Dopuki rodzice pilnują dziecko (młodzież) się uczy. I jeśli w którymś momencie nie poczuje motywacji wewntętrznej to potem na studiach jest cyrk na kółkach bo dorosły juz człowiek spuszczony ze smyczy przestaje robić cokolwiek. Ja znam tez takich pracowników po studiach którzy nagle coś muszą robić i ich to boli i nie chce im się i kombinują L4. Ja sama mam czasem problem z motywacją wewnętrzną jeśli chodzi o niektóre rzeczy które przecież MUSZĘ robić. Taki lajf :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka