halogen75
06.12.11, 18:59
Jak u Was wygląda lub wyglądała sprawa z WWR pod kątem zapisów, czekania, wprowadzania go w praktykę?
Pytam, bo złożyłam orzeczenie 1,5 miesiąca temu. Na wstępie powiadomiono mnie, że nie ma wolnych miejsc i trzeba czekać. Do końca roku mieliśmy być po prostu na telefon i w razie zwolnienia miejsca przez któreś z dzieci (choroba, odwołanie uczestnictwa) mieliśmy ewentualnie skorzystać z wolnej godziny. Przez 1,5 miesiąca zadzwoniono raz. Byliśmy pół godziny na krótkiej diagnostyce (rodzaj ankiety) u pedagoga. Od tamtej pory cisza.
Czy zawsze to tak wygląda? Pytam, bo z córką nie miałam takich terminów czekania ale też być może czas grał rolę, bo pojechaliśmy ją wówczas zgłosić na samym początku roku. Teraz w przypadku syna byliśmy tam w październiku czyli przy końcu roku. Czy to ma znaczenie? Czy od nowego roku istnieje szansa, że wplotą nas systematycznie w jakiś plan tych zajęć?
Strasznie się ten proces ślimaczy i nie wiem czy tak jest wszędzie.
Nie ukrywam też, że telefon o 9 godzinie rano i prośba żeby przyjechać za godzinę, bo akurat jest wolne jest dodatkowym utrudnieniem.
Jak macie to zorganizowane?