pies

28.10.12, 10:05
Zastanawiam się nad kupnem psa.
Słyszałam wiele opinii, że od momentu pojawienia się pieska w domu dzieci "ruszają" z mową, bardziej się otwierają. Znajomi znajomych mieli wręcz zalecenie kupienia pieska i odkąd labrador pojawił się w domu, nie mogą nachwalić się jego terapeutycznych zdolności.
A jakie są Wasze opinie, doświadczenia??
Nie ukrywam, że trochę się waham, bo nie mam super warunków dla psiaka, ale jeśli jest to aż tak dobra terapia wspomagająca....
Piszcie proszę.
    • tijgertje Re: pies 28.10.12, 11:16
      Moj mlody ma osobistego psa terapeutycznego. Zanim go kupilismy, bylismy maglowani blisko rok, zeby stowarzyszenie mialo pewnosc, ze faktycznie sie nadajemy. To nie jest tak, ze sama obecnosc psa cokolwiek zmieni. Jesli nie masz warunkow dla psa, to nawet bym sie nie zastanawiala. Pies to ogromna odpowiedzialnosc i spory obowiazek. Psy faktycznie sa niesamowite, ale dziecko musi miec ze swoim psem bardo dobry kontakt, a nad tym trzeba pracowac. Pies musi byc dobrze dobrany, dla mojego zadna mala albo szczekajaca rasa sie nie nadaje, bo po prostu by sie bal. Mamy czarnego, wyjatkooowo spokojnego labradora, ktory z mlodym nieraz osiaga rezultaty, ktorych nam sie nie udalo przez lata. Ale pies jest wyjatkowo wrazliwy, chodzi z nami wszedzie (jest oznaczony jako pies pomocnik, wiec ma wstep nawet do szpitala, lekarza, reastauracji czy jakiegokolwiek sklepu , rowniez miesnego). To, jaka mlody ma z nim relacje to nie sama "natura" ale tez duzo pracy. I szczerze mowiac jesli nie jestes na to gotowa, a dziecko nie ma bzika na punkcie psow, to bym psa nie kupowala. Znajomi maja super labradora, ale odkad dzieciaki zaczely chodzic to niestety pies stal sie ofiara. Jedyna aktywnoscia dzieci z psem jest pasienie go czym popadnie. Jak ida na podworko, psa zostawiaja w domu, zeby nie przeszkadzal:( Biedak jest malym labkiem, ktory wazy w okolicach 40kg, ma juz podwojny kolnierz z tluszczu:( starszy chlopiec ma mutyzm wybiorczy i obecnosc psa nic a nic w tym nie pomogla, ruszyl z gadaniem migiem po terapii z psychiatra (ktora ciagna nadal). Moj mlody nie tylko maszeruje z psem gdzie sie da, trenuje z nim (do egzaminu na psa terapeutycznego, trening podstawowy, pare sztuczek i agility), ale tez karmi go, przytula gdy razem ogladaja telewizje, czyta mu, chodzi na wizyty do weterynarza, i spedza mnostwo czasu na wspolnej zabawie. Pies pracujacy, jakim jest labrador potrzebuje wyzwania. Z takim psem trzeba pracowac, jesli tego nie robisz, pies sie nudzi i zaczynia lobuzowac, niszczyc rzeczy i chocbys wybrala najlepsza rase i najbardziej wyjatkowego psa o anielskim charakterze, to znudzony pies stanie sie problemem i moze byc wrecz zagrozeniem dla dziecka. Kupno psa, zwlaszcza majacego byc psem terapeutycznym to jak dostanie wymagajacego niemowlaka. Jesli pies bedzie nieszczesliwy, to dziecku nie pomoze. My do decyzji dojrzewalismy kilka lat, podjelismy ja, gdy mlody mial 7 lat i wiedzielismy, ze jest gotowy (dalo sie z nim ustalic pewne rzeczy, ktorych przestrzegal). Przez rok przygotowywalismy sie na przyjecie nowego czlonka rodziny, bo taki pies wlasnie nim jest. Kolezanka mlodego, 10-letnia autystka rowniez ma psa terapeutycznego, wyszkolonego specjalnie dla dziecka z autyzmem. Dostali go na innych warunkach, pies mial 2 lata i certyfikat, my psa szkolimy sami z osobista trenerka. Mama dziewczynki twierdzi, ze pierwszy rok pies bardzo duzo malej dal. Potem jednak nowosc sie znudzila i pies zaczal byc traktowany jak zwykl pies domowy, w tej chwili jest jednym z 4 psow i mala wcale nie ma z nim dobrych relacji. Szkoda, chocby ze wzgledu na to, ze koszt wyszkolenia takiego psa to kilkanascie tysiecy euro.
      Nie podejmuj decyzji pochopnie. Pies to zywe, wrazliwe stworzenie, ktore duzo daje, ale tez duzo wymaga. U nas pies to byl strzal w dziesiatke i mnostwo juz dla mlodego zrobil (na blogu nieraz o moich "dzieciach" pisze), ale to nie przychodzi samo. Mielismy szczescie, ze nie dostalismy szczeniaczka, jak to w naszym stowazyszeniu praktykuja, a 7-miesieczna, juz przeszkolona suczke. Nie moze dziennie zostac dluzej niz 4 godziny sama (w sumie przez caly dzien), jest bardzo wrazliwa i wymagajaca, chocby pod wzgedem zarcia. Toleruje tylko produkty wysokiej jakosci i niestety koszty wcale nie sa niskie. Dziennie ma 2-4 godzin dosc intensywnego ruchu (wiec nie rundka wokol domu na szybkie siku). Charakterem idealnie pasuje do mlodego, a ze nie gada, wiec nie zrzedzi, tylko reaguje bezposrednio na jego zachowanie. Ja moge powiedziec 100 razy, ze mlody jest zbyt ruchliwy, nie dociera. Za to pies po prostu sie od mlodego odsuwa i chowa na swoje legowisko, na co mlody rowniez natychmiast reaguje (Ganyiah ode mnie ucieka, wiec musze sie uspokoic). Pies nie ocenia, nie ma zadnych oczekiwan, mozna mu wszystkie sekrety zdradzic, nasza skubana wyczuwa np jak ktos jest chory, lize wtedy po stopach;) Pies ogromnie motywuje, ale wlasnie tu warunkiem jest, ze dziecko musi miec z nim dobre relacje. Moj Kasper twierdzi, ze czuje, jakby Ganyah byla jego siostrzyczka, ktora musi sie opiekowac. Jesli tak nie jest, ani dziecko, ani tym bardziej pies nic z tego miec nie bedzie. Za decyzja musisz stac w 100%, cala rodzina. Musisz miec pewnosc, ze bedziesz miec dla psa czas i dziecko nie bedzie sie go bac, bo jesli kupicie szczeniaczka, te skacza, drapia, podgryzaja i musisz wiedziec, jak sie z tym obchodzic i nauczyc tego dziecko. Pies nie moze byc szczekajacy, jesli dziecko ma nadwrazliwosc sluchowa, ani nie moze sie lenic, jesli dziecko (czy ktorykolwiek z domownikow) ma sklonnosci do alergii, bo nie mozesz ryzykowac, ze za pol roku psa trzeba bedzie oddac, wiec z raz z odpowiednim charakterem zostaje w zasadzie pudel albo labradoodle. Przemysl dokladnie co i jak i nie podejmuj decyzji tylko dlatego, ze ktos inny widzi efekty.
      • myszewa Re: pies 28.10.12, 12:16
        kilka rzeczy należy rozważyć - czy będziecie mieć odpowiednią ilość czasu dla psa (nie chodzi tylko o spacery i wizyty u weterynarza, jeśli pies ma spelniać rolę terapeuty to wypadaloby przejść z nim odpowiednie szkolenie), czy dziecko nie boi się psów (mój boi się panicznie, na dzień dzisiejszy nie widzę absolutnie możliwosci przygarnięcia czy kupna psa), trzeba przemysleć też jaka mialaby to być rasa i czy pies dorosy czy szczeniak - tu dobrze byloby poradzić się specjalisty, czy dziecko uczestniczylo w zajęciach z psami, ew. ma kontakt z psem? Warto byloby sprawdzić w praktyce czy nie będzie się bać i czy będzie przejawiać jakiekolwiek zainteresowanie pieskiem oraz czy nie ma alergii. Jeżeli jedyną przeslanką do kupienia psa mialaby być ew. rola terapeutyczna to bym się nie zdecydowala, bo co jeśli dziecko nie będzie przejawialo zainteresowania psem? Jeżeli chcielibyście mieć zwierzaka, który przy okazji pelnilby rolę terapeutyczną, a nie macie odpowiednich warunków dla psa możecie też zastanowić się nad kotem, są specjalne rasy wykorzystywane w felliinoterapii np. ragdolle, tonkijskie, burmańskie - obowiązków mniej, a dodatkowe korzyści mogą być jak przy psie. To jednak zawsze musi być przemyślana decyzja, pies czy kot musi być ze sprawdzonego źródla, bo sama rasa nie jest gwarancją odpowiedniego charakteru zwierzaka.
        • monisia900 Re: pies 28.10.12, 14:43
          nie wiem jak to jest z takim rzeczywiscie psem terapeutycznym, przeszkolonym , odpowiednio dobranym.
          ja wiem tylko tyle, ze pies psem, ale nie kazde dziecko psy lubi. niektore dzieci wrecz boja sie psow, ich duzych zebow, szczekania itp...
          my zaczelismy przygode ze zwierzetami po zakupie... krolika. mial sluzyc-sama nie wiem do czego. poprostu weszlismy kiedys do zoologicznego po pokarm dla rybek i kajtek zobaczyl czarnego krolika. no i nie chcial juz wyjsc bez niego:). w sumie nie bylam do niego przekonana, ale kupilismy tego krolika. i to byl bardzo dobry krok. choc nie slyszalam o krolikach terapeutycznych, nasz zapewne taka role spelnil:). choc byl bardzo krotko u nas (skonczyl zywot jak go oddalismy na przetrzymanie sasiadom podczas wyjazdu), to daly sie zauwazyc zmiany w zachowaniu kajtka. zaczal sie przytulac do niego, glaskal go (wczesniej nie chcial nic ndotykac co mialo wlosy), pomagal przy sprzatniu klatki. idac za ciosem, kolejnym zwierzeciem byl wlasnie pies-szczeniak i jak na ironie bokser. no i tu juz widac bylo ze pies w domu byl potrzebny. po krotkim czasie kajtek zaczal do niego mowic i komunikowac sie tez gestem. bo nie mial innego sposobu na zachecenie psa do zabawy. przezyylismy szok po 1,5 roku jak nasz psinka sie powaznie rozchorowala i musielismy ja uspic:(. kajtek to bardzo przezyl. teraz mamy pekinczyka, wzielismy doroslego ze schroniska dla zwierzat. kajtek z nia spi, bawi sie, przytula, karmi-ogolnie robi wszystko co trzeba przy psie. uwazam, ze pies wcale nie musi byc odpowednio szkolony, wystarczy by mial lagodny charakter i byl przyjazny dzieciom.
          • halogen75 Re: pies 28.10.12, 18:35
            Dziewczyny dobrze piszą. Ja też marzyłam o kupieniu labka dla moich dzieciaków ale wiem, że pies nie byłby szczęśliwy, bo często nie ma nas w domu, długo pracujemy łącznie z weekendami. Mieszkamy też w centrum, nie byłoby z tym psiakiem gdzie blisko wyjść żeby się wybiegał, żeby mógł spokojnie pospacerować. Nie miałby za przeproszeniem się gdzie załatwić. Trzeba by było jechać dość daleko. Jako dziecko miałam ok 6 psów, jeden po drugim ale osobiście z nimi wychodziłam i się nimi zajmowałam razem z siostrą. Kupując psa zdaję sobie sprawę, że musiałbym wziąć kolejny obowiązek na siebie, bo ani młody ani starsza z nim nie wyjdą. To chyba w mojej sytuacji byłaby totalna przesada. Wizja kupna psa, w dodatku dużego legła. Ale chodzi mi po głowie kot rosyjski (szkolony). Kosztuje sporo ale mam pewne dojście i kupiłabym za pół ceny. Nie wiem jeszcze. Zastanawiam się. Dużo czytam. Podpytuję. Dowiaduję się jakie warunki trzeba temu zwierzęciu zapewnić i czy będę w stanie. Dlatego nie obiecuję nic na głos ale mam w głowie. Na razie musimy się przeprowadzić. Wtedy na spokojnie przeanalizuję kupno.
            • krawczykasia Re: pies 29.10.12, 11:12
              też bym bardzo chciała psa, mam duże mieszkanie i marzę o labradorze. No niestety, ten pies potrzebuje ruchu, a ja mogłabym go ze dwa razy w tygodniu wywieźć, żeby się wybiegał. To za mało.
              Zainteresowałaś mnie tym kotem. Napisz coś więcej o kocim terapeucie.

              Pozdrawiam
              • halogen75 Re: pies 29.10.12, 11:47
                > Zainteresowałaś mnie tym kotem. Napisz coś więcej o kocim terapeucie.

                Nie napiszę Ci za wiele fachowych wiadomości, bo sama jestem na wstępie drążenia tematu. Wiem, że to najspokojniejsze koty ze wszystkich. Uwielbiają towarzystwo ludzi, a przede wszystkim dzieci. Przy tym nie są namolne. Mają bardzo spokojną naturę, nie są agresywne. Bardzo szybko się uczą, są elastyczne, szybko przyzwyczają się do nowego otoczenia. Są wierne jak psiaki. Plus to fakt, że nie potrzebują środowiska zewnętrznego w dużej dawce. Są domownikami i w domu czują się najbezpieczniej, a u nas taka opcja byłaby wskazana, bo nie mielibyśmy gdzie z kotem wychodzić. Rzadko chorują. Minus to ich cena. Najtańszy ok. 1000 zł, bo mam tu na myśli czystego kota rosyjskiego, nie mieszankę. Ja się zakochałam. Moje dzieci też. Mam rok na przyswojenie tematu.
    • czarna_ida Re: pies 29.10.12, 11:42
      Najpierw zastanow się czy jest ktoś w domu kto pojdzie z tym pieskiem na szkolenia, albo sam najpierw wybierze sie na warsztaty z terapii z psami. Potem dobranie konkretnego psa. A jeszcze jest inna kwestia, jak bardzo zaburzone jest Twoje dziecko czy dzieci ? Bo czy dziecko psu nie bedzie robić krzywdy.
      Z drugiej strony, to takze czas, koszt utrzymania i leczenia, i zobowiazanie na cale zycie psa..
      U nas tak wlasnie byla przeprowadzona kwestia doboru szkolen, psa..
      Mogę się publicznie przyznać ze kocham swoje futro :-)
      Bardzo pomogł naszej rodzinie...
      • krawczykasia Re: pies 29.10.12, 12:06
        no chyba aż tak nie pomógł, jeśli zrobiłaś z niego...futro :):):):):):)
        • czarna_ida Re: pies 29.10.12, 15:00
          On ma duzo futra :-) Dlatego mowię do niego '' moje futro'' albo '' futrzak'' ..
          No teraz na zimę obrasta fajnym włosem, a ma i sierść z podszerstkiem..
    • lagoonab Re: pies 06.11.12, 10:36
      Dziękuję za opinie.
      Młody reaguje b.dobrze na psy i ogólnie zwierzaki. Żywo się interesuje, cieszy się.
      W tym tygodniu jedziemy na dogoterapię, więc zobaczymy jeszcze.
      Trochę boję się labradora i jego gabarytów. Ostatnio intensywnie myślę o:
      www.cavalierworld.eu/cavisiowo/portal.php?show=45
      Ale póki co cały czas się zastanawiam, bo oczywiście nie będę działać pochopnie. Ale coś mi mówi, że zakup psa, to może być w naszym przypadku dobra decyzja....
      • claribell Re: pies 06.11.12, 15:23
        Mniejsze od labradorów, a równie dobrze (jak nie lepiej) nadające się do domu z autystycznym dzieckiem są samojedy - drobniejsze suczki ważą niecałe 20 kg. Wieczny uśmiech na pyszczku sprawia, że dziecku może być łatwiej przełamać ewentualny lęk przed psem, a futerko genialnie się sprawdza jako element terapii SI :) I wcale nie jest takie trudne w pielęgnacji, jak na pierwszy rzut oka wygląda. Do tego pies jest biały i ma czarne oczy - wydaje mi się się, że ten kontrast ułatwia dziecku skojarzenie, gdzie się patrzeć w trakcie kontaktu z psem.
        Charakter to oczywiście cecha dość indywidualna, ale skoro nawet we wzorcu rasy jest napisane, że się na psa stróżującego niespecjalnie nadaje, to świadczy o tym, że to psy z gatunku "kocham cały świat" :)
        • halogen75 Re: pies 06.11.12, 18:32
          claribell napisała:

          > Mniejsze od labradorów, a równie dobrze (jak nie lepiej) nadające się do domu z
          > autystycznym dzieckiem są samojedy

          Przepiękne futrzaki:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja