seniorita76
30.01.13, 19:36
Wiecie co? Odkad mam dziecko ze zdiagnozowanym autyzmem sporo ludzi,bylych przyjaciolek,ktore maja dzieci w tym samym wieku sie ode mnie odsunelo...rozumiem natlok zajec,wlasne dzieci,praca,dom...Najpierw sama probowalam zaproponowac spotkanie na kawe wieczorem jak dzieci spia ,to ja zawsze pierwsza dzwonie spytac co slychac...
One jakby mnie przekreslily,wiedza,ze mam chore dziecko,zachowuja sie tak jakby mi wspolczuly sytuacji w jakiej sie znalazlam i "daly swiety spokoj".A nie tego potrzebuje,wole zeby ktos mnie posluchal,zrozumial...
A moze sie niezrecznie czuja bo jak opowiadaja o swoich dzieciach,planach,np.a Stas bedzie stomatologiem jak tata,coreczka mowi juz biegle po polsku i po angielsku....To widza ,ze ja nie moge sobie nic planowac,moje dziecko wcale nie mowi,malo co mnie cieszy....
Szukac powinnam nowych znajomych z takimi samymi problemami ,bo nie chce innych obciazac moimi....?!
Chyba dalam sama sobie odpowiedz;) A jak Wasi znajomi? Pourywaly sie wam kontakty?