Dodaj do ulubionych

co robić z tą fiksacją?

06.09.13, 18:59
czy należy ją tłumić u dziecka czy pogłębiać?
moja znajoma ma synka, który odkad pamiętam ma wręcz obsesyjne zainteresowania konkretnymi postaciami z bajek. Kiedys byly to pociagi (ze znanych bajek) teraz sa to auta (z tej znanej firmy i bajki), I jak ide do niej w odzwiedziny to mam wrazenie ze przenosze sie wprost do danej bajki. Dziecko ma wszystko, doslownie wszystko z motywem aktualnej obsesji. Od kredek, flamastrów, pudełek, bloków, książek, zabawek, zeszytów, flamastrów, plecak, worek po majtki, skarpetki, buty, spodnie, wkładki do butow. Chlopiec nie mowi nie mysli o niczym innym tylko o danej fiksacji, na inny temat nie powie raczej ani slowa. I tak sie zastanawiam czy to dobry sposob postepowania z takim dzieckiem? podsuwac mu pod nos doslownie wszystko z tym motywem?
Obserwuj wątek
    • asiula1987 Re: co robić z tą fiksacją? 06.09.13, 19:01
      aa i jeszcze jedno, nie mam zamiaru znajomej pouczac, wytykac jesli jest to niepotrzebne. po prostu jestem ciakawa
      • marychna31 dobry 06.09.13, 21:57
        Są rózne techniki radzenia sobie z fiksacjami. Jest też "przez nasycenie". To forma niedyrektywna, niestersująca dla dziecka. Wsparcie w zainteresowaniach dziecka daje mu tez przyjemnośc i satysfakcję. Osoba z autyzmem też ma do nich prawo. A że przez to takie dziecko jest jeszcze mniej podobne do równieśników? A co to, wszyscy musza byc od jednego szblonu?;)
    • astat123 Re: co robić z tą fiksacją? 06.09.13, 23:05
      Nie wiem jak rodzice sobie z tym radzą... Mój się fiksuje na znakach, ale też coraz więcej innych rzeczy wyłapuje i o nich nawija wydaje mi się nonstop. W czasie urlopu byłam wykończona. Teraz jest trochę lepiej bo głowę zaprząta mu przedszkole. Dostaje swoje ulubione znaki za zjedzony obiad lub w nagrodę za coś innego, ze generalnie wszyscy terapeci mówią, że jedyny sposób to odwracać uwagę
    • katriel Re: co robić z tą fiksacją? 07.09.13, 01:02
      Temple Grandin mówiła, żeby wykorzystywać ;-)
      jak się fiksuje na odkurzaczach - uczyć czytać na instrukcji obsługi odkurzacza itp.
      Mój młody ma manie jak w sygnaturce, więc o tyle sympatyczniejsze, że takie...
      niekomercyjne ;-)
      Ale no - jeździmy na wycieczki oglądać fontanny. Bo w sumie czemu nie?
      • asiula1987 Re: co robić z tą fiksacją? 07.09.13, 10:43
        nie no oczywiscie jesli obsesją dziecka jest cos dzieki czemu mozna pojechac na wycieczke, wyrwac sie i przy okazji zeby dziecko bylo zachwycone bo fontanna to jego ulubiona rzecz, to rozumiem.
        ale tak jak w przypadku dziecka znajomej...wydaje mi sie to troszke przesada ze nawet wkladki w butach musi miec z motywem auta bo inaczej butow nie zalozy, bluzki innej niz z autami nie zalozy..i tak jest ze wszystkim, nie bedzie rysowal jesli kredki nie sa z tym motywem. mam wrazenie ze fortune kosztuje takze ta "wyprawka" dla dziecka, choc pieniadze to ich sprawa oczywiscie
        • gepardzica_z_mlodymi Re: co robić z tą fiksacją? 07.09.13, 13:07
          No, ale jeśli alternatywą jest to, ze dziecko butów nie założy, będzie biegało nago, nie sięgnie po kredkę, to chyba lepiej, że chodzi ubrane, rysuje itd.
          Fiksacje warto wykorzystywać, by dziecko wychodziło z domu, poznawało przy okazji fiksacji inne tematy - wtedy powoli, powoli rozszerza się jego świat.
          A przeszłam zrzucanie przez dziecko butów każdego rodzaju nawet na śniegu, chodzenie na golasa przez dwa lata, czy inne atrakcje. Wejście w jego świat i fiksacje bardzo poprawiło standard życia nas wszystkich, nawet jeśli to kosztuje.
    • pruszynkaaa Re: co robić z tą fiksacją? 07.09.13, 22:08
      U nas są to z kolei pociągi i wszystko co z nimi związane. Zwiedziliśmy wszelkie muzea w Wawie i okolicach (Sochaczew, Grodzisk) kolejnictwa, bawi się w zasadzie tylko kolejką z lego duplo - ma 4 lokomotywy a wszystko inne to dodatki do tego (budowle pomocnicze typu peron, stacja tankowania itp). Do muzeum w Wawie ciągnie cały czas - a za każdym razem wchodzi tam jak by był pierwszy raz, a ja już mam dość tego łażenia i gadania w kółko tego samego. Syn potrafi np. godzine oglądac filmiki na YT które przedstawiają odjeżdżające pociągi z różnych stacji... jakbym pozwoliła dłużej, to pewnie oglądałby do upadłego. Na następny dzień po wizycie w muzeum potrafi znowu się dopytywać, kiedy tam znów będziemy. I tak w kółko.
      • eraz-lilipop Re: co robić z tą fiksacją? 07.09.13, 22:25
        A propo pociagow. Moj siostrzeniec ma juz lat 21 i jego fiksacja pociagami nie zmalala. Na szczescie ma tez inne fiksacje. Poniewaz jest nisko funkcjonujacy mama jego poszla z nim na umowe ze poogladac , pociagi na stacji kolejowej , moga ale tylko raz w miesiacu przez 2 godzinki. Wtedy tez maja czas tylko dla siebie i dla pociagow. Milosc do pociagow zaczela sie od Thomasa i ciagnie sie do tej pory.
        • pruszynkaaa Re: co robić z tą fiksacją? 08.09.13, 00:54
          mój syn ma dopiero 3,5 latka - miłość zaczęła się od momentu kiedy dostał pierwszą kolejkę pod choinkę (niecałe 2 lata temu) i się ciągnie... z różnym nasileniem - teraz jest jakieś nasilenie, które jeszcze się nie zdarzyło.
      • mamciasmyka Re: co robić z tą fiksacją? 08.09.13, 21:18
        coś o tym wiem, u nas również pociągi, mały właśnie zasnął z dwiema lokomotywami, chociaż nie wiem czy bardziej na tory czy na pociągi
        skarpetki również macie z pociągami? ;) u nas są
        ja wykorzystuję ostatnio pociągi do rozbudowy - pojawia się cała infrastruktura, jakieś budynki wokół torów, nawet pastwiska, wymuszane to ale ... będziemy probówać
        • pruszynkaaa Re: co robić z tą fiksacją? 10.09.13, 14:37
          Jeśli chodzi o ubrania, to synowi kompletnie wisi co ma na sobie :)
    • aniaurszula Re: co robić z tą fiksacją? 09.09.13, 16:25
      moja corka 3l z czr obecnie ma obsesje nt myszki mini, kubusia puchatka i cala otoczke, dzisiaj zrobila awanturew aptece bo nie chcialam jej kupic kolejnego opakowania witamin z kubusiem, ciuszki z myszka sa, poszewki z kubusiem plus drobiazki. fascynacja trwa niecaly miesiac ale jest silna. starsza miala swoje ulubione bajki, postacie, zabawki ale nigdy awantur nie bylo
    • katja.asd Re: co robić z tą fiksacją? 09.09.13, 16:48
      A co to komu przeszkadza, że dziecko ma zainteresowanie, nawet jeśli jest mocno obsesyjne? Niech ma jakąś radość z życia i przy okazji poszerza wiedzę. Najgorsze jest naśmiewanie się otoczenia.
      • mamciasmyka Re: co robić z tą fiksacją? 09.09.13, 16:59
        ja jednak bałabym się fiksacji
        one powodują coś co nazywają schematami, niemożliwością wyjścia z zainteresowaniem poza
        czy chciałabym, aby moje dziecko było tylko i wyłącznie zafiksowane na pociągach, nawet jeśli je uwielbia? nie ... nie chciałabym, przez to uwielbienie jest ograniczony, nie rozwija się, nie ma możliwości rozwoju, ponieważ nie da się wszystkiego sprowadzić do pociągów i wytłumaczyć przez pociągi, chcę aby poznał świat bardziej, aby miał z czego wybierać

        ja dozuję, ostatnio mocno, staję na głowie, żeby zainteresowało się innymi rzeczami, czasem coś chwyta, coś się podoba, coś innego
        gdybym pozostawiła go w tym stanie fascynacji pociągami to ... kończy się tym, że nie umie być z grupą dzieci, bo każe im być lokomotywami a zasady wszystkich gier sprowadza to jazdy pociągów ...

        jestem za zainteresowaniami, jestem za pasją, ale jestem przeciw fiksacjom
        one są małe, gdzie miejsce na horyzonty skoro na horyzoncie stoi tylko bądź lokomotywa bądź jedna postać z bajki
        • katja.asd Re: co robić z tą fiksacją? 09.09.13, 17:06
          Sama mam różnego rodzaju fiksacje od małego i jest mi bardzo z tym dobrze. To coś, czego wy nie zrozumiecie. Przestańcie dopasowywać na siłę dzieci do nudnego i nijakiego szablonu. Minusami obsesji są tylko: naśmiewanie się otoczenia i zaniedbywanie obowiązków (typu: nie napisałam pracy semestralnej, bo przez parę miesięcy maniacko czytałam o czymś) - na tym można się skupić, ale nie żeby na siłę odbierać coś, co sprawia radość, bo "dzieci sąsiadów tak nie robią".
          • mamciasmyka Re: co robić z tą fiksacją? 09.09.13, 17:26
            będę deko się "sprzeczać" ale deko, bo praca czeka ;)
            jestem w stanie pojąć czym są fiksacje
            tylko że żyjemy w społeczeństwie, nie jesteśmy Robinsonami, musimy uczyć się, pracować, zarabiać na siebie, płacić rachunki, jeść, pozostałe aspekty to przyjemności, u jednych fiksacje a u innych pasje i zainteresowania, bez znaczenia, jedne i drugie sprawiają przyjemność
            i aby dojść do poziomu samodzielnej egzystencji - trzeba nauczyć się żyć, wychodzić z domu, załatwiać sprawy, przeciskskać się przez masy, itd., itd.,
            kiedy dajmy na to kiedyś mnie zabraknie, a moje dziecko ma tylko mnie, musi być przygotowane, musi być samodzielne ... nie nauczę go samodzielności, jeśli jego życie otoczone będzie murem jakiejś fiksacji
            o to mi chodziło
            tak jak ja, inni, wszyscy, musimy się w pewien sposób dopasować, tak i on musi, nie ma dla niego taryfy ulgowej jak otworzy drzwi i wyjdzie poza dom, nikt mu jej nie da

            i chyba to w tym wszystkim jest najtrudniejsze ... strach, momentami przerażenie, czy damy radę
        • tata.po.30 Pociągi, pociągi, pociągi... :) 10.09.13, 00:28
          > ja jednak bałabym się fiksacji

          Też mieliśmy fiksację na punkcie pociągów. Bardzo silną, doszło do tego, że do Szkraba nie można było zwrócić się inaczej niż "ekspresie", bo była histeria (tak też odpowiadał na pytanie o imię). Oczy były światełkami, uszy gwizdkami, włosy pantografami, ręce i usta drzwiami, zęby fotelikami (mycie zębów nieodmiennie zaczynaliśmy sentencją "otwieramy drzwiczki i szorujemy foteliki"), stopy były kółkami, siusiu było paliwem, kupka smarem, picie mleka było tankowaniem paliwa, zamiast kąpać się wodowaliśmy parowóz itd., itd., itd... Takie pole minowe -
          • tata.po.30 Errata 10.09.13, 00:33
            Jest:

            > podziwialiśmy nowiutkie ED74, EN97, ED74 [...]

            Powinno być:

            > podziwialiśmy nowiutkie EU44, EN97, ED74 [...]
          • roksanka_3 Re: Pociągi, pociągi, pociągi... :) 10.09.13, 08:50
            Oczy były światełkami, uszy gwizdkami, wł
            > osy pantografami, ręce i usta drzwiami, zęby fotelikami (mycie zębów nieodmienn
            > ie zaczynaliśmy sentencją "otwieramy drzwiczki i szorujemy foteliki"), stopy by
            > ły kółkami, siusiu było paliwem, kupka smarem, picie mleka było tankowaniem pal
            > iwa, zamiast kąpać się wodowaliśmy parowóz itd., itd., itd... Takie pole minowe
            > -
            • tata.po.30 Re: Pociągi, pociągi, pociągi... :) 10.09.13, 10:27
              > o to tez mi chodzilo. czy nalezy tą obsesje poglebiac lub utrzymywac,
              > czy lepiej odwracac uwage i pozwolic w tej obsesji na minimum.

              Hmmm, mam wrażenie, że oczekujesz nie tyle odpowiedzi, co potwierdzenia Twojego zdania :) U nas: Szkrab wtedy nie chodził do przedszkola. Choć i na placu zabaw odpowiedź "ekspres" na pytanie o imię zwykle budziła zdziwienie :)

              Ogólne porady trudno dać, poza paroma oczywistymi:
              1) Dziecko musi czuć, że rodzice są po jego stronie, dlatego zazwyczaj walczyć wprost z fiksacjami nie należy i dobrze by było choć trochę się zainteresować tematem.
              2) Fiksację najlepiej rozwijać w strony twórcze lub przynajmniej poznawcze (np. od pociągów do konstrukcji ich silników, historii itp.)
              3) Dobrze ją wykorzystać w celach terapeutycznych (np. jak u nas: od pociągów do ich pasażerów).

              I nie, nie pisałem o podsycaniu fiksacji, a o ich wykorzystywaniu.
        • roksanka_3 Re: co robić z tą fiksacją? 10.09.13, 08:43
          mamciasmyka napisał(a):

          > ja jednak bałabym się fiksacji
          > one powodują coś co nazywają schematami, niemożliwością wyjścia z zainteresowan
          > iem poza
          > czy chciałabym, aby moje dziecko było tylko i wyłącznie zafiksowane na pociągac
          > h, nawet jeśli je uwielbia? nie ... nie chciałabym, przez to uwielbienie jest o
          > graniczony, nie rozwija się, nie ma możliwości rozwoju, ponieważ nie da się wsz
          > ystkiego sprowadzić do pociągów i wytłumaczyć przez pociągi, chcę aby poznał św
          > iat bardziej, aby miał z czego wybierać
          >
          > ja dozuję, ostatnio mocno, staję na głowie, żeby zainteresowało się innymi rzec
          > zami, czasem coś chwyta, coś się podoba, coś innego
          > gdybym pozostawiła go w tym stanie fascynacji pociągami to ... kończy się tym,
          > że nie umie być z grupą dzieci, bo każe im być lokomotywami a zasady wszystkich
          > gier sprowadza to jazdy pociągów ...
          >
          > jestem za zainteresowaniami, jestem za pasją, ale jestem przeciw fiksacjom
          > one są małe, gdzie miejsce na horyzonty skoro na horyzoncie stoi tylko bądź lok
          > omotywa bądź jedna postać z bajki


          dokladnie o to mi chodzilo, moim zdaniem syn znajomej wlasnie tak zamyka sie na swiat, poprzez swoje obsesje nie widzi nic innego, nie wiem jak moze to byc rozwojowe, skoro ksiazki tylko o tym aucie, ubrania innego mnie da sobie zalozyc.
      • aniaurszula Re: co robić z tą fiksacją? 10.09.13, 08:45
        nigdy nie walczylam z upodobaniami dzieci, starsza corka od kilku lat a ma teraz 8,5 interesuje sie walkami typu resling, zna zawodnikow, ma swoich idoli, pare gadzetow troche dziwne hobby jak na dziewczynke plus aktualnie monster haing nigdy nie bylo awantur gdy czegos nie dostala mlodsza z CZR aktualnie ulubiony kubus puchatek i myszka miki , histerie w sklepie gdy zobaczy ulubina postac na czyms a tego nie kupie. wiem ze upodobania beda sie zmieniac mam nadziej ze i nasilenie pragnienia czegos zmniejszy sie




        • roksanka_3 Re: co robić z tą fiksacją? 10.09.13, 08:53
          mnie bardziej chodzilo o fiksacje ktora uniemozliwia normalne funkcjonowanie (autystyka, dziecka z ZA), a nie tylko o to czy robi awanture w sklepie, i czy wlasnie taka obsesje nalezy poglebiac czy jednak wycofywac. no ale wiadomo od tego sa specjalisci zeby doradzic co z danym dzieckiem przyniesie lepszy efekt, ja pytalam tylko z ciekawosci
          • aniaurszula Re: co robić z tą fiksacją? 10.09.13, 09:15
            u nas awantura spowodowana jest wlasnie z calosciowym zaburzeniem rozwoju diagnozy o autyzmie nie mamy bo nikt tego nie zrobil. zreszta slowo awantura czy histeria nie odzwierciedla istoty sprawy problem jest glebszy. mam slaba wiedze o autyzmie czy za ale majac dwoje dzieci jedno zdrowe drugie z problemami wiem ze nie ma jednej dobrej odpowiedzi na konkretne pytania. w dzien ropoczecia roku szkolnego corka chciala usiasc do lawki ale do szkoly nie chodzi wiec jej nie pozwolilam zajac miejsca dla innego dziecka, zaczela plakac i tu zdziwienie mama dziecka z autyzmemem poradzila mi zeby pozwolic jej usiasc jak mi wytlumaczyla dziecko musi czuc sie bezpiecznie w kazdej sytuacji bylam zdziwiona, nigdy nie ulegam histerii. doszlam do wniosku ze musze porozmawiac z psycholog
          • gosia268 Re: co robić z tą fiksacją? 14.09.13, 22:36
            Rodzice, którzy dają dziecku wszystko co jest związane z fiksacją - kupują zabawki, ubranka, gadzety niekoniecznie robią dziecku i sobie dobrze. Nasycenie nie oznacza, że damy dziecku wszystko co się z tym wiąże - to jest raczej zaspokajanie jego potrzeb, unikanie histerii jesli czegoś zabraknie itp. Żeby stosować nasycenie nalezy się z tą procedurą dobrze zapoznać, jak często dziecku dawać, w jakim odstępie czasowym, kiedy wycofywać się itd. Można fiksację dziecka wykorzystywać jako nagrodę za coś, umawiać się, ze rozmawiamy o "tym" w danych sytuacjach a nie zawsze i wszędzie, uczyć dziecko kiedy moze zająć się tą fiksacją- niestety nie wszystkie sa akceptowane społecznie i musimy sobie zdać z tego sprawę. Uczyc nalezy dziecko poządanych zachowań. Nasycić tak, ale wiedzieć jak. Przerabiać historyjki społeczne, uczyc chodzenia do sklepu- można dziecku dać listę zakupów (moze być obrazkowa jak nie czyta) , niech szuka samo produktów,wtedy możemy uniknąć histerii, czy schematu związanego z zakupem okreslonej rzeczy (fiksacji). Za wspaniałe zakupy może dostać nagrode w domu w formie właśnie "fiksacji" ale też musi mieć wyznaczony czas, ile czasu ogląda film, czy bawi się zabawką. Jest wiele innych sposobów, nalezy porozmawiać z terapeutą, który prowadzi dziecko i wspólnie ustalić co mozna zrobić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka