Dodaj do ulubionych

Rodzice stosujacy terapie behavioralna

28.03.14, 19:43
Mam pytanie do rodzicow stosujacych terapie behavioralna w domu. Jakie przynosi to korzysci i czy dziecko robi postepy oraz jak ta terapie sobie organizujecie w ciagu dnia.Czy macie odpowiedni program.Bardzo mi zalezy na waszych doswiadczeniach..Jestem mama chlopca z autyzmem i jestem zainteresowana tym tematem.Dziekuje bardzo.Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • niunia_mamunia Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 28.03.14, 19:57
      A z jakiego jesteś miasta? W Gliwicach jest Centrum Terapii Behawioralne. Czasem organizują bezpłatne konsultacje i dają program dopasowany indywidualnie do dziecka
      • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 28.03.14, 22:00
        Dziekuje za podpowiedz.Niestety mieszkam poza granicami polski.Pozdrawiam



        • joanka05 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 29.03.14, 10:37
          witaj, radzę być bardzo ostrożną w wyborze terapii. Część terapii w tym behawioralna ABA jest bardzo źle prowadzona, z czym zetknęłam się w ośrodkach polskich w Warszawie i to w dwóch bardzo znanych, jak również w przedszkolach dla dzieci z autyzmem. Ku przestrodze link poniżej (tak właśnie próbowano "terapeutyzować" moje dziecko - zrezygnowaliśmy już na pierwszych sadystycznych dla mnie zajęciach.

          www.domrainmana.pl/index.php/2008/11/list-otwarty-do-rodzin-rozwazajacych-wprowadzenie-intensywnej-terapii-behawioralnej-swoim-dzieciom/
          • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 29.03.14, 11:52

            Wlasnie dlatego tak nie cierpie behawiorki. to czysta tresura, wciskanie dziecka w ramki,zamiast podazania za nim, jego rozwojem i mozliwosciami. Kloci sie z jedna z najbardziej podstawowych potrzeb osob z autyzmem, potrzeba kontroli. Behawiorka nie "leczy" autyzmu, tylko wydziera dusze. NA youtube jest troche filmow z tego typu terapii. Jakis czas temu probowalam niektore ogladac, ale wywoluja zbyt silne emocje, wynikajace rowniez z wlasnych doswiadczen.
            • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 29.03.14, 21:41
              Dziekuje za odpowiedzi.
              tijgertje nie bardzo rozumiem ktore filmy na you tube wywoluja taka mocna reakcje . Ja tez czasem podgladam i nie widze nic szokujacego.Piszesz tresura,zmuszanie.No dobrze moim zdaniem zalezy w jakie rece dziecko wpadnie bo nie nalezy zapominac ze to terapeuta pracuje z dzieckiem.Jak Twoim zdaniem nalezy pracowac i jaka terapie stosowac do dziecka ktore jest nadpobudliwe,nie koncentruje sie i na dodatek nie chce wspolpracowac ???? Mam pozostawic moje dziecko aby nabywalo umiejetnosci w soim rytmie.Teraz NIC nie chce robic a jest male co bedzie potem? bedzie bardziej uposledzone. Nie jestem za przemoca i nie widze tej terapii w takim swietle.Szkolilam sie w polsce i wywarla na mnie terapia behavioralna pozytywne wrazenie. Mysle ze sadzanie dziecka przy stoliku jest raczej pozytywne bo jak nauczy sie rysowac bawic plastelina itd na stojaco??? Moj syn nie lubil siedziec przy stoliku ale behaviorka jak to okreslilas nauczylam go tego i jestem z tego zadowolona bo przynajmniej nie goni po domu bez celu. Ciezko jest zachecic dziecko autystyczne do pracy a jest ona wazna dla jego przyszlosci. Nie wiem jakie doswiadczenia ty mialas i twoje dziecko,ale mysle ,ze nie wszyscy maja takie same.Byc moze ty jestes za tym aby podazac za dzieckiem i jesli niczego nie chce sie nauczyc to trudno to jego rozwoj trzeba uszanowac ,ja robie wszystko aby syn sie nauczyl bo moze i nawet zdrowe dzieci musza pracowac,odrabiac lekcje w domu i sie uczyc nawet jesli tego nie chca , nie lubia, nie podoba im sie to. Dziekuje Do mamamada czy relacje twego dziecka z rodzenstwem poprawily sie???
              • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 29.03.14, 22:02
                Przeciwienstwem zmuszania nie jest nic nie robienie. Podazanie za dzieckiem nie oznacza czekanie az wyrosnie i "samo przyjdzie". Zmuszanie nie. Zachecanie i motywowanie jak najbardziej. Moja znajoma prowadzi zajecia plastyczne dla dzieci. Wyobraz sobie, ze NIGDY nie siedza przy stolikach. Zajecie dziecka nie musi oznaczac parkowania go na krzesle. U nas np w futrynie do kuchni sa haki do hustawki: idealne miejsce do czytania, w dodatku dajace duzo lepsze efekty niz siedzenie przy stole. Mlody ma podwrazliwosc sensoryczna i ADHD, ruch pozwala mu sie lepiej koncentrowac, w szkole siedzi na smuchanej poduszcze umozliwiajacej kolysanie we wszystkich kierunkach (jak wiekszosc dzieci zreszta, bo zaobserwowano, ze wlasnie te dzieci, ktore maja najwieksze problemy z koncentracja i usiedzeniem w jednym miejscu dzieki temu, ze siedzac sa w ciaglym ruchu osiagaja duzo lepsze wyniki w nauce.) Tego typu terapia narzuca pewne schematy, a ze autysci mysla niestandardowo, to ja wole dziecku pozwalac na poszukiwanie wlasnych rozwiazan, choc i ogolnie przyjetych go ucze, ale pozwalajac zrobic cos po swojemu, popelnic blad, a potem podpowiedziec inny sposob, ktory okazuje sie strzalem w dziesiatke. Da sie inaczej, ale wymaga to wiecej wysilku, kreatywnosci i uwaznego obserwowania dziecka. U nas najlepsze efekty terapeutyczne osiagalismy... w samochodzie ;) Tak, wlasnie w samochodzie. Duzo latwiej w czasie jazdy pogadac z dzieckiem o czyms, bo nie moze uciec, jest sensorcznie dostymulowane i nie ma mowy o kontakcie wzrokowym, ktory niestety wszelkie doglebne rozmowy znacznie utrudnia.
                Dziecko musi sie uczyc i musi robic mnostwo rzeczy, na ktore nie ma ochoty, ale wiem po sobie i widze po mlodym, ze efekty sa szybsze i trwalsze, jesli czasem nawet sie cos na jakis czas odpusci, pozwoli dziecku oswoic z pomyslem, a nauka przez zabawe, dawanie dziecku wyborow jest znacznie wiekszym wkladem w jego kreatywnosc i samodzielnosc, niz sztywne schematy, ktore powtarza nie dlatego, ze chce, ale dlatego, ze nie ma innego wyjscia.
              • gia2012 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 29.03.14, 23:20
                Poczytaj o tej terapii: bycblizejsiebie.pl/program-son-rise/
              • mamamada Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 30.03.14, 15:10
                > Do mamamada czy relacje twego dziecka z rodzenstwem poprawily sie???
                Tak, bardzo :-) pisalam o tym w watku, do ktorego wkleilam link w poprzednim poscie (pisałam tam tez, na czym polegalo motywowanie młodego - i rodzeństwa - to było bardzo ważne, ze ich tez! -do zmiany zachowan) Pytalam tez forumowiczow o relacje ich aspikow z rodzeństwem, w tym watku
    • mamamada Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 29.03.14, 12:14
      Nie stosowałam terapii behawioralnej jako takiej, korzystałam natomiast pod nadzorem terapeuty z metod behawioralnych, żeby poprawić funkcjonowanie syna w domu, przede wszystkim w relacji z rodzeństwem. Z dobrymi efektami (choć my, rodzice, zaciskaliśmy zęby). Pisałam o tym w tym wątku. Ale że mój syn ma ZA i jest tzw. wysokofunkcjonujący, nie potrafię powiedzieć, czy to sprawdziłoby się u Was.
      • omama20111 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 29.03.14, 21:04
        my jesteśmy na behawiorce od stycznia 2013r. Efekty u nas są super. W domu stosujemy już mniej restrykcyjnie i w placówce też sa pewne luzy, ale to jest uzaleznione od wielu czynników. I jest to indywidualna sprawa. Metoda behawioralna musi byc każdorazowo dostosowana do dziecka.
        • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 29.03.14, 21:46
          omama20111 ile godzin poswiecaliscie w domu na ta terapie i czy to byla praca nad samoobsluga czy praca przy stoliku.Wiem ze ta terapia przynosi pozytywne skutki i za to ja lubie.Trzeba jednak oczywiscie sie poswiecic i pracowac z dzieckiem ale sie oplaca.Dziekuje omama20111
          • joanka05 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 30.03.14, 08:24
            zrobisz, jak uważasz, chociaż mi zawsze bardzo szkoda tych tresowanych jak małpy w cyrku dzieci. Zwłaszcza jeśli dziecko ma zaburzenia sensoryczne, trzymanie siła przy stoliku jest dla mnie po prostu znęcaniem się. Stolik nie jest naturalnym środowiskiem dziecka - jest nim zabawa. Wiele rzeczy można zrobić na dywanie, na kanapie, w kuchni itd. Wymaga to wejścia w świat dziecka, a nie monotonnego powtarzania jednej czynności. Dopiero, gdy osłabną nadwrażliwości, a moim zdaniem dzieje się tak najwcześniej w wieku 6 lat można wprowadzać i to stopniowo aktywności przy stoliku. Syn nigdy nie był zmuszany do siedzenia przy stoliku, mimo to siedzi normalnie w ławce. I to był akurat najmniejszy problem. Wygooglaj sobie tę dziewczynkę z autyzmem, która komunikuje się przez komputer. Na pytanie dlaczego czasami tak skacze dziwacznie odpowiada - mam uczucie że stopy mnie palą (zaburzenia sensoryczne). Spróbowałabyś w takiej sytuacji sama siedzieć sztywno przy stoliku - czy nie byłoby to dla Ciebie torturą? Odnośnie wzmocnień pozytywnych w warunkach polskiej szkoły - nasza klasa miała warsztaty - a jakże. Ja syna wyłączyłam, gdy poznałam założenia. Nagrodą mityczna pszczółka (nikt jej nie widział i nie słyszał, niektóre dziewczynki podobno mają ją wklejaną do dzienniczka), za to reszta CZARNE KROPY co chwilę i to publicznie na tablicy + uwagi do dzienniczka co chwilę. Efekt: nie zwracają na to uwagi ani dzieci, ani już nawet rodzice. Łatwiej jest po prostu karać i zmuszać niż chwalić i nagradzać - dotyczy to zarówno rodziców jak i nauczycieli! Dlatego uważam, że behawiorka jest oderwana od rzeczywistości, bo później nie sprawdza się w życiu, gdzie nie da się wszystkiego sprowadzić do sztywnego schematu (podobno autystów chce się z niego wyrwać - gdzie tu logika?). Widziałam w szkole dziecko po tej terapii - owszem siedziało przy stoliku, ale nie podjęło żadnej próby nawiązania kontaktu z nikim, o ile nauczyciel nie powiedział mu co ma robić. Złamanie woli człowieka to nie najlepszy pomysł na jego rozwój. Niemniej, każdy wybiera własną drogę - jednak szkoda dzieci - to jest apel też do terapeutów (wielu tu uczestniczy i promuje różne rzeczy - w końcu w ten sposób zarabia prawda) - miejcie litość nad nimi, bo to też ludzie, chociaż mali.
            • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 30.03.14, 20:13
              "mi zawsze bardzo szkoda tych tresowanych jak malpy w cyrku dzieci" Jak ty nauczylas sie wszystkiego ???? bylas w szkole podstawowej a pozniej wyzszej ???? jesli pracujesz to jak zdobylas zawod i doswiadczenie ????? Tresura jest dla kazdego od malego dziecka inaczej nic z nas. Wkuwamy,powtarzamy codziennie zeby zostalo w glowie i abysmy cos osiagneli.Metoda behavioralna to intensywna i wymagajaca nauka ktora stosowana odpowiednio i przez odpowiednich terapeutow przynosi dobre efekty.Nie tylko siedzenie przy stoliku ale gdzie tylko chcesz.Nie wiem czy bieganie za dzieckiem domagajac sie aby ono potem biegalo za mna daje rezultat i nie jest po prostu motaniem dziecku w glowie. Nie jestem za przemoca ale za praca intensywna i konsekwentna dzieki ktorej moje dziecko byc moze nie zostanie zamkniete w szpitalu psychiatrycznym kiedy mnie nie bedzie przy nim tak.
              • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 30.03.14, 23:26
                maman77 napisał(a):
                Tresura jest dla kaz
                > dego od malego dziecka inaczej nic z nas.

                Wspolczuje.
                • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 30.03.14, 23:41
                  Bylam tresowana. Ale najlepsze reultaty osiagalam w dziedzinach, w ktorych pozwalano mi po swojemu eksperymentowac. Ty do zycia potrzebujesz powietrza i pokarmu. Autysta tak wlasnie potrzebuje poczucia kontroli. Tresura, narzucanie gotowych rozwiazan lamie dziecko, hoduje wlasnie taka crkowa malpke bez wlasnej woli. A autysci mysla inaczej, inaczej widza swiat i to oni najlepeij wiedza, co jest dla nich najlepsze. Wystarczy tylko patrzec, sluchac i wyciagac wnioski. Mozesz pol roku czegos uczyc i nbie nauczysz, a jak dziecko dostanie szanse zrobic "po swojemu", to nie tylko "zaskoczy", ale najprawdopodobniej szybciej i znacznie trwalej zapamieta. Swojego syna nigdy nie chcialabym poslac do polskiej szkoly, w duzej mierze opartej na "tresurze" wlasnie. W tubylczych szkolach nawet matwematyki dzieciaki ucza sie poprzez jej doswiadczanie i wyciaganie wlasnych wnioskow. Mlody jest w klasie rownoleglej do polskie IV. Nie zna wzoru i przeksztalcen rownan, ale z zadania z tekstem potrafi wykonac wszystkie obliczenia. Nie zna wzorow na sprowadzanie ulamkow do wspolnego mianownika, choc doskonale wie, jak to zrobic. wszystkie metody pedagogiczne oparte na zasadzie "od praktyki do teorii", a nie odwrotnie sa znacznie skuteczniejsze niz wkuwanie teorii, zeby miec prawo do zastosowania jej w praktyce. O tak, pierwsza pale w liceum dostalam za to, ze nie potrafilam kropka w kropke wyklepac z ksiazki definicji. Nauczycielki w ogole nie obchodzilo, ze nie bylo zadania, ktorego bym nie potrafila zrobic. Dla niej niepojete bylo, ze mozna rozumiec o co chodzi, jesli sie nie wkuje teorii na blache. I tak niestety uczyla, a 80% klasy w ogole nie wiedzialo o co chodzi. Autysci nie sa wyjatkiem. Jesli pozwalasz dziecku na doswiadczanie zycia, szukanie wlasnych rozwiazan i podpowiadanie od czsu do czasu co nieco, zamiast wkuwac gotowe schematy, to takie dziecko znacznie latwiej odnajdzie sie w nowych sytuacjach, gdy nie ma do nich gotowca. Ale to twoje dziecko, twoj wybor. Obym sie mylila.

                  PS. Skutkiem moejj tresury jest to, ze wszystko, czego ode mnie najbrdziej wymagano, bo "taka ma byc i kropka" odrzucilam gdy tylko udalo mi sie wydostac spod kontroli. Dopiero wowczas wypracowalam wlasne schematy, wrocilam do niewielu wyuczonych, bo metoda prob i bledow doszlam do tego, ze jednak sa najskuteczeniejsze, jednak pierwszy byl bunt i nauka od nowa mojej wlasnej tozsamosci i mojego zycia.
                  • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 15:48
                    tijgertje dziekuje za wyjasnienie!!!!! Ty myslisz tak a ja inaczej.Szkola polska kiedys byla dobra i ta cala tresura w sumie nie wyszla nam na gorsze. Nie bylam zdemoralizowana ani agresywna tylko wartosciowa i rozsadna.Co sie dzieje teraz ???moze ty jestes za tym aby dzieciaki sie narkotyzowaly,zabijaly nie nawidzily zachodzily w ciaze w wieku 13 lat super jest dobrze nie zmuszamy dajemy swobode i expresje.Mnie to nie pasuje. Dziecko autystyczne NIE CHCE SIE UCZYC !!!!! moze twoje jest inne.Jak mu zostawie wolna wole to mi da kopniaka zamiast przy stoliku porysowac ze mna.O czym ty piszesz???? Terapia behavioralna nie musi byc drastyczna.Jest to jednak wysilek dla obu stron , rodzica i dziecka.Nie jest to proste bo wymaga pracy ,poswiecenia ,uwagi, czasu.To nie pasuje wszystkim.Siedzenie na poduszce na ktorej dziecko moze sie pokolysac na zajeciach i w ten sposob moze sie czegos nauczyc moze jest rozwiazaniem pod warunkiem ze dobrze to zrozumie.Jaka masz pewnosc.Zaproponowanie dziecku prace przy stoliku na dywanie w ogrodku nie jest przemoca.Wynagrodzenie raczej rzecza pozytywna.A to ze trzeba je stymulowac caly dzien to jest poswiecenie ktore moze sie oplacic.Mam doswiadczenie w autyzmie od 15 lat i przez wiele przeszlam.Nie musisz mi wspolczuc lecz uszanowac inne zdanie.
                    • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 16:47
                      Ech, nic a nic nie zrozumialas.
                      Dziecko autystyczne CHCE sie uczyc, jesli mu sie zaproponuje ciekawe metody.
                      Dzieciaki obecnie sa rozpuszczone, tu masz racje. Ale tylko i wylacznie dlatego, ze wiekszosc ludzi rozumuje w ten sam sposob co ty: dyscyplina = przemoc (niekoniecznie fizyczna), a brak dyscypliny oznacza totalny brak zasad czy granic. Co jest totalnym nieporozumieniem i skutki jakie sa, kazdy widzi. Motywowac i zmuszac to nie sa synonimy. Jest cale mnostwo sposobow egzekwowania od dziecka oczekiwanych przez nas zachowan bez narzucania mu czegokolwiek z gory. Ale watpie, czy jestes w stanie to zrozumiec. Szanuje twoje zdanie, co jednak nie przeszkadza mi nadal ci wspolczuc. Choc w sumie dziecku powinnam.
                      • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 17:00
                        Acha, jeszcze jedno. Tobie, jak i wiekszosci dzieci w polskich szkolach stosowana w nich tresura nie zazkodzila. Mi owszem. Nie wiem jednak, czy zdajesz sobie sprawe z roznic miedzy dzieckiem "normalnym" a autystycznym? Ja bylam tym dzieckiem autystycznym, dla ktorego "normalne" rzeczy nieraz byly najgorsza do wyobrazenia tortura. Ale tego nie da sie zrozumiec, patrzac jedynie ze swojej "normalnej" strony. Powodzenia w "unormalnianiu" dziecka.
                    • marika012 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 18:58
                      Zgadzam się z Tig.
                      Syn ma kontakt z terapeutami behawioralnymi. W domu też pracowaliśmy na zasadzie musisz i już, obowiązki i konsekwencje zachowania itd. I teraz po latach wiem, że nie tedy droga. Syn ma 11,5 roku zaczął dojrzewać i pojawił się bunt. Widzę że zmuszaniem nic nie zdziałam. Mogę walczyć ale przegram. Dziecko odwróci się i tam gdzie nie sięga moja władza zrobi co chce. Zmieniłam taktykę. Więcej rozmawiam, pytam się o jego zdanie, daję wybór. Nie ma już kar i nagród. Syn zaczął się otwierać, opowiada co w szkole, jakie kłopoty ma z rówieśnikami. Odkryłam, że mam fajne dziecko :)
                      Behawioryzm to kochanie warunkowe. Dawanie dziecku akceptacji jak zasłuży. Takie wychowanie nie może doprowadzić do powstania jednostki lubiącej siebie, znającej swoją wartość i zwyczajnie szczęśliwej.
              • ania-pat1 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 03.04.14, 10:06
                Więc nie byłam tresowana. Skończyłam studia - dodam, że nie jedne. I więcej niż studia. A przy stoliku siedziałam wyłącznie pisząc i tak mi zostało. Ucząc się MUSZĘ (a moja praca to nauka :-)) chodzić. W pracy mam tablicę - korkową - doczepiam teksty i krążę - o zgrozo uczę się na głos. Prasuję i oglądam wiadomości, biegam na bieżni i słucham audiobooków, lub patrzę na rozrysowany schemat. W szkole wysiedzenie 45 minut było dla mnie katorgą - na szczęście jako totalny słuchowiec mimo, że- podsypiałam, rysowałam, nakłuwałam różne rzeczy cyrklem - byłam w stanie wyłapać nawet błędy nauczyciela. Gdyby moi rodzice wpadli na szalony pomysł abym uczyła się siedząc przy stole nie zostałabym naukowcem - to pewne. Więc moje dziecko z ZA również - siedzi tylko przy tych czynnościach, które tego wymagają - a jest ich niewiele. Nawet pisze na "półstojąco" (jedna noga klęczy na krześle, druga stoi - zgina się prostuje itd... Ale dzięki temu da się zrobić zadanie, napisać wypracowanie... W szkole wysiedzi - ale ma masę plastyczną do ręki i umowę, że może bez pytania wyjść, okrążyć korytarz i wrócić do sali. Nawet pani Marta Korendo - met.krakowska (druga po prof. Cieszyńskiej) pytała ją na zajęciach czy woli stać, czy siedzieć - pomimo, że ćwiczenia były "stolikowe" a metoda trochę "tresująca". Nie każdy zawód wymaga siedzenia na tyłku godzinami. A zanim dziecko trafi do gimnazjum to jeszcze trochę wody upłynie. Owszem niektóre elementy behawiorki tak - ale naprawdę ELEMENTY.
                • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 03.04.14, 10:48
                  TY NIE JESTES AUTYSTKA !!!!!! JESLI DZIECKU AUTYSTYCZNEMU TYLKO TAKIEMU Z NADPOBUDLIWOSCIA "ZAPROPONUJESZ" ABY PISALO NA POL STOJACO I UCZYLO SIE CZYNNOSCI TAKICH JAK JEDZENIE CZY OGLADANIE CHOCBY TELEWIZJI NA STOJACO TO ZYCZE POWODZENIA JESLI PRZYTRAFI CI SIE JAKAS UROCZYSTOSC W RESTAURACJI LUB CHEC ZAPROSZENIA DZIECKA DO KINA.TY MASZ PRACE STOJACA DOBRZE ALE GDYBYS MIALA SIEDZACA TO TEZ BYS STALA???? ZASTANOWMY SIE TROCHE.WIEM ZE TERAZ ZYJEMY W CZASACH GDZIE JEST" WOLNA AMERYKANKA" ALE NIE ZNACZY ZE TO DOBRE.ZRESZTA TO WSZYSTKO DLA MNIE NIE MA SENSU SPIERAC SIE ZE USIASC TO NIE PRZEMOC CZY KATORGA TAK SAMO JAK POWTORZYC TA SAMA CZYNNOSC CHOC 10 RAZY JESLI ZA 11 DZIECKO ZROBI JA SAMO BEZ POMOCY I TAK JUZ ZOSTANIE.
                  • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 03.04.14, 11:01
                    Przestan krzyczec!!!
                    A ty jestes autystka?
                    atakujesz kada wypowiedz, ktora nie jest po twojej mysli. Dla dzieci z andpobudliwoscia bycie w ruchu ulatwia koncentracje. Naprawde jestes tak zaslepiona, ze nie widzisz, ze miedzy "tresura" a "wolna amerykanka" jest cala reszta? Przeciwstawiasz sobie bieguny, zapominajac, ze pomiedzy jest caly swiat. Nie wiem, po co w ogole pytasz, skoro znadsz wszystkie odpowiedzi? czyzbys miala watpliwosci, ze potrzebujesz potwierdzenia? jesli tak, to naprawde warto byloby posluchac i drugiej strony.
                    A jak koniecznie chcesz wiedziec, kto ci odpowiada, tym razem ulatwie ci sledztwo i nie skasuje sygnaturki :P


                    ZRESZTA TO WSZYSTKO DLA MNIE
                    > NIE MA SENSU SPIERAC SIE ZE USIASC TO NIE PRZEMOC CZY KATORGA TAK SAMO JAK POWT
                    > ORZYC TA SAMA CZYNNOSC CHOC 10 RAZY JESLI ZA 11 DZIECKO ZROBI JA SAMO BEZ POMOC
                    > Y I TAK JUZ ZOSTANIE.
                    W ogole czytasz, co sie tu pisze? Za 11 razem dziecko zrobi samo, dopoki widzisz. niekoniecznie, jak nie bedzie mialo przy sobie nikogo z "batem".
                    • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 03.04.14, 21:07
                      tijgertje to ze napisalam z duzej litery nie znaczy ze krzycze.Nie jestem autystka tylko zmeczona mama nie aspergera ,ktora pragnie aby jej dziecko czegos sie nauczylo.Moj syn jest w placowce specjalistycznej do ktorej tak naprawde nie chcialam go oddac na caly dzien a dlaczego? no bo tam pozostawiaja dzieci same sobie tlumaczac wlasnie ze samo powinno zadecydowac kiedy chce.Nie tak ma byc i jeszcze raz powtarzam,ze tu nie chodzi o "stanie z batem" tylko prace nad tym czego dziecko POWINNO sie nauczyc aby jakos funkcjonowalo.Obiecano a raczej zaproponowano mi terapie behavioralna ktora nie jest wykorzystywana tylko dziecko plata sie tam i przynioslo mi do domu same zle rzeczy oprocz jezyka ktory troszke sie wzbogacil nie biorac pod uwage brzydkich slow.Moj syn jest nadpobudliwy i wymaga pracy indywidualnej w pierwszej kolejnosci a nastepnie w grupie.Tam jest to olane i dzieci sa razem choc nic tak naprawde dobrego im lub mojemu to nie przynosi.Mowimy tu ze dziecko samo powinno odkrywac,probowac i uczyc sie no to wlasnie w warunkach w jakich synek jest caly dzien odkrywa i uczy sie tego z czym ja potem nie moge sobie poradzic.Moje pytanie do ciebie jest wiec takie jak mam nauczyc dziecko tego co on potrzebuje aby go zachecic nie stojac z batem/ choc tu nikt z batem nie stoi jak prowadzi zajecia ABA /i uzyskac efekty nie podajac dziecku chemi zagluszajac problem i go nie niwelujac. Terapia behavioralna u nas jest jednak jedna z najbardziej interesujacych .Potraktuj moj wpis jako grzeczny gdyz nie mam na celu ani czepianie sie ani prowokacje czy cos w tym rodzaju.Dziekuje
                  • ania-pat1 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 03.04.14, 11:07
                    Ależ właśnie to napisałam - moja córka ZA (zespół Aspergera - spektrum A) - właśnie ma wybór - i to opisałam. I jest w szkole masowej. I daje radę - stojąc, siedząc, wstając (to również opisałam). Co więcej startuje z sukcesem w konkursach - wygrała konkurs recytatorski, wygrała konkurs na najlepszy wiersz (7 latka, autystka - napisała go na hamaku na działce - no zgroza .....), z angielskiego jest najlepsza w klasie - a głównie uczy się met. Helen Doron - tam nawet nie ma stolików w salach. TV ogląda czasem nawet "głową w dół" :-) .
                    Co bym robiła mając pracę siedzącą? Nie pracowałabym w takiej pracy - życie polega na tym by dokonywać wyborów stojących w zgodzie z własną naturą. Jestem naukowcem - to nie jest praca "stojąca", ale można tak się ustawić by sobie chodzić, czy stać, pracować w nocy lub w dzień itd. I tego uczę moje dziecko z ZA, że musi poznać siebie, własne możliwości i wtedy da radę. Do restauracji chodzimy - (nie przepadam za gotowaniem) - dajemy radę, choć przyznam - nie czeka zawsze na nadejście potrawy przy stole - ale zawsze można wyjść, usiąść przy stole dla dzieci, zabrać książkę, czy krzyżówkę. Do kina chodzi od 3 roku życia - większość 3 latków krąży między fotelami - kino ma sens gdy film wciąga - wtedy dziecko wysiedzi - a jak film nie wciąga to nawet ja wychodzę - jaki sens się męczyć? Do kościoła nie chodzimy - obie nie wysiedzimy ;-). I krzywda nikomu się nie dzieje z tego powodu. Ale siedzi przy nauce ten, komu to pomaga. Inny może stać, siedzieć na poduszce lub na dywanie. Wolę by moje dziecko napisało wiersz w hamaku niż wściekłe usiłowało wysiedzieć przy stole myśląc jedynie o tym, kiedy będzie mogło wstać.
    • ese1 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 30.03.14, 15:55
      nie wiem jak wglada ta metoda terapii, ale jezeli jest, jak dziewczyny pisza - bardziej tresura, to prawdopodobnie jest ona przystosowana do ciezkich przypadkow i wyobrazam sobie, ze moze ona skutkowac agresja poza zajeciami.
      Dobre bymoby sie prywatnie skontaktowac z pedo-psychiatra badz psychologiem, aby ustawic program indywidualnie, jezeli chcesz pracowac nad dzieckiem w domu

      Kiedy moje dzieci byly male, wprawdzie metody zadnej konkretnej nie stosowalam, ale sprawdzaly sie male kroki nagradzane. Byla tablica na ktorej notowalismy wspolnie grzeczne punkty - od tego za co grzeczny punlkt sie dostaje zalezy poziom dziecka, tzn nalezy ustawiac poprzeczke na poziomie osiagalnym i nagradzac. Za zle zachowanie, tracilo sie punkt. Pod koniec tygodnia punkty byly zamieniane za nagrody - byl jasno okreslony 'cennik'.
      Na moje dzieci swietnie to dzialalo, pochwaly i punkty bardzo motywowaly.
      • kasiamika12 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 15:17
        Witajcie
        A czy jest jakaś konkretna ilość godzin terapii dla 4 letniego dziecka z ZA ?
        Wiem że to w dużej mierze zależy od efektów i potrzeb. Ale czy uważacie ze na razie wystarczy 2 godz TUS w malej grupie i 2 godz terapii indywidulanej ? Synek ma diagnozę od kilku dni . A problemem są kontakty w grupie. W relacji 1:1 fajnie daje radę, rozmawia i bawi sie z tym drugim dzieckiem. Lubi dzieci i domaga się ich towarzystwa ale nie dialoguje jak jest grupa.
        Wizyta byla tak blyskawiczna ze nie zdazylam nawet o to zapytać. A nie posiadam jeszcze żadnych zaleceń na papierze. Dziękuję
        • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 16:57
          Nie ma "standardu" ilosci terapii dla dziecka. Kazde dziecko jest inne, kazde zyje w innych warunkach (a to otoczenie ma kluczowy wplyw na rozwoj dziecka), kazde ma innych rodzicow, inne potrzeby, inne problemy. U nas nie ma terapii dla 4-latkow. TUS jest od 8 lat :/ A jednak mimo, ze mlody terapii nie mial, zrobilismy z nim mnostwo, nie nazywajac tego terapia. U nas terapia jest codzienne zycie: rozwijanie relacji z dzieckiem, oswajanie go z przeroznymi sytuacjami, nieustanne tlumaczenie swiata na "jego" jezyk. Majac autyzm doskonale rozumiem sposob myslenia syna i nawet bez terapii osiagnelismy wiecej, niz inne dzieci, biegajace z jednej terapii na druga. Pewnych rzeczy sami nie mozemy przeskoczyc, wowczas szukamy pomocy specjalistow, ale ze dziecko z autyzmem to nadal tylko dziecko i ma prawo zyc jak dziecko, wiec terapie ograniczalismy zawsze do minimum, potrzebnego w danym momencie, raz wiecej, raz mniej, w zaleznosci jak mlody akurat funkcjonowal. Tak, ze nie nastawiaj sie, ze musicie "wyrobic plan", nastaw sie raczej na uwazne przygladanie sie dziecku, jego potrzebom i mozliwosciom. Dla mojego syna w tym wieku bardzo duzo dawalo zapraszanie kolegow do domu. Pojedynczo. Jak bylo 2, to mlody zawsze stawal sie przeszkadzajaca doczepka :/
          • kasiamika12 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 17:07
            Dziękuję za odpowiedź.
            Na pewno zaczniemy od zapraszania kolegów,bo tak jak i u was jak jest większa liczba dzieci to juz gorzej. Pojedynczo daje rade. Teraz to najważniejszy cel dla nas uspołecznienie . Uciekam juz z tego wątku bo mnie autorka ochrzani ze nie nawiązuje do tematu.
            Zresztą racja bo przecież nie nawiązuje.
            Pozdrawiam
            • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 20:08
              kasiamika12 nie ochrzanie cie to nie w moim stylu.Zalozylam ten watek aby czegos sie dowiedziec,ale nie mam ochoty sie klocic ani tolerowac osob ktore wspolczuja mi tylko za to ze mam inne podejscie do tematu.Kazdy sposob na nauke jest dobry ja w tym momencie jestem zainteresowana terapia behavioralna to wszystko.Jesli chcesz o cos innych pytac to prosze nie ma sprawy.
              • kasiamika12 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 20:24
                Zgadzam się z Tobą. Założyłaś wątek po to aby dowiedzieć się czegoś na temat tego co Cię interesuje. A to jaka terapia pomaga Twojemu synowi to tu sama wiesz najlepiej. Ja jestem bardzo początkująca w temacie i jeszcze nie odróżniam rodzajów terapii. Dopiero sie uczę
                obsługiwać i temat i forum.
                Pozdrawiam
                • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 20:35
                  rowniez pozdrawiam
    • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 31.03.14, 16:23
      Bardzo przepraszam nie mam na celu wywiazanie dyskusji na temat ktora terapia jest dobra a ktora nam sie nie podoba.Jestem w chwili obecnej skupiona na terapii behavioralnej i jesli rodzice stosujacy ta terapie dla swoich autystycznych dzieci zechca sie ze mna podzielic ich osiagnieciami i organizacja bede bardzo wdzieczna Dziekuje.
      • joanka05 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 01.04.14, 02:30
        w tym wątku odpowiedzieli Ci rodzice, którzy stosowali tę terapię lub jej próbowali - ze złym skutkiem - tyle że Ty nie chcesz słuchać. Skutek u Ciebie też jest zły, o czym sama piszesz

        forum.gazeta.pl/forum/w,10034,150294761,150294761,Bardzo_prosze_o_pomoc_.html
        W jednym wątku piszesz, że jesteś mamą 6-letniego chłopca z autyzmem, w innym, że masz doświadczenie 15 lat w autyzmie. To kim jesteś? Terapeutą i promujesz tu swoje metody? Mam nadzieję, że od tak prowadzonych metod behawioralnych i tresury, o jakiej piszesz odwrócą się wszyscy - dla dobra dzieci właśnie. I nie strasz tu zamykaniem w ośrodkach psychiatrycznych dzieci jak ich się nie wytresuje do normalnego życia - w Stanach już zatrudniają ludzi z autyzmem na specyficzne stanowiska, traktując to jako korzystną kompetencję, nie wiesz też jaki potencjał tkwi w dzieciach i nie Tobie to oceniać. Sugeruję więcej słuchać i ewentualnie się przekwalifikować na inną metodę, a mniej agresji w tonie.
        • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 01.04.14, 08:19
          Joanka, nie przegadasz. Maman77 tak sie napalila na ta metode, ze nic do niej nie dociera. Choc opis jej syna to dosc typowa reakcja wielu dzieci na metody behawioralne, ona to neguje, zakladajac, ze w osrodku w ogole sie terapii nie stosuje. No przeciez taka cudowna metoda MUSI przynosic pozytywne efekty. I nie przegadasz, bo na szkoleniach wszystko slicznie wyglada, tylko dzieci to dzieci i przy wciskaniu w ramki protestuja. No, ale jesli ktos sie na mnie obraza, ze mu wspolczuje, bo bez tresury nic by z nas nie bylo, to ja juz nie mam nic do powiedzenia. Skoro wylacznie tesura mozna z nas zrobic "ludzi", to czym tak naprawde roznimy sie od zwierzat?


        • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 01.04.14, 09:39
          joanka05 nie prosze cie o dyskusje i ublizanie mi dobrze!!!!!!! Ty stosowalas ta terapie dla swego dziecka ???ile czasu??? jestes przeszkolona???? gdzie ta terapie stosowalas w domu w osrodku????? Jaki potencjal tkwi w dzieciach dobrze wiem bo mam dwoje tyle tylko ze ten potencjal nalezy wydobyc co nie jest proste. W Stanach stosuja z przewaga ABA . Tobie sie nie podoba ze nie skacze na ta metode jak ty. Osrodkami psychiatrycznymi cie nie strasze tylko podkreslam jakie sa realia gdy dziecko niczego sie teraz nie nauczy a kiedys nie bedzie moglo samo samodzielnie zyc.
          • rozalia7 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 01.04.14, 11:54
            Myślę ,ze trzeba trochę wypośrodkować jeśli chodzi o metody,znam mamy która nie zgodziła się na jakieś elementy terapii behawioralnej ,( tylko podążanie za dzieckiem ) Dziecko wysokofunkcj. 6-letnie i nie było to do końca dobre. W przedszkolu dzieci pracowały klasa zero a on nie ,bo teraz nie ,bo nie ten czas ,bo ma ochotę na co s innego ... .,Tresura nie jest dobra ,ale konsekwencja musi być w innym przypadku gubimy się gdzieś ,a dzieckiem nikt nie może sobie poradzić nawet rodzic,który na mały przejaw konsekwencji reaguje agresją - bo kojarzy z behawioryzmem . Gdyby każde dziecko wychodziło z założenia ,ze uczy się dziś tego a innym razem czegoś innego -bo teraz nie chce ,to ilu potrzebowalibyśmy nauczycieli ,dzieci muszą dostosować do pracy w grupie . Nie dziwcie się ,ze wychodząc z takiego założenia - że póżniej nie chcą naszych dzieci z orzecz. w placówkach masowych .My stosowaliśmy elementy terapii behawioralnej na początku ,wycofując sie powoli ,ale konsekwencja została i dlatego dobrze sobie dziecko radzi w przedszkolu masowym ( z pomocą cienia ) ,gdzie są też zasady i trzeba je przestrzegać . Dzięki temu ,ze nie trafił do gr. specjalnej społecznie funkcjonuje dobrze ,bo nauczył się od rówieśników naśladownictwa ( 2 lata pracowano na tym indyw. iZERO!!efektu,rózni terapeuci ,różne metody ) ) samodzielności ubierania,jedzenia ,.
            TG. może dlatego,ze jako dziecko jak twierdzisz masz ,autyzm i nigdy nie byłas w grupie specjalnej tylko "normalnie traktowana ' dziś funkcjonujesz tak świetnie i tu z nami piszesz ,....
            Mojemu dziecku we wrześniu ośrodek specjalny ,gdzie miał wwr nie dawał szans na poradzenie w przedszkolu masowym ( oni terapeuci sa wróżami i wiedzą znają przyszłość ),moje dziecko mające wsparcie cienia nauczyło się bardzo duzo i to od zdrowych rówieśników nikt nie dawał szans by nauczył się naśladownictwa ( śpiewa piosenki ,pokazuje )pracuje przy stoliku jak inne dzieci .Bardzo duży problem to mowa zwłaszcza ( echolalie odroczone ) i komunikacja ,pomimo tych problemów wszyscy widzą postępy i to nie małe .
            • maman77 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 01.04.14, 12:40
              rozalia7 no wlasnie tak mysle jak ty i ty masz pozytywne EFEKTY tej terapii ktorych inna uzyskac sie nie da przynajmniej w przypadku mojego dziecka ktore ma 6 lat i jeszcze mozna a w przypadku drugiego syna prawie 15 lat juz jest duzo trudniej. Zle sformulowalam moj watek gdyz szukam rodzicow z pozytywnymi wynikami tej terapii i ktorzy potrafia to glosno i szczerze powiedziec. Ja dopiero zaczynam i tak jestem za gdyz zalezy mi na tym aby moje dziecko nauczylo sie kluczowych zachowan na miejsce tych przez ktore nie moze funkcjonowac.Nie moge czekac 18 lat az zechce bo mam juz doswiadczenie tego.Dziekuje rozalia7
            • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 01.04.14, 14:16
              Rozalia, w zasadzie zgadzam sie z tym co napisalas. Mam tylko jedno ale. Nie mozna postawic znaku rownosci miedzy zmuszaniem a konsekwencja, choc zdaje sobie sprawe, ze dla wielu to jedno i to samo. To nie to samo. Ja widze zdecydowana roznice pomiedzy :"Siadaj tu i teraz i rob tak jak ci kaze", a "masz dokladnie tyle czasu na zrobienie jednego z 2 zadan. Sam wybierz ktore, zrob tak, jak chcesz, byle wg ogolnych zasad". W szkole brak zmuszania nie oznacza, ze dziecko nie robi nic. Zapraszam do jakiejkowliek szkoly holenderskiej (z wyjatkiem Montessori). Kasper szkole uwielbia, bo ma wrazenie, ze choc musi przestrzwegac miliona zasad, to ma kontrole nad sytuacja. dostaje zestaw zadan na caly dzien, albo caly tydzien i w jakiej kolejnosci je zrobi, czy zapisze kredka czy dlugopisem, to nie ma znaczenia (byle w okreslonym do tego miejscu i czytelnie). Wszystko ma byc skonczone w terminie i kropka, ale dziecko ma wybor. W 16-osobowych klasach dla autystow jest jeden nauczyciel + 4 dni w tygodniu asystent. Jakim cudem sobie radza? ano takim, ze stosuja rozne "myki" motywujace dzieci, zwalajace odpowiedzialnosc na nie : dziecko samo sie musi pilnowac, a nie tylko kombinowac, zeby w razie czego nie zostac przylapanym.

              Czy mi "normalna" szkola umozliwila samodzielne zycie? Nie. wiele mnie nauczyla, ale i mnostwo zniszczyla. Na szczescie mialam kilku nauczycieli, ktorzy mieli do mnie ( i nie tylko) bardziej sensowne podejscie, uwzgledniajace moje indwidualne mozliwosci. Kasper, ktory do 6 roku zycia byl duuuuzo gorzej funkcjonujacy ode mnie (ja mialam 3 rodzenstwa, co na pewno na tym etapie nie bylo bez znaczenia), poza autyzmem majacy ADHD,gorsza ode mnie sensoryke, ogromne problemy ze stawami, motoryka i koordynacja (ja po takich wygietych w luk drabinkach paradowalam z jednej strony na druga bez trzymanki, wyczynialam cuda na trzepaku, a on nadal nie wie, ktora reke ma mocniejsza, nie miesci sie w drzwiach i nie potrafi jezdzic na rowerze). Teraz ma 10 lat, jest trzeci rok w szkole specjalnej, bo w malutkiej masowej przez sensoryke nie dawal rady (on byl w 18-osobowej klasie 6-latkow, ja w gminnym molochu i prawie 30-osobowej klasie).W najblizszych tygodniach rozstrzygnie sie, czy w przyszlym roku wroci do poprzedniej szkoly (tyle, ze teraz w ciasnej, 26-27 osobowej klasie 2 rocznikow). W tej chwili Kasper z wieloma rzeczami radzi sobie znacznie lepiej niz ja. Nie ja w jego wieku, ja teraz. Dlaczego? Ano dlatego, ze wymagamy, ja jestem konsekwentna do bolu, ale nie zmuszamy, raczej ustalamy wyrazne zasady i granice, a on zawsze ma jakis wybor. Czasem marny, ale jednak. Ja w dziecinstwie zazwyczaj dostawalam ochrzan, jak cos chcialam zrobic od siebie. Nie, bo mialam robic to, co mi kazano i kropka. Mlody wprost przeciwnie : rzeczy bezdyskusyjnych nie ma zbyt wiele, dzieki czemu jest przestrzen na wlasne wariacje i wlasna inicjatywe. Dziecko po prostu peka z dumy, jak samo zaproponuje, ze chce ugotowac obiad, czy pojsc po zakupy. Dostaje kieszonkowe i moze sam isc do sklepu cos sobie kupic. Jak idzie po jakies nowe czasopismo, to zawsze przychodzi zapytac, czy mi czegos z supermarketu obok nie trzeba. Ja w takich stuacjach migiem sie zmywalam, zeby mi ktos przypadkiem znowu czegos nie KAZAL przy okazji kupic. On wie, ze doceniamy jego pomysly, liczymy sie z jego zdaniem i zyje nam sie przez to zdecydowanie bardziej przyjemnie. Jak na zakupach nie moge czegos znalezc, to rzuca tekstem :"mozesz przeciez zapytac kogos z pracownikow." Malo tego, zazwyczaj idzie i pyta.
              Kasper ma jedno popoludnie w szkole wolne, ale dostaje zadania do domu. Na poczatku jasno okreslilismy co i jak i wiedzial, ze przed obiadem ma byc skonczone. Albo siadal sam i robil po swojemu, jak marudzil, to ryzykowal, ze bedzie miec obok zrzedzaca i popedzajaca go matke ;) Teraz nawet przypominac nie musze, sam sie upomina i nie zwleka, bo zdazyl sie przekonac, ze wtedy znacznie szybciej mu schodzi i ma wiecej czasu na fajne rzeczy. Tak samo np z czytaniem, ktore jest strasznym problemem (wlasciwie bylo). Syn wie, ze codziennie powinien czytac i w jakims tam terminie ksiazka ma byc skonczona (inaczej np trzeba zaplacic kare w bibliotece). Dostaje ksiazke na droge, gdy siedzi w busie do szkoly prawie 2 godziny dziennie. Czasem nie czyta, bo kumple go zagaduja o jakis grach, ale wie, ze wtedy bedzie musial czytac w domu, zamiast np isc z psem do lasu i w weekend nie ma mowy o grach, jesli jakiegos tam okreslonego na tydzien limitu nie skonczy. Nie musi czytac, ale wtedy o grach moze zapomniec. Jego wybor. Ksiazki wybiera sam, ja mu pomagam z doborem latwiejszych do czytania czcionek. Nie wszystkie mu podchodza, ale wtedy nie ma, ze ja mu kazalam akurat ta ksiazke czytac: sam wybral, zasada jest, ze nieprzeczytanej do biblioteki oddac nie mozna i czasem cos tam pozrzedzi, ale nie ma na kogo winy zwalic ;) nie to, co np w polskich szkolach z lekturami obowiazkowymi . Danie autyscie poczucia kontroli nie oznacza, ze moze robic co mu sie zywnie podoba. czasem jest to kwestia manipulacji i pozornej kontroli: dajac dziecku jakikolwiek wybor ono jest bardziej chetne do wspolpracy. Jakiekolwiek narzucane z gory nakazy i wiekszosci autystow powoduja odruch sprzeciwu. Czasem to po prostu kwestia sformulowania wypowiedzi, nic innego. Czasem to kwestia liczenia sie np z lekami dziecka. Choc czasem wiemy, ze jest w stanie zrobic, nie przymuszamy, bo efekt bedzie odwrotny. Wystarczy ciut poczekac, w miedzyczasie nieco "urabiajac grunt" i nagle i niespodziewanie dziecko samo chce. Nieraz potrzebuje tylko troche wiecej czasu, zeby sie oswoic.
              Dobor terapii to kwestia indywidualna. Kasper jest typem podazajacym za innymi, bardzo latwym do zmaniplowania i niestety wykorzystywania. Dlatego behawioryzm jako taki po prostu by go zniszczyl. Dla jego samodzielnosci znacznie wazniejsze jest rozwijanie jego poczucia bezpieczenstwa i wlasnej wartosci, stymulowanie wlasnych inicjatyw, nie narzucanie jednego slusznego wyboru. Do zwyklej szkoly chcemy go przeniesc wlasnie przez to, o czym wspominasz: brak prawidlowych wzorcow zachowan. Rok temu nie bylo o tym mowy przez szereg roznych problemow. Teraz sadzimy, ze to najlepszy moment na zmiane. Jednak w pewnych bszarach zadna terapia grupowa u niego nie da efektow i trzeba nad czyms popracowac 1:1. Najgorsze jest probowanie dopasowac dziecko do okreslonego z gory szablonu. u "urobionych" dzieci czasem sie sprawdza, ale zazwyczaj rodzice po prostu nie chca widziec, ze dziecko nie odnosi spodziewanych sukcesow, albo nie posiadaja odpowiedniej wiedzy, zeby to ocenic. Czasem po prostu ufaja terapeutom, ktorzy nie zawsze potrafia pracowac z konkretnym dzieckiem. Behawiorka to taki szablon dla wszystkich: da sie nim wypracowac pewne efekty, jednak sa to detale, ktorych cena na tle calosci zazwyczaj jest zbyt wysoka.
              • rozalia7 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 01.04.14, 15:21
                ŁAŁ ale wpis;-)))Mylę ,ze wszystko zależy od człowieka (terapeuci maja kursy behawioralne ) ,ale nie zmuszają ,ale podążają za dzieckiem z konsekwencją i o tę konsekwencję chodzi ..Jedna pani zmuszała i to co robiła było nie do przyjęcia 45 min. płaczu ,złamie dziecko i będzie mówi 2 latek- nigdy nie przyniosło to efektu ( nie godzilismy się na to,zaprzestano takich praktyk )Dobrze jest elementy terapii wykorzystywać ,ale umiejętnie ,są też rezultaty .Znam tez rodziców ,którzy są zadowoleni z terapii behawioralnej ,dzieci mają zmieniane diagnozy ..Nie wszystkie dzieci sa takie same,nie zawsze rodzice w proces terapii włączają się -dlatego nie ma rezultatów no i nie wszędzie ta terapia jest przedstawiana w tak czarnych barwach -że to samo zmuszenie .
                z tych rozwiązań co napisałaś wiele terapeutów stosuje ,czasami nazywamy to terapią ,czasami wychowaniem .Moje dzieci lubią każde zajęcia wwr,przedszkole ,terapię na przestrzeni 3 lat ,różni ludzie .Z tego co widzę duży wpływ ma wiek dziecka ,kiedy zaczyna jakąkolwiek terapię ..Rodzice np. dzieciom 5 letnim na wwr pozwalają ( terapeuci nie zgłaszaja przeciwwskazań )na przynoszenie różnych dziwnych z domu akcesori( np. sznurki bo ma taka fiksację ,kabli etc.)i pytanie czy to jest dobre ?Mój chodził z klockami jak miał 2 lata i nigdy nie pozwalaliśmy ,zapomniał i mając dziś 4,5r. nie robi tego ,a ten 5 latek chodzi i czy zabraniając np. takiej rzeczy z dobrym skutkiem nie ma żadnych dziś rytuałów, jest konsekwentnym działaniem ,czy podejściem behawioralnym ?? czy pozwolić jak w/w chodzenia ,ze sznurkami kablami ,nie wiadomo jak długo ?? A DZIECKO coraz starsze i trudniej będzie ..Do przedszkola ,dzieci też nie mogą wnosić zabawek ,trzeba się dostosować do reguł .Czy pozwolic jednemu "rodzynkowi "z diagnoza ,w poczuciu bezpieczeństwa na takie rzeczy ,zgadzając się ,co z innymi dziećmi ??BO JESLI się nie zgodzimy to rodzić odbiera to jako zakaz-podejście beh. działające na szkodę dziecka -bo bez swoich kabli/ sznurowadeł ,nie czuje się bezpiecznie w przedszkolu ??
                Więc temat konsekwencji jest trudny ,czasami wygląda jak"zmuszanie " ,ale nim nie jest ,w moim odczuciu .Czasami zmuszając dziecko -wyciągamy je z schematycznego myślenia i zachowania mając na celu jego dobro, szybsze dostosowanie się w grupie rówieśniczej ..Podążając za nim ( zgadzając się na wszystko co chce - tak często robią rodzice ) ,możemy przegapić to co jest ważne a czas ucieka ,dzieci szybko rosną .
              • marika012 Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 01.04.14, 15:29
                Hm.. Tig z Twojego opisu wynika że stosujesz behawioryzm!!! Bo czym jest "niby" wybór którego praktycznie nie ma, wybór z dwóch nie odpowiadających dziecku czynności? Czym ustalenie, że do obiadu ma być zrobione, czym kara w postaci "nie grasz w gry", itd? Cym, jak nie manipulowaniem zachowaniem człowieka aby robił to co Ty chcesz, za pomocą kija i marchewki.
                Nawet to, że dostrzegasz i chwalisz przejawy samodzielności nie zmienia faktu, że tworzysz odruchy w odpowiedzi na bodźce jakich dostarczasz.
                • tijgertje Re: Rodzice stosujacy terapie behavioralna 01.04.14, 16:01
                  wiedzialam, ze ten argument padnie. w sumie tak, ale nie do konca. Chodzi wlasnie o roznice w "prezentacji" i danie dziecku poczucia, ze to ono decyduje i ma kontrole nad sytuacja, nawet jesli robi dokladnie to, czego rodzic oczekuje ;)
                  Tworze odruchy? Nie. Wyrabiamy pewne nawyki, ale nigdy nie sa one z gory narzucone, zazwyczaj dziecko dochodzi do nich metoda prob i bledow i w przeciwienstwie do schematow tworzonych w terapii ABA moj syn nie ma problemow z zastosowaniem ich w nowych, nieznanych sytuacjach, nie czeka na wskazowki, tylko sam szuka mozliwych rozwiazan. I jestem z niego dumna, bo ja tresowana tak nie potrafilam, do tej pory nieraz jestem "wiezniem powinnosci" i tego "co wypada" na przyklad.
                  Ustalenie, ze zadanie ma byc zrobione do obiadu, to wyznaczenie pewnych granic wolnosci, wlasnie po to, zeby dziecko nie przestalo robic czegokolwiek, bo nie ma ochoty ;) jesli dodam, ze na zadanie, ktore przy dobrych checiach zajmie 20-30 min mlody ma do dyspozycji w sumie prawie 5 godzin nic nie zmienia? (obiad jemy ok 17.30-18.00). Na to samo by wyszlo, jakbym kazala siadac do lekcji NATYCHMIAST i nie ruszac tylka, poki nie skonczy? rezultat bylby ten sam, ale w naszym wypadku mam zadowolone z siebie dziecko, gdybym mu KAZALA, siedzialby caly dzien obrazony na caly swiat. I po co nam to? Wychowanie to przeciez nic innego, jak wyrabianie czy to odruchow, nawykow, manipulowanie zachowaniami dziecka, wyznaczanie zasad i granic. Caly myk polega jednak na tym, w jaki sposob to robimy. Mozna np liczyc na to, ze swiecac dobrym przykladem i wyreczajac dziecko na kazdym kroku kiedys samo sie nauczy. Niektore moze tak, innym tak bedzie wygodniej i tego samego beda oczekiwac w pozniejszym zyciu. Ja uwazam, ze trzeba byc konsekwentnym, ale naprawde jest mnostwo sposobow, aby to robic.
                  jeszcze odnosnie gier. Mlody moze grac w kazdy weekend, ale ma ograniczony, staly czas. Nie obcinamy go za kare, ale syn moze sobie "zarobic" na dodatkowy czas robiac rozne rzeczy, np ponadprogramowo czytajac ;) Chce wiecej grac, to czyta, nie chce, to nie, jego wybor i jego sprawa. Za obowiazki nie dostaje "nagrod", mi za prasowanie czy gotowanie tez nikt nie placi, ale jesli robi cos z wlasnej inicjatywy, to zwykle idziemy na rozne ustepstwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka