renia170
20.09.14, 08:57
syn chodzi do szkoly specjalnej. jest dobrze funkcjonujacy, w normie intelektualnej, w klasie gdzie sa dzieci z roznymi zaburzeniami. w tamtym roku klasa liczyla 4 dzieci (w tym 2 w normie, 2 z UU lekkim). klasa byla swietna, bo wszyscy byli na tym samym poziomie.
a w tym roku zaczal sie problem, bo szkola zaczela przyjmowac wszystkich kto tylko sie zglosil-wczesniej nie przyjmowali do szkoly nizej niz z uposledzeniem lekkim. w ogole mieli dosc rygorystyczne kryteria przyjec, bo patrzyli tez na zachowanie.
ale wracajac do tematu: w tym roku do klasy doszlo 2 osoby z UU umiarkowanym i 2 z duzymi problemami w zachowaniu (bija dzieci bez powodu, rzucaja sie na nauczycieli, uciekaja z klasy itp...)
problem jest taki, ze chcemy do klasy nauczyciela wspomagajacego, poniewaz by pomogl tym dzieciom slabszym (teraz nuczyciel nie moze prowadzic lekcji w normalnym trybie bo te dzieci slabsze nie daja rady, maja tez inny program) a przy okazji by moze opanowal tych dwoje z problemem zachowania. tu akurat boimy sie o bezpieczenstwo naszych dzieci-syn ostatnio przyszedl z siniakami na nogach bo go ten chlopak pokopal. wzystkie zachowania agresywne sa zglaszane do wychowawcy, zapisywane przez niego w specjalnym zeszycie a takze do dyrekcji.
i wlasnie: my jako rodzice chcemy do naszej klasy nauczyciela wspomagajacego. dyrekcja mowi ze nie ma szans, bo brak funduszy. a czy w tej sytuacji na plus dla nas rodzicow nie zmieni fakt ze w klasie jest w sumie 3 dzieciaki ze spectrum? 2 autystow a 1 ZA? podpowiedzcie gdzie isc i co zrobic zeby cos wywalczyc? a moze faktycznie nie ma co robic szumu?