carna_pscola
14.10.15, 15:38
Witam,
Nie daje mi spokoju cykliczność w zachowaniu mojego synka (2,5 roku) ze zdiagnozowanym ZA. Od kilku miesięcy (w zasadzie odkąd zaczęły się problemy, czyli od drugich urodzin) przeplatają się okresy bardzo dobre (trwają około dwóch tygodni) z bardzo złymi (kilka dni, maksymalnie tydzień). W okresach dobrych wszystkim się cieszy, chętnie współpracuje, nieźle je i czuję, że mam z nim naprawdę głęboki kontakt. Wtedy też zdarzają się wybuchy płaczu, ale zawsze z dość łatwo uchwytnego powodu (przebodźcowanie) i nie towarzyszy im agresja. W okresach złych oprócz wybuchów płaczu pojawiają się bardzo głośne krzyki z byle powodu (albo i bez powodu), agresja (szczypanie, drapanie), duże problemy z jedzeniem, spanie w dzień (w okresach dobrych już w dzień nie śpi) i - przede wszystkim - mam wrażenie, jakby był nieobecny - mimo odpowiadania na pytania i wykonywania poleceń. Z tego względu mam podejrzenia, że na ZA może nakładać się jakiś inny, somatyczny problem. Czy może ktoś zetknął się z takimi objawami i może coś podpowiedzieć?
Przy okazji chciałam zapytać o strategię rozładowania przebodźcowań, a mianowicie robienie sobie z dziecka "żartów" (synek, gdy jest na skraju wybuchu, zaczyna wymyślać różne problemy, np. że weszliśmy do złej klatki schodowej, złego mieszkania, że czymś rzuciłam zamiast położyć itp. - i wtedy mu zaczynamy przytakiwać, co w końcu wywołuje u niego uśmiech i rozładowuje napięcie). Zaczerpnęłam ją z forum, ale była ona stosowana wobec nastolatka, a nie takiego malucha. Stąd moje pytanie, czy to dobry pomysł w tym przypadku (psycholog, z którym to konsultowałam nie był zachwycony, ale powiedział, ze jeśli uważamy, że synek jest świadomy, że to żarty, to możemy ewentualnie to robić; sam proponował ignorowanie takich zachowań, co niestety w naszym przypadku nie działa). A może ma ktoś inne sprawdzone sposoby na takie napięcia?
Z góry dziękuję za odpowiedzi,
carna_pscola