Dodaj do ulubionych

Kot- wątpliwości

19.07.16, 16:13
Od dawna myślę o kocie. Synek (autyzm) ma 6 lat, córka 8 (zdrowa). Dowiedziałam się wczoraj,że jest do oddania kociak w wieku ok.,1,5 miesiąca, korzystający z kuwety,wychowywany przy dzieciach. Mam ochotę,ale mam też wiele obaw. Mieszkamy w bloku, mieszkanie 3-pokojowe. Ma ktoś z Was kotka w bloku? Jak się w ogóle sprawdzają koty przy takich wyjątkowych dzieciach jak nasze?
Obserwuj wątek
    • sabina211 Re: Kot- wątpliwości 19.07.16, 16:45
      Mam 3 koty w bloku (mieszkanie 4-pokojowe), czworo dzieci, w tym syna z ZA. Nie wiem, czy drugi raz zdecydowałabym się na trzy koty, ale na dwa na pewno...Z jednym nie widzę minusów żadnych. Polecam.
    • patr77 Re: Kot- wątpliwości 19.07.16, 18:13
      Mamy kotkę, od roku, wzięliśmy ją, gdy miała 2 miesiące, mieszkamy w bloku, mieszkanie 4 - pokojowe. Kotek spokojny bardzo. Córka 6 lat, autyzm, bawi się z nim, rozmawia, opiekuje, karmi, nalewa wodę, głaszcze, nosi. Uważam, ze kot zrobił bardzo dobrą robotę, chociaż początkowo go nie chciałam, ale mąż się uparł i dziś widzę, że słusznie. Polecam, kot sprawdza się świetnie, jeśli masz pytania, pytaj.
    • portenho Re: Kot- wątpliwości 19.07.16, 21:20
      i ja się dołączę do głosu poparcia dla kota.

      Kotka jest ze mna jeszcze znami pojawil sie osobnik autystyczny ;)
      zarówno na metrach dwudzestu jak i więcej- zawsze się odnajduje. bo kot nie potrzebuje wcale duzo miejsca. Natomiast bardzo, bardzo Cię proszę osiatkuj balkon i okna.
      Warto.

      Kot i autysta wzajemnie nauczyli się tolerancji i wytyczania granic.
      Ale tez kot rewelcyjnie daje milosc temu zakreconemu dzieciakowi memu- oraz lekcje o odpowiedzialnosci (jak u jednej z poprzedniczek wypowiadajacych sie )- pojenie, pilnowanie misek by wszytsko bylo i bylo swieze. Mamy taki egzemplarz, ze nawet podrozujemy wspolnie (oczywiscie szelki plus transporter i czip) Dla mnie samej kot to oczywistosc. Zyje z kotami od zawsze. Cudowny przyjaciel. Polecam bardzo tą adopcję! Przy tak malym kotku (1,5m-ca) musisz wyjasnic autyscie, ze na razie zadne mietoszenie, bo to delikatny maluch. Ale to tez uczenie się. Powodzenia!
      • eraz-lilipop Re: Kot- wątpliwości 20.07.16, 08:09
        Mamy kota co prawda nie mieszkamy w bloku ale . Kot nasz jest samotnikiem( nie lubi głaskania , nawet nie mruczy ), synka z ASD mija wielkim łukiem , w większości czasu się ignorują . Kicia mieszka z nami 7 lat a synek 4 , nasza kicia terapeuta raczej nie jest , więc nie nastawiajcie się ze kotek będzie miał super kontakt wpływ na dziecko bo może być jak i u nas .
        • portenho Re: Kot- wątpliwości 21.07.16, 14:20
          my się chyba nie zrozumiałysmy- ja nie piszę ,że kot jest terapeutą jako taki i coś robi.
          Mam na mysli,ze obecnosc kota moze wiele dziecko nauczyc (przy wspierajacych dzialaniah doroslego, ktory musi wytlumaczyc pewne zachowania dziecku)

          Kot samotnik to tez dobra "lekcja"- moze pokazac dziecku, ze bycie samotnikiem dla niektorych jest dobre i pozadane i tak, jak kota nie zmuszamy do pieszczot, tak tez czlowiecze potrzeby osobnosci powinno się uszanowac ;)

          Sama jednak obecnosc zwierzaka daje duzo, daje swiadomosc, ze sa rozne stworzenia i maja rozne potrzeby.

          Wplyw ziwerzaka wcale nie musi byc widoczny od razu lub "golym okiem", przywiazanie do kota w przypadku mojego dziecka pojawilo sie dopiero okolo 4 roku zycia.

          Kazdy kot, jak kazdy autysta- i czlowiek w ogole- jest inny

          Liczenie na to,ze kot bedzie "terapeutyczny" jest duzym bledem
          pozdrawiam serdecznie
          i przwepraszam za chaos ale robie kilka rzeczy na raz
    • tijgertje Re: Kot- wątpliwości 20.07.16, 09:25
      Ani słowa o reakcji dziecka na zwierzęta? Autyzm nic tu nie ma do rzeczy. Zależy od dziecka i od kota. Jedni zostaną najlepszymi przyjaciółmi inni bedą walczyć o teren. My mamy psa, z alergiczna przeszłością młodego i reakcja na bardziej niezależne zwierzaki na kota przy nim bym sie nie zdecydowała. Przy niewychodzacym kocie jest jeszcze sprawa zapachu, ja kota w każdym mieszkaniu w drzwiach wyczuwam i mnie mdli, przy nadwrażliwości na zapachy nie zawsze można liczyć na to, ze dziecko sie przyzwyczai. Zanim się zdecydujesz, odwiedźcie kota pare razy, zobacz, jak reaguje na twoje dzieci i jak dzieci reagują na niego i czy w ogóle chcą miec kota? Ogólnie jestem za wychowywaniem dzieci przy zwierzętach, ale co innego, jesli ziwerze jest przed dzieckiem albo dziecko jest bardzo małe, z dziećmi w tym wieku i ich zdaniem tez trzeba sie liczyć.
    • wfrewy Re: Kot- wątpliwości 21.07.16, 08:49
      Mamy kotkę rasy maine coon, polecanej dla osób z autyzmem. Przywiązuje się do osób, a nie miejsca, świetnie znosi podróże, syn (z ZA) uwielbia ją. Jest dla niej czuły, a gdy trzeba - stanowczy. Mieszkamy w bloku. Minusy: koszty - droga rasa, wymaga dobrej karmy, musi mieć drapak. W sumie: po 4 miesiącach jesteśmy bardzo zadowoleni z tej decyzji. Pozdrawiam
    • madziulec Re: Kot- wątpliwości 21.07.16, 11:23
      My mamy 2 koty. jdna kotka pojawiła się w domu zanim jeszcze Misiek był na świecie, więc nie było wątpliwosci.
      Drugi kot - przygarnięty z pełną odpowiedzialnościa i na prośbe Miska.

      Obecnie to Misiek zajmuje sie kotami. Sprząta kuwety, daje jedzenie, picie. Jesli kot zrobi coś więcej (wymioty itp) - sprząta bez słowa. Ma nadwrazliwośc dotykowa ewidentnie, ale jakoś w przypadku kota toleruje to, że jest obowiązek i trzeba posprzątać.

      Nie patrzę na kota jako elementu "kototerpii".
    • dziwna4 Re: Kot- wątpliwości 21.07.16, 13:20
      Witajcie też się zastanawiam nad kotkiem? dla mojego autystycznego syna,i mam pytanie odnośnie karmienia-picia co lubią?co potrzeba zakupić?(słyszałam że mleka nie trawią)i co do wizyt u weterynarza...dzięki za wszelkie info :-)
      • portenho Re: Kot- wątpliwości 21.07.16, 14:13
        kot pije wodę.
        Kot nie może być "dla" autysty, jest dla Was jako rodziny. Zwlaszca, ze to na doroslym spoczywa odpowiedzialność zań.
        Weterynaryjne wizyty s głownie na pcozą?ku w przypadku kota niewychodzącego.
        Czyli na poczatek min. dwa odrobaczania-wet powie w jakich odstepach czasu, czipowanie (koenicznie niech wet wpisze nr czipa w ksiazeczce zdrowia), szczepienia tez dobierze wet.
        Waznym punktem jest bezwzgledne osiatkowanie okien i balkonow.

        Nasz kot je zarowno suchą karmę, jak i saszetki. To jak z czlowiekiem- ma swoje gusta.
        Na pewno nigdy przenigdy "ludzkie" jedzenie

        Maly kt ma inne potzeby, jak dziecko ludzkie.
        Niech setki stron i forow opiekunow zwierzat w google podpowiedz Ci reszte :)
        • dziwna4 Re: Kot- wątpliwości 08.09.16, 14:32
          portenho Dzieki za odpowiedż :-)...balkonu mojego nie da się okratować,bo nie mam zadaszenia,mieszkam na ostatnim 2piętrze,więc kiepsko a co może wyskoczyć?...i jak mozna wiedziec czy to kot domowy?Ja bym chciala zeby był w domu,choć słyszalam że koty lubią chodzić sobie swoimi drogami...prosze o dalesze info ;-)
        • madziulec Re: Kot- wątpliwości 08.09.16, 18:48
          Bezwzględne osiatkowanie??? Hmmm..
          Mam 2 koty. Kotka wychodziła na balkon i NIGDY nie wyskoczyła, nie przeszła dalej, nie usiadła nawt na krześle. Siedziała na płytkach i patrzya sobie na dzieci bawiące się na placu zabaw.
          Zamieszkał u nas kot i ten wariat przeszedł do sasiadów. Od razu balkon osiatkowałam.
        • madziulec Re: Kot- wątpliwości 08.09.16, 18:49
          I swoją droga po co chipowac neiwychodzące zwierzę? Nie do końca rozumiem
          • karmelowa_bombonierka Re: Kot- wątpliwości 11.09.16, 17:30
            Bo nawet niewychodzący kot może zaginąć.
            W drodze do weta, w czasie włamania do mieszkania, wymknąć się przez drzwi wejściowe (pomijam wypadniecie z okna czy balkonu - nie jest zbyt rozsądne zakładanie że nie spadnie czy siatkowanie dopiero gdy do wypadku dojdzie), nie da się wszystkiego przewidzieć.
            My mamy siedem kotów, okna zabezpieczone, drzwi pilnujemy podczas wychodzenia.
            A ostatnio moja teściowa dostała zawału gdy była sama w domu, wezwane pogotowie, ratownicy wynoszący ją ledwo żywą na noszach, drzwi długo otwarte. Dobrze że koty się wystraszyły obcych i żaden nie wylazł.

            Nawet najbardziej domowy z domowych kot może zaginąć.
            Czip (zarejestrowany) może bardzo znacząco pomóc mu wrócić do domu.
            W dodatku jest pewnym identyfikatorem w razie wątpliwości.
            • madziulec Re: Kot- wątpliwości 12.09.16, 00:44
              Ja nosze kota w nosidle, więc chybanei za bardzo ma jak zaginąc. Nie wiem, może moje nie zaginęly. A nie. Sorki Paszczakównę biore pod kurtke, wsadzam do samochodu i Panna jeździ an siedzeniu obok, tak jak jeździła od samego początku
              Paszczakówna nigdy nie była zainteresowana wskakiwaniem na meble, jak wyszła nawet na klatke, to zawołana - wracała niczym pies.
              Pewnie mam dziwne koty.
              • karmelowa_bombonierka Re: Kot- wątpliwości 12.09.16, 20:32
                Nie masz dziwnych kotów. Koty jak koty.
                Po prostu nie zdarzyła się jeszcze sytuacja (i oby to nie nastąpiło) która nauczyłaby Cię pokory wobec przewrotności losu.

                Kilka historii z ostatnich tygodni: zwierzaki które zaginęły po wypadkach samochodowych, stłuczka, poważniejsze zdarzenie, kontenerek się otwiera lub zwierzę przewożone luzem - uciekają w panice w obcym sobie zupełnie terenie, czasem ranne, zawsze przerażone.
                Koty które znikają w czasie pożaru, strażacy wynoszą zwierzaki i puszczają, albo te w panice uciekają gdy tylko otwiera się okno lub drzwi. Często oczadziałe, okaleczone - uciekają w panice.
                Kilka tygodni temu była akcja szukania poparzonego kota z takiego pożaru.
                Koty uciekające z gabinetu weterynaryjnego lub szpitalika (gabinety bez siatek w otwartych oknach, otwarte w nieodpowiednim momencie drzwi - wystarczy).
                Sprzed kilku lat - znajoma pod Warszawą znalazła potrąconego, ledwo żywego kota. Okazało się ze ma chipa. Co się okazało? Jeden z domowników postanowił się kota pozbyć i wywiózł go za miasto, wypuścił (zimą) na pola czy w lesie. A drugi domownik był przekonany że kot wymknął się na podwórko i szukał go w okolicy. Jakaś taka zamotana historia rodzinna. Plus parę innych gdy np. mamusi/tatusiowi przeszkadzało że mieszkająca osobno córka ma koty i podczas obecności tej w szpitalu, pracy, na porodówce - wywozi koty "na wieś".

                Po to właśnie mimo wszystko warto także kotom nie wychodzącym chipa zainstalować.
                • madziulec Re: Kot- wątpliwości 12.09.16, 22:33
                  Kotka ma lat... Hmm.. Zastanówmy sie.. 15. Nie mysle by jej odbiło.
                  Kot lat 8. On z tych odbijających, no ale...

                  Kotka chodząc do weta siadała grzecznie na krzesełku obok i siedziała, bez szelek. Zawsze. Nigdy nie musiałam jej trzymać. Wszyscy byli zdziwieni, nawet lekarze. Bez problemu dawała sobei robic wszystko, zastrzyki itp.
                  • karmelowa_bombonierka Re: Kot- wątpliwości 13.09.16, 19:08
                    Ale w sumie o czym ta rozmowa?
                    No to jej nie chipuj. Przecież nikt Ci nie każe. Pytałaś jaki sens jest chipować koty nie wychodzące.
                    Więc Ci odpowiedziałam. Nie da się wszystkiego przewidzieć. Zdarzają się zaginięcia kotów nie wychodzących. Przykłady podałam. Ty mi tłumaczysz że masz koty wybitnie spokojne. Po co? Nie chcesz im zakładać chipa - nie zakładaj. Nie każdy ma koty oazy spokoju, nie każdy ma tyle wiary w łaskawość losu by wierzyć bezwarunkowo w brak ryzyka nieprzewidzianych sytuacji.
                    Mnie już życie, przez kilkadziesiąt lat bycia z kotami i obracania się w świecie kociarzy nauczyło że ta wiara może być złudna mocno.
                    • dziwna4 Re: Kot- wątpliwości 14.09.16, 11:16
                      Pewnie dla bezpieczeństwa lepiej chipować...ja tam kotka jeszcze nie mam,ale dla spokoju zachipować lepiej...ale nadal nie wiem co z tym siatkowaniem balkonu?bo u mnie sie nie da,i czy to fakt że kotowi się nic nie stanie jak skoczylby nawet z wysokiego piętra?...i jak często trzeba z kotem do weterynarza? :-)
                      • stokrotka_beauty Re: Kot- wątpliwości 15.09.16, 10:27
                        dziwna4 wiem co z tym się nic nie stanie jak skoczylby n
                        > awet z wysokiego piętra?...
                        Ale Ty tak na serio;)
                        Kotu też się coś stanie jak spadnie z wysokiego piętra!
                      • karmelowa_bombonierka Re: Kot- wątpliwości 17.09.16, 11:29
                        Dlaczego się nie da?
                        Jest wiele firm które lubią wyzwania ;) - a jeśli balkonu osiatkować nie możesz z jakiegoś powodu - to wystarczą drzwi siatkowe i nie wypuszczanie kota na balkon.
                        Upadek z okna/balkonu - dla wielu kotów kończy się tragicznie. Połamaniem, urazami tkanek miękkich, zaginięciem. Koszta leczenia takiego połamańca niejednokrotnie są o wiele wyższe niż koszt osiatkowania.
                        Nie mówiąc o cierpieniu kota i kosztach emocjonalnych właściciela.
                        Plus ryzyku śmierci kota.

                        Niektóre koty spadają (bo w ogromnej większości przypadków kot nie "skacze" specjalnie - za to nie docenia odległości, przecenia swoje możliwości, zagapia się) i historia kończy się dobrze - kot upadnie bezpiecznie (bo natura uczyniła koty dobrymi skoczkami - ale nie zaplanowała upadków z 3 piętra czy uderzenia o ławkę lub antenę), nie zaginie bo np. ktoś mu pomoże lub właściciel szybko zbiegnie i złapie kota zanim ten poleci w sina dal lub np. pod pierwszy przejeżdżający samochód.
                        I te koty są uciszaczem sumienia dla innych - kot sąsiadki spadł z 4 pietra i nic mu sie nie stało, po co mam siatkować balkon, koty mają 7 żyć. Mojemu też nic się nie stanie, przecież jest mądry, nie zeskoczy.
                        Łatwe to i tanie - tak myśleć.
                        Ale cenę za to płacą koty które spadną i... życie napisze im inny scenariusz.
            • arim28 Re: Kot- wątpliwości 18.09.16, 20:28
              karmelowa_bombonierka napisała:
              Nawet najbardziej domowy z domowych kot może zaginąć.
              Czip (zarejestrowany) może bardzo znacząco pomóc mu wrócić do domu.
              W dodatku jest pewnym identyfikatorem w razie wątpliwości.

              Upewnij sie tylko, czy ten nr czipa jest wpisany w rejestrze,
              Mam kota wysterylizowanego, zaczipowanego i z paszportem ale weterynarz zapomnial mnie poinformowac, ze "on nie ma obowiazku wpisywania tych danych do rejestru"

              Takze gdyby zginal kot, nikt nie potrafilby odszukac wlasciciela :-(
    • tratteolo Re: Kot- wątpliwości 15.09.16, 13:06
      Temat kotów pojawia się dość czesto, więc jako hodowca i właściciel 4 kotów dorzucę coś od siebie:

      - kota kupujemy/adoptujemy dla siebie, nie dla dziecka, bo to my będziemy odpowiedzialni za zwierzę - w każdym aspekcie. Trzeba liczyć się z tym, że przez kilkanaście lat będziemy mieć dodatkowego domownika i być świadomym ograniczeń, jakie to narzuca. Zwierzę nie jest zabawką! Kota nie można, jak się znudzi, wypuścić bo "sobie poradzi". Nie poradzi sobie. Trzeba liczyć się z tym, że kuwetę trzeba regularnie sprzątać, że wszędzie mogą być kocie włosy, a kot może powodować zniszczenia. Kotem trzeba się też zajmować - zapewnić mu codzienną dawkę zabawy, ruchu, zapobiegać niechcianym zachowaniom itp. To zajmuje czas.

      - przygotowanie się na kota w domu (wydatki) i jego pozniejsze utrzymanie (znów wydatki). Trzeba mieć to na uwadze.

      - Wyprawka dla nowo przybywającego kota: drapak z małym legowiskiem, kuweta (najlepiej kryta, mniej z niej śmierdzi), żwirek, ew. "pochłaniacz zapachów" do żwirku, miski na karmę, osobna najlepiej porcelanowa miska na wodę (ze stalowej nie bardzo chcą pić, bo widzą swoje odbicie, to im przeszkadza) albo specjalna fontanna dla kotów, zabawki - gumowe piłeczki, piórka itp., spray z kocimiętką (zachęci do korzystania z drapaka), cążki do pazurów. Jeśli hcodzi o zabawki, to nie dajemy kotom sznurków, kłębków wełny, "anielskiego włosia" z choinki itp. Połknięte mogą doprowadzić do perforacji jelita i śmierci zwierzaka.

      - jedzienie i karma - powinna być dobrej jakości. Karmy tzw. marketowe (whiskas, friskies, sheba itp.) zawierają naprawdę mało mięsa, więcej wypełniaczy, zbóż, substancji nęcących. Może i są tanie, ale ich stosowanie w dłuższym czasie może być bardzo kosztowne - kot zacznie chorować na nerki albo cukrzycę i wydatki na weterynarza i leki przekroczą oszczędności ze stosowania taniej karmy. Przy okazji - kot jest zwierzęciem mięsożernym! Mleko powoduje u niego biegunki, cebula i czosnek są trujące. karma sucha jest wygodna, ale warto by kot jadł też karmę mokrą by uregulować wypróżnianie. Powstanie kamieni kałowych (w wyniku jedzenia tylko suchego + zakłaczenie włosami) może być uciążliwe w leczeniu a nawet doprowadzić kota do śmierci, więc lepiej temu zapobiegać.

      - weterynarz - kota młodego trzeba odrobaczyć i zaszczepić - w doborze odpowiednich substancji trzeba zdać się na weterynarza; minimum to szczepienie przeciwko katarowi kociemu i panleukopenii. Pózniej korzystamy z usług weterynarza w miarę potrzeby, czyli szczepienia przypominające i odrobaczanie profilaktyczne. Kota trzeba wysterylizować.

      - jestem przeciwnikiem puszczania kotów samopas. Oczywiście kot który żył na wolności i został zaadoptowany może mieć kłopot z przystosowaniem się do życia wyłącznie w domu, ale generalnie wychodzenie to dla kota nic dobrego. Grozi mu pogryzienie przez psy, okaleczenie przez sadystycznych idiotów (zdarza się bardzo często niestety), wypadki komunikacyjne, zatrucia, wreszcie przywłaszczenie przez kogoś innego. Po co narażać naszego domownika na takie sytuacje?

      - balkon powinien być zabezpieczony. Mój nie jest, podobnie okna, ale moje koty po pierwsze są nauczone, ze nie wolno im próbować przeciskać się przez uchylone okna, a po drugie na balkon nie są wypuszczane. Bardzo skrupulatnie tego pilnuję.

      - kwiaty domowe - dużo z nich jest trujących dla kota. śmiertelnie trujące są lilie (zamawiajcie bukiety bez lilii :) ) Bardzo trujące draceny, syngonium, awokado.

      - kociak czy dorosły? - kociaka można nauczyć łatwiej i szybciej tego, czego od niego wymagamy. Koty rasowe z reguły kupujemy w młodym wieku, jako kocięta. Po kotach dorosłych za to wiadomo czego się spodziewać, jaki mają charakter, czy nadają sie do dzieci.

      - alergia - nie ma kotów antyalergicznych - jeśli ktoś tak twierdzi, to kłamie albo się nie zna. Niektóre rasy moga uczulać nieco mniej - należą do nich rasy bezwłose oraz te, które nie mają podszerstka, jak na przykład turecka angora i turecki van. Nawet poszczególne osobniki mogą uczulać w różnym stopniu. Dlatego najlepiej jest wybrać konkretnego kota i poprosić o trochę wyczesanych włosów w niego. Taki pakiecik wkłada się do poduszki i tak śpi parę/paręnaście dni. Jeśli nie wystąpi reakcja alergiczna, to jest duża szansa że kot nie będzie uczulać.
      - wpływ terapeutyczny - koty zdecydowanie mają taki wpływ, głównie dzięki relaksującemu kociemu mruczeniu, oraz dzięki zabawie z kotem, która doskonale odpręża :) Kot musi być osobnikiem łagodnym, pozbawionym agresji, spokojnym, zrównoważonym.

      - polecane rasy - jeśli ktoś zdecyduje się na kota rasowego to "dla dzieci" moge polecić spolegliwe i nieruchawe ragdolle, wielkie, włochate, łagodne maine coon (obie te rasy wyłącznie z bardzo dobrej hodowli!), zupełnie pozbawione agresji abisyńskie, łagodne i niezwykle inteligentne tureckie vany. Kupując kota z hodowli trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 1500-2000 zł. Tansze oferty powinny zapalić czerwone światło - za mniej nie da się kociaka dobrze odkarmić, porządnie zaszczepić i właściwie zsocjalizować. Kota rasowego kupujemy tylko z rodowodem. Koszt rodowodu to dla hodowcy 30 złotych, a jest gwarancją, że kot jest rasowy i będzie mieć cechy, na których nam zależy.
      • dziwna4 Re: Kot- wątpliwości 15.09.16, 14:45
        tratteolo dzięki :-) wreszcie odpowiedz wyczerpująca i obszerna-super!myślę że dla dziecka(tym bardziej autystycznego) lepiej kot rasowy bo przynajmniej wiemy na jakiego kociaka-dodatkowego domownika się decydujemy :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka