Dodaj do ulubionych

wolne tempo pracy

18.03.17, 07:16
Witam serdecznie, często Was czytam i korzystam z zamieszczonych porad. Mój synek ma 8 lat, zdiagnozowany zespół Aspergera, chodzi do szkoły ogólnodostępnej. Z nauką radzi sobie nieźle, ale problemem jest bardzo wolne tempo pracy zarówno w szkole jaki i w domu. Wg. nauczycielki często zamyśla się, nie słucha, nie wykonuje poleceń, bawi się przyborami szkolnymi i nie reaguje na upomnienia. Bardzo często przynosi z tego powodu uwagi. Na początku roku szkolnego przynosił nawet po 2 nieuzupełnione strony w ćwiczeniach, teraz zwykle 1-2 ćwiczenia ma niezrobione lub niedokończone. Podobnie jest w domu, siedzi i gapi się w ścianę, robi przerwy nawet w połowie pisanego wyrazu. Umowy typu "będziesz się mógł bawić/grać dopiero gdy skończysz" nie robią na nim wrażenia gdyż twierdzi, że jest zmęczony i wcale nie ma siły się bawić. (Po nauce zwykle odzyskuje siły;-) W efekcie zadania które można zrobić w 30 min. odrabia przez 2 godziny, a w szkole nie nadąża na sprawdzianach i dyktandach. Jestem ciekawa czy macie na to jakieś sprawdzone metody. Z góry dziękuję na odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • brynhildr Re: wolne tempo pracy 18.03.17, 08:24
      Upomnienia i uwagi… „Upominam cię, bo znów masz ZA.” „Wpisuję ci uwagę, bo znowu masz ZA, przecież mówiłam, żebyś się pozbył tego świństwa” „Jeżeli jeszcze raz przywleczesz ZA do szkoły, obniżę ci sprawowanie”.
      ZA to nieumiejętność planowania czynności, a w szczególności – nieumiejętność ich rozpoczęcia. Po prostu. Niezależnie od IQ – nie potrafi zacząć pisać, nie potrafi rozpocząć kolejnego ćwiczenia.
      Zamiast upomnień należy dziecku przekazać instrukcję rozpoczęcia czynności. Chyba po to są ci jacyś nauczyciele wspomagający, czy jak to się nazywa.
      Umowa typu „będziesz mógł się bawić gdy skończysz” nie jest umową, tylko poleceniem. To polecenie pewnie zaczyna się od „umawiamy się, że”, ale pozostaje poleceniem. Umowa to pakt, gdzie korzyści mają obie strony. Można umówić się z dzieckiem na podpowiadanie, że należy zacząć jakąś czynność. Albo jak ją zacząć. Można umówić się z dzieckiem, że otrzyma pomoc w organizacji czasu i przestrzeni. Albo, że nie będzie się mu przeszkadzać w takim stylu pracy, jaki jest dla niego korzystny. Trzeba pomóc dziecku określić, czego potrzebuje. Ono wie, że wszyscy jego koledzy zasiadają przy biurkach i systematycznie trzaskają zadania z pracy domowej, jedno po drugim – i sądzi, że to jedyny sposób. A tak nie jest.
      • holina Re: wolne tempo pracy 18.03.17, 09:08
        Mamafistaszka, sklonowali nam dzieci czy jak ? :)
        Mam identyczny egzemplarz w domu, I to opisujesz o swoim synu jest zgodne w 100 % z moim. Dosłownie identyczny problem. Moj ma skończone 7 lat. I też nie mamy większych problemów, w zasadzie jedynym w tej chwili jest problem który opisujesz. Jestem swiezo po rozmowie z Panią. I przyznam, że się trochę podlamalam. Juz sama nie wiem jak sobie z tym radzić. U nas np te nagrody pomagają. Sytuacja z wczoraj. Pójdziesz do kolegi, jeśli wykonasz prace domowa, na co synuś się oczywiście zaczął ociągać. Kolejny raz musiałam powtórzyc, że jest godzina 15.00 a ma być 17.00 u kolegi, wiec tak jakby zajarzył i błyskawicznie wykonał prace. Pani musi mu stuknąć w książkę, zachca go, upomina, ciągle musi do niego podejść. A on buja w swoich obłokach, w ogóle nie zainteresowany nauka. :(
        Dodam jeszcze je sytuacja/problem jest wyłącznie w szkole czy przy odrabianiu lekcji. Na zabawach / bajkach / grach komputerowych jest w stanie skupić się na maksa. Ogólnie to fajny, mądry chłopczyk. Z nauką nie ma problemu, jest grzeczny lubi dzieci, chętnie chodzi do szkoły, na świetlice. Terapeuci tez go chwala ze ładnie pracuje, skupia się nie ma najmniejszego problemu z wykonaniem polecenia. Echhh tylko ta dekoncentracja i bujanie w obłokach w szkole. Robi wrażenie jakby go nauka w ogóle nie interesowała. Na zasadzie nie chce i nie będę robił :(
        • marta75b Re: wolne tempo pracy 18.03.17, 17:28
          Moj jest taki sam. Niedługo bedzie miał 6 lat, do szkoły jeszcze rok, a ja juz sie boję. Podobno inteligentny, ale co z tego, skoro koncentracji zero, manualnie niesprawny, a przy tym jaki opornik! Nie chce i juz! Niemal siłą trzeba go zmuszac do kolorowania, przy czytaniu druku wielki lament jakby go ze skory obdzierali (a umie, zna litery), głowa wiecznie w obłokach, nawet przy myciu rąk musze go pilnowac, bo sie gapi w lejąca wodę. Ubieranie to nadal katastrofa, musze go pilnowac i wydawac mu polecenia. nie wiem, jak to będzie...
          • holina Re: wolne tempo pracy 18.03.17, 22:09
            Marta, macie jeszcze cały rok pracy. U nas też już w zerówce można było dostrzec ten problem. Najgorsze jest to, że nie wiem na jaką terapię zapisać dziecko, każdy mówi co innego. Jeden poleca Tomatis, inny Johansena i tak w kółko. Na razie chodzimy na biofeedback, i szczerze mówiąc nie widzę jakiejś kolosalnej różnicy. Mamy też indywidualną terapię pedagogiczną, teraz czekamy na SI. Wszyscy terapeuci jednym zdaniem mówią, że nie widzą problemów. Owszem syn w relacji 1:1 pracuje pięknie. Skupia się, wykonuje polecenia etc... problemem jest szkoła, i zajęcia w grupie. Tu kuleje najbardziej. Na zajęciach sportowych ( grupowych ) też nie ma jakiś większych problemów, wykonuje polecenia trenera, stosuje się do tych poleceń / zasad. Tylko szkoła, tylko lekcje!!!!! Sama nie wiem co robić, jak pracować, gdzie zapisać. Problem jest, i zbiegiem czasu może być gorzej. O ile w pierwszej klasie Pani podejdzie, stuknie w książkę, upomni, to w kolejnych klasach może być trudniej. Mówiąc krótko syn do nauki podchodzi bardzo lekceważąco, nie jest za bardzo zainteresowany jaką dostanie ocenę, totalnie go szkoła / nauka nie interesuje. Lubi chodzić do szkoły, wie co jest zadane, więc to nie tak, że on zupełnie z tych lekcji nic nie wynosi, ale to bujanie w obłokach powoduje, że dużo materiałów przynosi do domu, ponieważ nie kończy ich na lekcji, małe tempo pracy, jest spowodowane tym, że się rozprasza, dekoncentruje i zamyśla. I tu koło się zamyka.
            Nie zależy mu na niczym, co jest związane z nauką. Wprowadziliśmy teraz stoper. To trochę działa. To znaczy w domu pomaga, ale trzeba nad nim siedzieć. Mamy taką zabawę, że ja włączam stoper na 5 minut i w tym czasie musi się zmieścić, robiąc jakieś krótkie zadanie. Za zrobione zadanie w czasie dostaje 1 punkt. Już sama nie wiem jak mu pomóc. :-( więc wymyślam różne rzeczy. Tylko, że ja z nim do szkoły, ze stoperem w ręku nie pójdę, a tu problemem jak już pisałam są zajęcia w szkole i w grupie.
          • chocolatemonster Re: wolne tempo pracy 19.03.17, 09:30
            Yyyy...Moja 4.5 latka to samo. Prokrastynacja to jej drugie imię. ALE :nie chce być makurokuroskiem ale widzę NT dzieci znajomych (szkolniaki ) i niektóre są bardziej ogarniete, inne mniej. Wiele moich koleżanek skarży się 'godzine je śniadanie, godzinę się myje i ubiera' a to jak najbardziej NT dzieci. Moje dziecko zrobi coś błyskawicznie jeśli potem jest coś dla niej atrakcyjnego np 'ubieraja się to pójdziemy szukać skarbów itd'. Tez się martwię o szkole...
      • mamafistaszka Re: wolne tempo pracy 19.03.17, 07:23
        Wielokrotnie próbowałam go pytać co może mu pomóc żeby szybciej pracował i miał dzięki temu więcej czasu na ulubioną zabawę. Jeśli chodzi o pracę w domu to odpowiada przekornie, że właśnie tak mu jest dobrze, sprawia mu to przyjemność, że celowo tak przedłuża - przy czym jest to oczywiście nieprawda bo nie lubi żadnych zadań i siada do nich niechętnie. Jak rozmawiamy o szkole - twierdzi, że stara się jak może, ale pani narzuca zbyt szybkie tempo (może być w tym trochę prawdy, gdyż pani jest bardzo wymagająca, innym dzieciom też zdarza się nie zdążyć np. przepisać wszystkiego z tablicy, ale ich braki są zwykle mniejsze), twierdzi ponadto, że to nieprawda że bawi się przyborami szkolnymi - co nauczycielka podnosi przy każdej okazji.
        Podpowiedzieć jak zacząć - to może być kluczem gdy zadanie jest bardziej złożone, ale często instrukcja jest prosta i nie ma co rozkładać na czynniki pierwsze bo po prostu trzeba wykonać jedno polecenie typu "podkreśl"," przepisz", a on i tak nie może odpalić...
        • brynhildr Re: wolne tempo pracy 19.03.17, 09:36
          Ale żeby podkreślić:
          - trzeba wiedzieć, gdzie jest długopis
          - być może także linijka
          - wziąć jedno i drugie we właściwą rękę
          - i zrobić to właśnie teraz
          - wyłonić wyraz, który należy podkreślić
          - i wykonać ruch
          Razem z rozpoznaniem terenu to 6 czynności, z których każdą należy rozpocząć. Pamięć robocza Twojego syna i moja mieści podobno max. 3. Nieumiejętność zaczynania czynności to nie jest nieznajomość zakresu merytorycznego polecenia nauczyciela. Nieumiejętność zaczynania czynności to niemożność opanowania piórnika, linijki, długopisu, zeszytu... Nauczyciel mówi... i nagle trzeba podkreślać. Jeszcze nie zacząłeś podkreślać - a nauczyciel znów mówi. Nie da się planować podkreślania i słuchać jednocześnie. Dodatkowo my mamy trudniej, bo bardzo trudno nam patrzeć na twarz nauczyciela. Patrzymy na coś innego, jesteśmy upominani, że nie uważamy, chociaż uważamy, więc patrzymy na nauczyciela, co nam przeszkadza, bo obraz ludzkiej twarzy jest nieprzyjemny i dekoncentrujący, więc niezbyt uważamy, bo nie jesteśmy w stanie, polecenie wyłapujemy więc z opóźnieniem, nie zdążymy zaplanować sekwencji ruchów potrzebnych do podkreślenia, nauczyciel znów coś mówi, więc żeby wyłapać treść, skupiamy się na przyborach, które wzięliśmy do ręki, żeby podkreślić, co jest interpretowanie jako tępa zabawa tymi właśnie przyborami, które każą nam natychmiast odłożyć, a my jeszcze nie podkreśliliśmy, więc patrzymy na nauczyciela, ale go nie słyszymy, bo musimy patrzeć, gubimy tok lekcji i jesteśmy karani za to, że przebywamy w środowisku niedostosowanym do naszych potrzeb. To tak jakby upominać niesłyszącego, że nie słucha, ale nie dać mu aparatu słuchowego.
          Oczywiście, że "siadanie do zadań" to horror. Ja widzę trzy czynności i "dużo - dużo". Za tymi trzema czynnościami kłębi się jakiś straszny odmęt czasu i operacji, cała wieczność odrabiania lekcji, kiedy skończę, będę miała 100 lat. Ja wiem, że napisanie czegoś zajmie mi mniej więcej godzinę, ale jednocześnie ja postrzegam to pisanie, jako kłąb czynności nie do przebycia.
          Wczoraj umyłam okna. Moja sąsiadka zaplanowała mycie okien i umyła je. Ja zobaczyłam, jak ona myje okna. "O, jakie fajne okna, też chcę, zrobię sobie takie!" Wpadłam do domu, sru wszystko na podłogę, miska z rzeczami do sprzątania na wierzch, zestaw do okien, myję okna. O kurczę, miałam zaraz po przyjściu do domu umyć włosy! Sorry, okno, zaczekaj chwilę, pięć minut mnie nie będzie! Wyszłam, umyłam, wróciłam, skończyłam okna. Wytarłam parapety. Stwierdziłam, że trzeba posprzątać całe mieszkanie, żeby się komponowało z oknami. Wywlokłam na środek pokoju odkurzacz, żeby mi się nie odechciało. Potykając się o niego wytarłam meble, potem wylizałam łazienkę i kuchnię, odkurzyłam podłogi.
          Na końcu odłożyłam na półkę swoją torebkę rzuconą na środek przedpokoju. Jakoś tak szybciej było podnieść ją, odkurzyć pod nią i rzucić znowu na podłogę.
          Szalenie rozsądne, zaplanowane i ergonomiczne, prawda? Ale skuteczne - mam czyste mieszkanie.
          • chocolatemonster Re: wolne tempo pracy 19.03.17, 09:43
            To ja NT (choc pewnie nie tak 100%NT) mam tak samo. Czasem robie milion rzeczy na raz i bywam bardzo chaotyczna.
            • holina Re: wolne tempo pracy 19.03.17, 21:54
              Dziewczyny, czy wasze umieją przegrywać ? To znaczy może nie tyle co umieją, a jak sobie radzą z porażką ? Moj syn radzi sobie kiepsko. Zawsze chce być pierwszy, denerwuje się przy planszówkach jeśli gra nie przebiega na jego korzyść, bardzo poważnie podchodzi do kazdej rywalizacji. Chce być pierwszy I najlepszy we wszystkim :(
              Tłumacze, mowie, dopinguje, ale efekty marne.
              Nie istotne jest to, że gra to wyłącznie zabawa. Najważniejsze jest wygrać!!! Ostatnio zauważyłam w szkole, że chłopcy robią wyścigi, który szybciej rozbierze się w szatni, i dobiegnie do klasy. Młody często przez to się denerwuje, bo oczywiście chce być pierwszy. :( widzę, że to może być powodem konfliktów między innymi dziećmi a moim synem. Echhh macie taki egzemplarz ? Jak sobie z tym poradzić ?
              • ania-pat1 Re: wolne tempo pracy 20.03.17, 10:21
                Przeczytałam opisy dzieci i mam wrażenie że szkoła nie zapewnia wam wsparcia do czego jest ZOBOWIĄZANA. Moja córka ma te problemy, a właściwie miała, bo teraz jest w 4 klasie i inaczej się przejawiają. NIGDY nie miała z tego powodu uwagi, czy nieprzyjemności. A zamyślała się, manipulowała przyborami, gubiła, pisała sobie po dłoniach, wycinała dziury w ubraniu (nieświadomie). Szkoła: wdrożyła po konsultacji z psychologiem od ZA dla całej klasy - co godzinę sprzątanie ławki (dzieci miały włożyć niepotrzebne rzeczy do piórnika, sprawdzić czy wszysko mają, ułożyć zeszyt przed sobą - schować zbędne książki) na ławce taśmą zaznaczono jej środek oraz kwadratami miejsce na piórnik oraz iksem na środkowe położenie zeszytu (wszystkim dzieciom tak by nie wyróżniać negatywnie córki) - przyukładaniu Pani dyskretnie wspierała córkę. Przed każdą zmianą czynności pani mówiła na głos co będzie potrzebne i w jakiej kolejności tego użyć - np. zadanie to a to ćwiczenia - kładziemy przed sobą na iksie, wyjmujemy ołówek i dwie kredki może być zielona i czerwona - te 3 przybory kładziemy nad ćwiczeniami a resztę chowamy do piórnika i odkładamy w rogu. Otwieramy ćwiczenia, bierzemy ołówek do ręki.......Podobnie jak nauczono się mówić kiedy ma patzreć na tablicę, kiedy słuchać, a kiedy pisać. Pomogło całej klasie. Szkoła wyposażyła nauczycieli w woreczki w których znajdowały się kulki różnych wymiarów (zaszyte) każdy nauczyciel miał w sali kilka - w sytuacjach wymagających skupienia i słuchania nauczycielka dyskretnie wręczała córce taki woreczek do manipulowania (skończyło się pisanie po rękach i wycinanie dziur w rajtkach) - na wypadek gdyby inne dzieci też chciały byly woreczki i dla nich. Sama nie pamiętam kiedy przestały być potrzebne... Wolne tempo pracy jest diagnostyczne - dlatego dla ZA są wydłużane egzaminy - jak nauczycielka zacznie popędzać spadnie jakość. Córce przed sprawdzianami (na przerwie) pani tłumaczyła co trzeba przygotować - razem sprawdzały dlugopis, olówek. gumkę, kartkę na brudno - pani tłumaczyła też co po kolei trzeba zrobić - czasem przysłaniała dalsze pytania żeby jej nie dekoncentrowały, potem w dalszych latach z wyprzedzeniem na rewalidacji uczono ją jak operować ołówkiem i linijką (co do której ręki i od której strony ) oraz cyrklem - planowanie ruchu... I ciągle powtarzano, że pisanie to nie wyścigi i że w dorosłym życiu mało kto pisze odręcznie....
                • ania-pat1 Re: wolne tempo pracy 20.03.17, 10:22
                  Szkoła masowa.
                  • holina Re: wolne tempo pracy 20.03.17, 11:07
                    Szkoła powinna zapewnić wsparcie każdemu dziecku ( słabszemu w jakiejś sferze ) nawet takiemu, które orzeczenia o KS nie ma, a nie radzi sobie. Oczywiście mam na myśli klasy 1-3.
                    My czekamy na wizytę w poradni, która wyda nam stosowną opinie, do której nauczyciel powinien się dostosować. Natomiast na chwile obecna, to suń siedzi na pierwszej ławce, w razie zawieszki czy bujania w obłokach, Pani stuknie palcem w książce, czy powie Jasiu robimy. Jeśli Jasio czegoś nie skończy, to albo robi w domu, albo w świetlicy.Ogólnie Pani nie robi z tego jakiegoś wielkiego problemu, natomiast to nie znaczy, że go nie ma
                    Był okres, że naprawdę super pracował na lekcjach. Teraz po feriach zimowych, znów to samo, jakby wypadł z rytmu. :) ale zmniejszylam też dawkę Eye Q ( syrop ). Myślę, że wybierzemy się do pediatry, i poprosimy o badanie na poziom magnezu. Może też czymś trzeba wspomóc organizm.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka