Dodaj do ulubionych

Mega-alergia u dziecka

03.01.09, 22:25
Ja wiem, że to niby niegroźna choroba, ale mnie wykańcza. Mam
starszego synka 3,5 roku i 20-misięczną córeczkę mega-alergiczkę.
Staram się jak mogę, aby dzielić czas pomiędzy dzieci, jednak
wszystko w domu jest podporządkowane tej przeklętej alergii!

Jak dzieci jedzą, to ja czujnie siedzę obok i patrzę, czy mała nic
nie zje niedozwolonego. Jak tylko skończą, to od razu rzucam się do
sprzątania resztek+krzesełka+podłoga, żeby tylko resztki jedzenia
nie zostały gdzieś, gdzie mogłyby niechcący być znalezione przez
córeczkę.

Jak bawię się z synkiem i przychodzi córcia, żeby ją wziąć na ręce,
to - mimo tłumaczenia jej i mojego postanowienia o nieuleganiu -
muszę przeprosić synka i ją wziąć, bo widzę, jak z nerwów zaczyna
rozdrapywać sobie skórę do krwi.

Notuję skrupulatnie codziennie wszystkie objawy nietypowe rzeczy
dotyczące córeczki.

I te moje wszystkie starania nic nie dają! Mimo rzetelnej diety,
cudów w domu, odwiedzania specjalistów właściwie nie jest lepiej.
Czuję się jak beznadziejna matka, co nawet nie potrafi pomóc swojemu
dziecku :-(
Przed urodzeniem córeczki byłam przekonana, że alergia to żaden
problem - wystarczy tylko ściśle przestrzegać diety i zaleceń
lekarskich, a potem dzieci z tego wyrastają...

Z tych nerwów coraz częściej brakuje mi cierpliwości, krzyczę :-(((
Jest coraz mniej fajnie w domu.

Jak mogę sobie pomóc, żeby być lepszą matką dla moich dzieci w tej
sytuacji?
Obserwuj wątek
    • agatamarszalek Re: Mega-alergia u dziecka 06.01.09, 12:20
      Witam,
      Przykro mi, ze nie mogę pomóc Pani od medycznej strony problemu.
      Czytając Pani list zwróciłam uwage na dwie rzeczy. Po pierwsze, jak
      bardzo surowa jest pani dla siebie jako mamy, po drugie jak bardzo
      choroba córeczki przejęła kontrolę nad Pani funkcjonowaniem.
      "Ja wiem, że to niby niegroźna choroba"- dla każdej matki choroba
      dziecka jest duzym stresem. Stres i niepokój jest tym większy, im
      wieksza bezradność i niemoc wobec tego co się dzieje. Jak rozumiem
      wkłada Pani bardzo wiele wysiłku i starań by pomóc córeczce, ale
      nie przynosi to efektów. Niestety, czasem trzeba po prostu pogodzić
      się z tym, ze "nie wiem" i starać się zrobic coś tam , gdzie coś
      można zrobić. W Pani przypadku sa to emocje i relacje z dziećmi-
      które jak Pani zauważyła zaczynają szwankować.
      Może Pani za duzo od siebie wymaga? Może jesli Pani troche opuści
      poprzeczkę, zmniejszy się też złość i samoobwinianie , które pani
      przeżywa? Na pewno zmniejszy się wtedy ogólne napiecie.
      Zastanawiam się, czy nie zauważyła Pani zwiekszenia się objawów
      skórnych w przypadku jakichś konkretnych sytuacji np. jak Pani
      przebywa więcej ze starszym synem, czy może jak jest Pani nieobecna
      itd. Czasami dzieci potrafią w różny sposób rozgrywać i
      manifestować swoje potrzeby lub uczucia - ale to tylko pomysł, gdyż
      za mało wiem o Państwa sytacji .
      Co do pani pytania- myślę, że to co może pomóc Pani to próba zmiany
      proporcji - zamiast wplatać swoje życie w chorobe córki, proszę
      spróbować żyć życiem, w które wpleciona jest jej choroba. Skoro
      unikanie określonych pokarmów nic nie zmienia, to może można na
      pare dni zrezygnować z "dezynfekcji" pomieszczeń, w których jadacie
      i zobaczyć co będzie dalej. No i jeszcze jedno - znane mądre
      zdanie - nie trzeba być matką doskonalą, lecz wystarczająco dobrą -
      a co do tego nie mam wątpliwości, ze w pani przypadku tak jest.
      Pozdrawiam, A.M.
      • anbrychcy Re: Mega-alergia u dziecka 12.01.09, 13:26
        Jeżeli nic nie pomaga w leczeniu alergii u Pani córki- w takiej sytuacji
        proponuje suplementy diety- Flavon Kids. One napewno złagodzą objawy alergii. Na
        ten temat jest wiele informacji na internecie, również może się Pani zwrócić z
        pytaniami do mnie na e- mail anbrychcy@o2.pl Sama jestem strasznym alergikiem-
        miałam całoroczny katar sienny i wciąż załzawione oczy i jeszcze mnóstwo innych-
        biorę Flavon max- dla dorosłych- i rezultaty są rewelacyjne- mogę już nawet jeść
        cytrusy i truskawki.
    • anneczka78 Re: Mega-alergia u dziecka 06.01.09, 22:27
      > I te moje wszystkie starania nic nie dają! Mimo rzetelnej diety,
      > cudów w domu, odwiedzania specjalistów właściwie nie jest lepiej.
      > Czuję się jak beznadziejna matka, co nawet nie potrafi pomóc swojemu
      > dziecku :-(

      Jako mama alergika (mój synek ma atopowe zapalenie skóry) mogę Cię tylko
      pocieszyć, że u nas jest dokładnie tak samo - dieta eliminacyjna przez ponad
      rok, różne cuda do pielęgnacji, porady lekarskie, a skóra jest jaka jest. To
      problem wielu mam, każda z nich tara się najlepiej jak potrafi, ale nie wszystko
      można przeskoczyć.
    • Gość: isa Re: Mega-alergia u dziecka IP: *.3s.pl 07.01.09, 09:56
      witaj
      jestem w podobnej sytuacji od 5 lat, calkowita eliminacja alergenow
      jest najwazniejsza, czasem po prostu to trwa tak dlugo,
      mojej malej skora wyleczyla sie w tydzien po odejsciu meza, wiec
      pewnie cos w tym jest, widziala moze jak jest miedzy nami zle.
      Duzo pomogl mi psycholog, i mysle ze jestes w takiej sytuacji ze
      kilka rozmow z psychologiem na pewno nie zaszkodzi
      zastanow sie
      • skinnycow Re: Mega-alergia u dziecka 07.01.09, 11:09
        Też mam w domu ponad roczną alergiczkę, ale ostatnio zuważam
        poprawę. Chodzę do jednej z bardziej osławionych lekarzy alergolog w
        Warszawie - dr. Sieradzkiej, jak będziesz chciała namiar do niej do
        napisz na priv.
        • magdalenka77 Re: Mega-alergia u dziecka 07.01.09, 11:27
          Tez chodzę do tej lekarki i nic :-(
          Jest oczywiście lekka poprawa (np. już dawno nie mieliśmy sączących
          się zmian), ale raczej związana z wiekiem niż z leczeniem. A tak to
          raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze czerwone swędzącwe zmiany są.
          W tym tempie, to nigdy nie będzie pięknej skóry, a w miarę
          przyzwoita to może za kilka lat...
          Dzięki
    • szkrabik26 Re: Mega-alergia u dziecka 07.01.09, 14:13
      Jestem mamą 4-letniej alergiczki, ale wiemy to dopiero od roku. Wcześniej mój pediatra wiecznie leczył zapalenie oskrzeli antybiotykami. Nie robił przy tym żadnych badań. Potem trafiliśmy do pulmonologa, który ni z gruszki ni z pietruszki stwierdził astmę oskrzelową. Kupiliśmy tubę do podawania leków wziewnych (oczywiście leki sterydowe). Na początku była poprawa, ale to minęło wraz z wrześniem. I wszyscy usilnie wmawiali, że to wina przedszkola. W nocy spałam w fotelu przy małej łóżku. Zasypiała, a w nocy zaczynała się dusić. Wtedy szybkie podanie leków rozkurczowych, dziecko w samochód i na pogotowie. Rok temu dzień przed wigilią było to samo. Jak weszliśmy na pogotowie Pani doktor od razu kazała iść na oddział dziecięcy (była godzina 1 w nocy). Tam trafiliśmy na super lekarza, podał zastrzyk i syrop, kazał nam iść po skierowanie do lekarza rodzinnego do Centrum Pulmonologii i Alergologii w Szklarskiej Porębie. Tam dopiero zrobili jej wszystkie badania i okazało się, że jest małym alergikiem. Po zjedzeniu np. czekolady pojawiał się obrzęk krtani i zaczynała nam się dusić. Tak samo reaguje na kurz, roztocza, grzyby, sierści. W pewnym momencie byłam tak zmęczona, że w pracy zasypiałam nad dokumentami. Mocno schudłam. Dzięki mężowi przetrwałam te najcięższe chwilę. Teraz zapomniałam, że mam w domu alergika. Po wyrzuceniu dywanów, firan i wyeliminowaniu alergenów z jedzenia zapomnieliśmy o chorobie. A z przedszkola nigdy nie zrezygnuje i nie będę izolować dziecka od rówieśników tak jak to dobrze mi wszyscy radzili.
      Tobie życzę wytrwałości i mniejszej ilości problemów. Oby ten Nowy Rok przyniósł Twojej rodzinie dużo uśmiechu i radości.
      Pozdrawiam,
      • kingus27 Re: Mega-alergia u dziecka 12.01.09, 01:43
        Przypadkiem do Was trafiłam, a że temat mi nieobcy, pozwolę sobie dołączyć do
        wątku. Potwierdzam opinię odnośnie Centrum. Mam w domu astmatyka-byłego i
        AZS-owca po przejściach. Kiedy cała nasza trójka wykończona wylądowała w
        Centrum, to mi było już naprawdę wszystko jedno, co oni tam zrobią. Ja chciałam
        tylko konkretów, a nie kretyńskich rad o odstawianiu kolejnych pokarmów,
        wywalaniu mebli, kwiatków itp. Po 11 dniach dostałam zestaw badań i zalecenia.
        Tudzież diagnozę-u młodszego astma wczesnodziecięca, czyli taka, z której dobrze
        poprowadzone dziecko wyrasta (po półtora roku w badaniach i objawach śladu nie
        było, młody faktycznie już 3 rok jedzie bez wziewów, ataków brak, badania ok).
        Starszy, azsowiec-tu był cyrk. Po pierwsze doprowadzono mu fatalną skórę do
        stanu prawie normalnego, równocześnie prostując moje podejście do sterydów. Po
        drugie zostałam postawiona do pionu w związku z idiotyczną dietą-jeśli
        odstawienie czegoś powyżej 3 tygodni nie daje efektu, to nie ma znaczenia, że
        dana rzecz jest wpisana na listę silnych alergenów, w przypadku konkretnego
        dziecka alergenem nie jest.
        Ja doprowadziłam młodego do braków magnezu, wapnia i potasu, bo dałam się
        wpuścić w "odstawianie". Ogrom AZSowców reaguje zmianami skórnymi na alergeny
        powietrznopochodne. Czyli albo zamkniemy dziecko pod namiotem tlenowym, albo
        siebie i malucha nauczymy z azsem żyć. Często jest tak, że objawy nagle
        ustępują, potem wracają, znowu znikają-teoretycznie bez związku z czymkolwiek.
        Tymczasem nasilić je może oprócz stężenia alergenu np. jakakolwiek infekcja,
        zmiana temperatury (mój syn najgorzej wygląda zimą), zbyt duże przegrzanie i
        pot, a także stres, nerwowa atmosfera, silne emocje.
        Generalnie zmierzam do tego, że przy azs trzeba najpierw pomyśleć na spokojnie,
        co nam daje dotychczasowa walka. Żeby nie narobić dziecku więcej szkód. I moja
        osobista rada, a właściwie doświadczenie-unikajcie alergologów, których jedyną
        radą jest wyrzucenie wszystkiego z domu i karmienie dziecka prawie powietrzem.
        To spychanie leczenia na rodzica wynikające z niedouczenia chyba...
        Pozdrawiam, strasznie mi to chaotycznie wyszło, ale trudno odnieść się do
        wszystkiego na raz. Pozdrawiam, trzymajcie się...
        • magdalenka77 Re: Mega-alergia u dziecka 12.01.09, 09:58
          Ja jaeszcze słyszałam od alergolog, ze pewnie nie daję zapisanych
          leków przeciwhistaminowych, skoro mała tak wygląda :-((( Tylko że
          wszyscy mi wokół mówią, że jestem najbardziej rzetelnie realizującą
          zalecenia lekarzy mamą, jaką znają, to chyba znikąd się nie bierze.
          Nie mam nic przeciwko smarowaniu maściami ze sterydami, jeśli krótko
          i rozwiązuje sprawę (np. testowanie nowego produktu=>reakcja
          skórna=>steryd na zaleczenie skóry). Ale u nas nie wiadomo co i
          kiedy szkodzi, a do tego po zakończeniu kuracji ze sterydami zmiany
          wracają. I tu chyba nie ma sensu używać sterydów.
          Też widzę, że mała się drapie jak jest sucho i jak się denerwuje.
          Staramy się nawilżać i zapobiegać jej nerwom, ale tu wracam do
          początku wątku, bo w ten sposób wszystko w domu jest podporządkowane
          alergii. Czyli córka zaczyna się drapać=>ja rzucam wszystko i lecę
          ją przytulać i zabawiać, żeby sobie tej skóry nie rozdrapała. Jak
          staram się zachowac jakąś równowagę pomiędzy dziećmi, sobą i ogólnie
          domem, to mała się drapie i pogarsza sobie skórę. I koło się
          zamyka...
          • kingus27 Re: Mega-alergia u dziecka 12.01.09, 17:52
            magdalenka77 napisała:
            > Nie mam nic przeciwko smarowaniu maściami ze sterydami, jeśli krótko
            > i rozwiązuje sprawę (np. testowanie nowego produktu=>reakcja
            > skórna=>steryd na zaleczenie skóry). Ale u nas nie wiadomo co i
            > kiedy szkodzi, a do tego po zakończeniu kuracji ze sterydami zmiany
            > wracają. I tu chyba nie ma sensu używać sterydów.
            > Też widzę, że mała się drapie jak jest sucho i jak się denerwuje.

            Jest sens. Raz, ze takie sączące się zmiany mogą ulec nadkażeniu, np.
            gronkowcem. Bolesne, niebezpieczne, do leczenia konieczne wejście z antybiolem.
            Dwa, to istnieje ścisły związek azs z zaburzeniami na tle nerwowym. Stad masz
            wrażenie błędnego koła. Mała sie drapie, jak nie ma zajęcia, czy odpowiednio
            wiele Twojej uwagi, zaczyna się wściekać, najpierw na świąd, potem na ciebie. W
            pewnym momencie robi się z tego wojna nerwów, dziecko nadpobudliwe, reaguje
            nerwami, agresją na każdą najdrobniejsza niewygodę. Zapewniam, gdybym wiedziała,
            jakie cyrki zafunduję młodemu unikając sterydów za wszelką cenę, to bez wahania
            bym ich używała. Unikanie dało więcej szkody, niż pożytku. U nas skończyło się
            psychologiem i psychiatrą...Żeby to przerwać, trzeba dać dziecku szansę na
            spokojny sen, bez świądu i bólu, na ulgę. Ja naprawdę wiem, co przeżywasz.
            Trzymajcie się, naprawdę polecam to centrum alergologii, a swoją drogą gdybyś
            chciała, to możemy pogderać na gg, może uda mi się coś podpowiedzieć. mój nr
            13213889. pozdrawiam
    • uczula Re: Mega-alergia u dziecka 07.01.09, 14:21
      alergia to nie jest niegrozna choroba.
      tez walczymy z alergia, ale u nas na szczescie dosyc szybko znalazlam alegreny
      (mnleko i pochodne) i dosyc latwo sie nam zyje, przynajmniej nie ma problemow
      wielkich ze skora.
      Ale na poczatku latwo nie bylo.
      Trzymaj sie dzielnie :)
      duzo jeszcze sily bedziesz musiala z siebie wykrzesac.
      Ciezko jest znalezc dobrego lekarza no i na swoj sposob musi on miec szczescie
      by faktycznie w koncu trafic.
      Polecam forum alergie - naprawde nie jestes sama :)mysle, ze doswiadczenie
      innych mam ci pomoze.
      • noemip Re: Mega-alergia u dziecka 08.01.09, 10:35
        Czesc,
        mam 5-letnia corke i 16-miesiecznego syna. Cala nasza trojka nie je
        nabialu i soi, ja bialek z jajek, syn calych jajek, a ja jeszcze
        glutenu i jablek. Mozesz sobie wyobrazic, jak u nas wyglada
        gotowanie. Z corka mialam straszne problemy, przeszlam przez pieklo
        najbardziej rygorystycznej diety eliminacyjnej. Jak w dodatku
        mialam jeszcze wypadek, to zaczelam siwiec. W drugiej ciazy mialam
        ataki autoagresji spowodowane lekami sytuacyjnymi (balam sie, ze
        sie wszystko powtorzy).
        Alergia ma rozne stopnie i oblicza. Zdarza sie, ze ktos zje
        czekolade, wyskoczy mu pare wagrow i tyle. A zdarza sie
        megaalergia, ktora zmienia wszystkich i wszystkie relacje w
        rodzinie.
        Chcialam zapytac, jakie mleko pije mala. Moja po nutramigenie i
        nawet po amino miala kupy przezroczyste jak mocz. Teraz tu w domu
        mielismy megaalergika, ktory mial straszna skore i nic mu sie nie
        dalo wprowadzic, bo od razu reagowal ciezka pokrzywka. Po zrobieniu
        testow okazalo sie, ze ma megauczulenie na kazeine, czyli
        nutramigen, ktory jadl wczesniej, odpadl. Po przejsciu na elecare
        (refundacja indywidualna w nfz) stan skory baaardzo sie poprawil i
        juz mozna mu wprowadzac rozne rzeczy.
        Druga sprawa: czy masz jakas pomoc w domu? Czy mozesz czasem sobie
        troche odpuscic, zrobic sobie (tylko dla siebie) odrobine
        przyjemnosci? Mi takie rzeczy pomagaja.
        Zycze Ci powodzenia i duzo sil.
    • szkrabik26 Re: Mega-alergia u dziecka 12.01.09, 21:06
      Jesteśmy po wizycie kontrolnej u Pani Alergolog i niestety już więcej do niej
      nie pójdziemy. Już prawie minął rok jak byłyśmy w Centrum i teraz musiałybyśmy
      pojechać znowu, ale 8 tygodni temu urodziłam drugą córeczkę i musiałabym zabrać
      niemowlaka ze sobą. Pomyślałam, że równie dobrze te same badania mogę zrobić na
      miejscu, ale niestety usłyszałam "Jak dziecku teraz nic nie jest to po co robić
      badania? Co Pani dają te wyniki?" Myślałam, że wyjdę z siebie. Już nigdy więcej
      do niej nie pójdę. Już wysłałam skierowanie do Centrum i czekamy na ustalenie
      terminu. Jak nadejdzie ten dzień zabiorę dziewczynki i już. Tam nikt mi nie
      powie, że są to niepotrzebne badania.
      • kingus27 Re: Mega-alergia u dziecka 12.01.09, 22:36
        Trzymam kciuki za szybkie ustalenie terminu, ja czekałam 8 miesięcy, ale warto było
      • Gość: korteam Re: Mega-alergia u dziecka IP: *.icpnet.pl 03.02.09, 19:00
        Jestem mama 20 miesięcznego Huberta z alergią pokarmową walczymy rok
        bez skutecznie. O jakim Centrum mowa? jak tam się dostać ?
        • zybiewa Re: Mega-alergia u dziecka 05.02.09, 12:09
          O centrum alergologii i pulmonologii dziecięcej w Karpaczu.Mają filię w
          Szklarskiej Porębie. Również bardzo polecam ten ośrodek. Syn ma astmę i
          przeszliśmy piekło nim trafiliśmy do centrum .Tam dopiero po serii wszystkich
          badań postawiono prawidłową diagnozę. Inni lekarze podejrzewali alergię (ale
          testów zrobić nie chcieli) po mukowiscydozę.
    • Gość: gaga Re: Mega-alergia u dziecka IP: *.aster.pl 22.01.09, 21:48
      Też znam ból alergii u dziecka,niekończące się rany na skórze, mojej
      córci w wieku 8 miesięcy szkodziło wszystko a okazało się ze
      przyczyną była grzybica jelit, teraz ma 20 miesięcy i śliczną skórę
      bez ślimaczących się ran i strupów i wiem ze uczula ją tylko chemia
      w pożywieniu a nie same pokarmy.Mogłabym wiele pisać ale polecę
      przypadkiem spotkany artykół wart przeczytania przez rodziców
      alergików.
      www.igya.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=158&Itemid=43
      • Gość: 19 lat z AZS Re: Mega-alergia u dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 10:36
        drogie Mamy.Nie dajcie się zwariować, we wszystkim trzeba zachować zdrowy
        rozsądek. Liczne tu piszące maja w tym rację. Przewija się w tym wątku temat
        stanu psyche. otóż to! Alergia i psyche są ze sobą wysoko skorelowane.W ciągu 19
        lat doświadczeń z dzieckiem alergicznym jestem przekonana na 100%. Ja byłam
        kłębkiem nerwów, dziecko płaczące, w domu napięcie, obsesja prania, czyszczenia,
        wietrzenia...Trafilam do fajnej lekarki. owszem, poradzila powyrzucanie zaslon,
        dywanow itp., ale nie tyle, zeby calkiem wyeliminować kurz, bo się nie da, ale
        żeby sobie życie ułatwic. Na początku więc powyrzucalam zasłony, poduszki,
        dywany.Wszystkie te "łapacze kurzu". Pomoglo. Moze nie tak calkiem, ale sporo.
        Przede wszystkim...mnie, bo byłam bliska obłędu. a tak, to łatwiej i szybciej
        się sprząta :-)W domu nastąpił spokój, i dziecku też w zdrowiu nieco pojaśnialo.
        Pewne pokarmy, wykryte w testach też odstawiliśmy, ale przyznam się, ze aż tak
        ostro nie było. Po kilku latach alergii skornej u córki objawiła się astma.Mniej
        więcej 4 razy w roku szpital. I na to nie było rady, bo scisle związana z
        okresem przeziębień, pylenia itp.Od około 13roku życia alergia i astma się
        znacznie zaczęly wyciszać. Trafiłam na mądrą lekarkę, niestety, już na
        emeryturze, ktora nie unikala sterydów, dozując je odpowiednio, stosownie do
        okoliczności i potrzeb. Twierdzila, ze nie podawanie sterydow czyni większe
        szkody-stres, lęk, dyskomfort-niż podawanie.Przerózne leki przepisywała,
        zmieniajac je w zależności od sytuacji-w pylących , w przeziębieniowych okresach
        czasu więcej, mocniejsze, w bardziej bezpiecznych okolicznościach-mniej. Od ok.
        15 roku życia córka prawie nie brala leków, choć nigdy na wszelki zaś nie
        rozstawala się z wziewem rozszerzającym oskrzela w kieszeni:-). P. doktor nigdy
        nie oponowala przed ruchem fizycznym - jeśli dziecko lubi- bo twierdzila, ze
        kiedy robi sie to, co lubi, to organizm sam sobie reguluje wlasne moce. Córka
        pływa, gra w siatke, biega, jeżdzi na rowerze. Zauważyłam w ten sposób pewną
        prawidlowość- przed stresującą klasówka ataki astmy, pogorszony oddech,
        alergia-rożne takie na skórze-się pojawiają,a jednocześnie jakoś "daje się"
        zagrać mecz lub popływać....Poczytalam też nieco na temat związku alergii, astmy
        z psyche i wyszlo na to, ze są bardzo wysoko skorelowane. Oczywiście, male
        dziecko trudno obarczać winą za napiecie nerwowe, ale dziecko odbiera nasze
        stany...nie chcę też Mam winić, ale z pewnością nasz spokój choc troche
        pozytywnie wpłynie na dziecko. Moja córka zawsze gorzej reagowała na wszelkie
        zmiany-nowe szkoły, nowe wyzwania, moje pójscie do pracy na caly etat...Dziś
        corka ma 19 lat, po 3 latach sielanki skórno-oddechowej zacząl się dramat-mega
        alergia. Skóra cała w plamach, duszności. Wszystkiemu jest winna...matura!I robi
        sie zamknięte koło-stan skóry-wygląd, świąd-powoduje stres(dziewczyna chce
        ładnie wyglądać, pomalować się), stres pogarsza skórę....Znalazła się mądra
        lekarka, przepisała-ostrożnie bardzo-silne sterydy, do łykania, do smarowania,
        na krotki czas, na sprawdzenie, jak działają, jak pomagają i....dziecko jak
        nowe! Skóra zdrowa, ładna. Sterydy w tabletkach już odstawione, nieco się
        pogorszyło,ale ...no właśnie. Widzę, ze sama świadomość, ze można coś z tym
        zrobić podziałała jak balsam.Córka już wie, ze w razie czego może sobie pomoc,
        więc jak coś się dzieje ze skorą i pytam-to jak, smarujesz? to w odpowiedzi
        najczęściej słyszę-jeszcze nie dziś, nie jest żle,zobaczę, jak się pogorszy, to
        posmaruję. Mam wrażenie, ze panowanie nad tematem jest najlepszą kuracją. Na
        radzenie sobie ze stresem zapisałam jeszcze córkę na zajęcia relaksacyjne. Nasza
        kolejna mądra lekarka powiedziała, ze zawsze, w każdej sytuacji stresowej skora
        zareaguje. Stresu nie da się w życiu uniknąć, więc trzeba nauczyć się z nim życ.
        Coz mogę Wam napisać- to minie, z czasem minie. Niestety, im mniejsze dziecko,
        tym trudniej. Ale z czasem, w miarę dorastania i dziecko uczy sie swojej
        choroby. Nasza pierwsza, madra lekarka zawsze dziecku mowiła, co przepisuje, na
        co, dlaczego, jak stosować-oczywiście w sposób dostosowany do wieku dziecka. Już
        roczna coreczka wiedziała, ze na swędzącą skore w zgięciu łokcia mama da taką
        maść, a tego czytego nie wolno jesć, bo....niby dziecko niewiele z tego
        rozumiało,ale idea przewodnia była taka, ze nie wolno obciążać dziecka za
        chorobę i leczenia, ale pobudzać myslenie, ze to jego choroba, jego skora i ono
        jest głównym podmiotem sprawy warto.
        Powodzenia. Uda się i wam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka