magdalenka77
03.01.09, 22:25
Ja wiem, że to niby niegroźna choroba, ale mnie wykańcza. Mam
starszego synka 3,5 roku i 20-misięczną córeczkę mega-alergiczkę.
Staram się jak mogę, aby dzielić czas pomiędzy dzieci, jednak
wszystko w domu jest podporządkowane tej przeklętej alergii!
Jak dzieci jedzą, to ja czujnie siedzę obok i patrzę, czy mała nic
nie zje niedozwolonego. Jak tylko skończą, to od razu rzucam się do
sprzątania resztek+krzesełka+podłoga, żeby tylko resztki jedzenia
nie zostały gdzieś, gdzie mogłyby niechcący być znalezione przez
córeczkę.
Jak bawię się z synkiem i przychodzi córcia, żeby ją wziąć na ręce,
to - mimo tłumaczenia jej i mojego postanowienia o nieuleganiu -
muszę przeprosić synka i ją wziąć, bo widzę, jak z nerwów zaczyna
rozdrapywać sobie skórę do krwi.
Notuję skrupulatnie codziennie wszystkie objawy nietypowe rzeczy
dotyczące córeczki.
I te moje wszystkie starania nic nie dają! Mimo rzetelnej diety,
cudów w domu, odwiedzania specjalistów właściwie nie jest lepiej.
Czuję się jak beznadziejna matka, co nawet nie potrafi pomóc swojemu
dziecku :-(
Przed urodzeniem córeczki byłam przekonana, że alergia to żaden
problem - wystarczy tylko ściśle przestrzegać diety i zaleceń
lekarskich, a potem dzieci z tego wyrastają...
Z tych nerwów coraz częściej brakuje mi cierpliwości, krzyczę :-(((
Jest coraz mniej fajnie w domu.
Jak mogę sobie pomóc, żeby być lepszą matką dla moich dzieci w tej
sytuacji?