kulma.m
29.01.09, 21:17
Witam
Wiem ze to pewnie nie jest miejsce w ktorym powinnam pisac, mysle
stereotypami "inni maja gorzej", ale... tak mi ciezko strasznie
pewnie glownie przez moj egoizm.
Wygodnie byloby miec idealne dziecko, czasem pochoruje, ale w sumie
wszytsko jest dobrze. Pewnie wielu mysli ze ja tak mam, tylko ze nie
do konca tak to wyglada.
Olwia ma teraz skonczony rok, fizycznie, emocjonalnie i umyslowo
rozwija sie dobrze (chociaz mielismy epizod w ktorym pani neurolog
ocenila moje na maxa wystraszone dziecko na Porazenie Mozgowe i mnie
ryczaca trzy dni do przezciemiaczkowego USG), a mnie sie chce tak
strasznie ryczec. Mam wrazenie ze juz nie dam rady, ze jestem zla
matka, ze nie wiem co jej jest, ze ilu lekarzy by jej nie widzialo
to tez nie wie co jej jest, a cos jej jest na pewno.
Olwia urodzila sie niezle, 41 tydzien ciazy, 3250 wagi. Potem
okazalo sie ze ma wysypke, potem biegunke, ja uparcie twierdzilam ze
to alergia na mleko, lekarze leczyli masciami az przyznali mi racje
kiedy okazalo sie ze mala nie przybiera na wadzie mimo dokarmiania
mlekiem z butli. Miala wtedy miesiac, stracila miesiac z
przybierania na wadze (najbardziej intensywnego) zanim trafilismy na
Nutramigen i nigdy tego nie nadrobila. Moje dziecko oscyluje wokol 3
centyla wagowego, wyglada wedlug mnie jak dziecko z Oswiecimia,
skonczyla rok dwa tygodnie temu a wazy 8 160!! Kupuje ubranka na 6-9
miesiecy i i tak sa luzne w szerz (na dlugosc za male wiec rosnie
dobrze). Na Nutramigenie wcale nie zaczelo byc jakos super lepiej,
dawalam Sinlac, Olwia miala robione badania krwi i moczu i wszytsko
niby dobrze ale to jest straszne jak patrze na taka chudzine i mam
wrazenie ze cos jej dolega a ja po prostu nie wiem co, mala ma
apetyt za piecioro. Do lekarzy latamy co tydzien prawie, uspakajaja
mnie, malej wyroslo juz 9 zebow, jest madra, chodzi, gada ale ...
Moze jej cos jednak jest. Mam kolezanke z corcia o 7 tygodni mlodsza
a wazaca prawie 5 kilo wiecje niz moja. Dzis u mnie byly i normalnie
teraz siedzie i rycze bo tamta wyglada tak jak zdrowe silne dziecko
( a je polowe tego co Olwia), a moja taka drobnica. Lekarze mowia
jeszcze ze to po tatusiu (tez chudy jak patyk wzrost 175 cm a wazy
64 kilo - jak mu kupowalam gacie za przeproszeniem w rozmiarze S to
mi ekspedientka powiedziala ze ona ten rozmiar 14 letniemu synowi
kupuje a nie 27 letniemu facetowi :)
Na dodatek alergia... na mleko, wydawalo sie ze wszytsko jest ok bo
juz od dwoch miesiecy dostawala przetwory mleczne a teraz po
zapaleniu oskrzeli katar nie przechodzi od trzech tygodni i znowu
musze na NUTRAMIGEN wrocic, a ja nie chce. Wiem co to znaczy
alergia, sama mam astme, a mala ma tylko katar, zadnych wysypek,
zadnych brzusznych rzeczy - katar i chrapanie.. Laryngolog w srode,
alergolog w poniedzialek, jutro konsulatcja u innego pediatry,
pewnie mi cos doardza.
Trzymalam Olwie rok w domu, nie chorowala a po pierwszym tygodniu w
zlobku teraz od 3 tygodni siedzi w domu bo chora. Ja pracuje, maz
pracuje, dziadkowie mlodzi i tez pracuja ... wizyty u lekarzy na
trzy tygodnie na zas poumawiane (zartuje ale tak sie pewnie
skonczy). Kolezanka ma synka z astma, jak sie jej nasluchalam to
spac nie moge tylko patrze czy moja sie nie dusi, jak sie zapalenie
oskrzeli zaczynalo to przy lekkim charczeniu i temp. 37,5 ja ja do
szpitala o 4 w nocy wiozlam gdzie mnie z grubsza wysmiali bo mala
rozchorowala sie na dobre dopiero w srode czyli 4 dni pozniej.
Mam chyba lekko nie tak "pod sufitem" ale tak sie bardzo bardzo
bardzo boje o jej zdrowie i zycie. Jestem klebkiem nerwow, a patrze
na wlasne dziecko jak na obiekt laboratoryjny i najmniejszy kaszel
przyprawia mnie o palpitacje. Nie umiem sie cieszyc bo mam ochote
wyc do ksiezyca o zdrowie malej. Mam wykupiony pakiet w prywatnych
przychodniach gdzie znaja mnie juz wszyscy pediatrzy z imienia i
nazwiska, w domu wszyscy mysla ze zwariowalam, a ja... ja tak bardzo
bardzo sie boje...