caro84
07.05.09, 21:33
Witam serdecznie.
Mam 10-cio miesięcznego syna, o imieniu Dominik. Kiedy dowiedziałam się, że
jestem w ciąży byłam bardzo szczęśliwa, bo bardzo pragnęłam miec dziecko, choc
to dziwne, bo mam dopiero 25 lat ;) Cała ciążę przesiedziałam w domu, byłam na
zwolnieniu, dbałam o siebie, regularnie chodziłam do lekarza, za każdym razem
miałam robione USG i za każdym razem Pan doktor mówił, że wszystko jest super.
Tak się cieszyłam. Miał ważyc 3200 i mierzyc ok 56 cm, ale gdy się urodził,
nie było już tak pięknie. Ważył 2650 i mierzył 54 cm. Na drugi dzień wykryto w
główce malucha po lewej stronie za dużo płynu rdzeniwo-mózgowego. I od tego
wszystko się zaczęło... Dominik jest głuchy na prawe ucho, a na lewe ma
ubytek. Robi zeza, ma wzmożone napięcie mięśniowe, podejrzenie wodogłowia, w
porównaniu z innymi zdrowymi dziecmi rozwinięty jest na ok 7 miesiąc. Nie
siedzi jeszcze sam, wszystko przychodzi mu z wielkim trudem. Jesteśmy pod
stałą kontrola 6 poradni i długa walka jeszcze przed nami, a mnie zaczyna
brakowac już sił. Na męża nie mam co liczyc. Kiedy tylko zaczynam ten temat,
on zaraz ucina lub wychodzi. A chciałabym żeby choc on mnie przytulił i
powiedział, że wszystko będzie dobrze. Ale nie poddam się, bo wiem, że mój
synek mnie potrzebuje...