einfachanja
25.08.09, 08:48
Witam!
W przyszłym tygodniu jedziemy z synkiem na obserwację i diagnozę do
fundacji Synapsis w Warszawie. I tak się właśnie zastanawiam, jak
wygląda ten moment? Rodzice siedzą przed lekarzami/specjalistami, a
ci tak po prostu mówią "Państwa dziecko ma autyzm"? Nie umiem sobie
tego dziś wyobrazić. Czytam Wasze forum juz od jakiegoś czasu i
widzę, że sporo z Was jest już mniej lub bardziej silna psychicznie.
Dla mnie diagnoza to jak wyrok, wciąż nie mogę pogodzić się z tym,
że mam tak poważnie chore dziecko. I nie wiem, jak się zachowam,
kiedy usłyszę w końcu oficjalne potwierdzenie swoich obaw-rozpłaczę
się, rozzłoszczę, załamię zupełnie? Będę musiała wstać, wyjśc,
pojechać do domu? Już z definitywnie chorym dzieckiem? Tak po
prostu -"Pani dziecko ma autyzm" i wszystko. I co dalej?
Jak poza tym brzmi diagnoza? Jak oni to formułują? Czy jakoś
delikatnie czy otwarcie, bez ogródek, "z grubej rury"?
Boję się tego momentu strasznie, że nie będę miała sił się podnieść,
że nie udźwignę tego wyroku, że w jednej chwili będę chciała umrzeć
albo przynjamniej zostawić wszystkich i uciec. CZy ktoś tam wtedy ze
mną porozmawia? Jakiś psycholog może?
Jak wygląda taki dzień w ogóle? Czego mogę się spodziewać? Jakieś
rady ogólnie?
Synek ma 18 miesięcy-z jednej strony rozwija się super-jest radosny,
rozumie wszystyko co sie do niego mówi, dużo już też mówi sam, nie
boi się ludzi, dzieli wspólnie uwagę,można sie z nim razem pobawic,
nie ma żadnych natręctw i histerii. Z drugiej strony jest jakis taki
zamknięty w sobie, na podwórku nie patrzy na inne dzieci, woli sie
hustać, albo slizgac na slizgawce, jak wracam z pracy nie biegnie w
moje ramiona, mimo, że je rozkładam szeroko i wolam "chodź do mnie".
Nie daje buziaczków (nie zdarzyło się jeszcze nigdy, mimo, że umie
je dawac, bo całuje misie i np. misie w książeczkach)), nie reaguje
na swoje odbicie w lustrze, tj. uśmiecha się, ale nie wie, że on
tam, to on. I wiele takich "drobnych" niansów, które każa nam
podejrzewać, że nie rozwija sie do konca dobrze.
Boję się strasznie,a to juz tak niedługo, tylko tydzień.