Dodaj do ulubionych

Jak wygląda moment postawienia diagnozy?

25.08.09, 08:48
Witam!

W przyszłym tygodniu jedziemy z synkiem na obserwację i diagnozę do
fundacji Synapsis w Warszawie. I tak się właśnie zastanawiam, jak
wygląda ten moment? Rodzice siedzą przed lekarzami/specjalistami, a
ci tak po prostu mówią "Państwa dziecko ma autyzm"? Nie umiem sobie
tego dziś wyobrazić. Czytam Wasze forum juz od jakiegoś czasu i
widzę, że sporo z Was jest już mniej lub bardziej silna psychicznie.
Dla mnie diagnoza to jak wyrok, wciąż nie mogę pogodzić się z tym,
że mam tak poważnie chore dziecko. I nie wiem, jak się zachowam,
kiedy usłyszę w końcu oficjalne potwierdzenie swoich obaw-rozpłaczę
się, rozzłoszczę, załamię zupełnie? Będę musiała wstać, wyjśc,
pojechać do domu? Już z definitywnie chorym dzieckiem? Tak po
prostu -"Pani dziecko ma autyzm" i wszystko. I co dalej?
Jak poza tym brzmi diagnoza? Jak oni to formułują? Czy jakoś
delikatnie czy otwarcie, bez ogródek, "z grubej rury"?
Boję się tego momentu strasznie, że nie będę miała sił się podnieść,
że nie udźwignę tego wyroku, że w jednej chwili będę chciała umrzeć
albo przynjamniej zostawić wszystkich i uciec. CZy ktoś tam wtedy ze
mną porozmawia? Jakiś psycholog może?
Jak wygląda taki dzień w ogóle? Czego mogę się spodziewać? Jakieś
rady ogólnie?
Synek ma 18 miesięcy-z jednej strony rozwija się super-jest radosny,
rozumie wszystyko co sie do niego mówi, dużo już też mówi sam, nie
boi się ludzi, dzieli wspólnie uwagę,można sie z nim razem pobawic,
nie ma żadnych natręctw i histerii. Z drugiej strony jest jakis taki
zamknięty w sobie, na podwórku nie patrzy na inne dzieci, woli sie
hustać, albo slizgac na slizgawce, jak wracam z pracy nie biegnie w
moje ramiona, mimo, że je rozkładam szeroko i wolam "chodź do mnie".
Nie daje buziaczków (nie zdarzyło się jeszcze nigdy, mimo, że umie
je dawac, bo całuje misie i np. misie w książeczkach)), nie reaguje
na swoje odbicie w lustrze, tj. uśmiecha się, ale nie wie, że on
tam, to on. I wiele takich "drobnych" niansów, które każa nam
podejrzewać, że nie rozwija sie do konca dobrze.
Boję się strasznie,a to juz tak niedługo, tylko tydzień.
Obserwuj wątek
    • paulinagierlip Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 08:58
      Moim zdaniem Twoje dziecko nie ma autyzmu, na ilu spotkaniach byłaś z małym?
      • szalicja Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 09:35
        heh, ja bym się nie odważyła powiedzieć - nie ma autyzmu. Czasem właśnie takie
        "drobiazgi" decydują o tym, że autyzm jest lub go nie ma. A każdy autysta jest
        inny. Ja niby mam diagnozę ale jej nie mam, bo tak naprawdę nie wiedzą, co jest.
        Mamy papiery aby dziecko mogło korzystać z pomocy i wsparcia np. w przedszkolu,
        ale też cały czas szukamy.
        A co do "wyroku". Pomyśl tak - tego dnia nic się nie zmieni, nawet, jeśli będzie
        diagnoza na "tak". Synek zarówno dziś jak i jutro to będzie ten sam chłopczyk.
        Różnica będzie taka, że będziecie wiedzieć co to są te "drobne niuanse". I
        pomyśl tak - od tego dnia z każdym dniem jak zaczniecie terapię, będzie jeszcze
        lepiej. Chłopiec jest malutki i można zrobić ogromnie dużo. A skoro piszesz
        sama, że nie jest silnie zaburzony, to jeśli ma autyzm to ma ogromne szanse na
        to, by zminimalizować cechy i żyć normalnie. Jeśli on ma autyzm to jesteście
        szczęściarzami, że będziecie to wiedzieć już teraz. Im szybciej zaczniecie
        terapie tym lepiej. I takiemu maluchowi pewnie nie trzeba będzie tyle terapii,
        intensywnej i ciężkiej pracy.
        A może się okazać, że autyzmu nie ma... Dzieci różnie się rozwijają, może "ten
        typ tak ma"?
        W każdym razie tak czy siak będzie dobrze. Zobaczysz.
      • einfachanja Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 09:37
        W Fundacji byliśmy w lutym, jak synek skonczył rok, wtedy bylismy
        jednak bez niego, i przeprowadzono z nami tylko wywiad. Wtedy mały
        nie reagował na imie, na uśmiech, mielismy słaby kontakt wzrokowy.
        Na diagnoze postanowilismy jednak poczekac, bo mały był jednak za
        mały, potem i tak sporo sie zmieniło i myslelismy juz, ze wszystko
        bedzie dobrze-kontak wzrokowy jest juz ok, mały reaguje na imie,
        wykonuje wszystkie prośby i polecenia, smieje się, bywa, że sam
        prowokuje kontakt, np. w kosciele potrafi spacerowac sobie koło
        ławek, jak normalne dziecko, usmiecha sie wtedy ślicznie, jak ktoś
        się do niego uśmeichnie, ale tez sam potrafi podejsc do kogoś i
        uśmiechnąć się. Ale odkąd zaczeło sie lato i moglam poobserwowac
        zachowanie małego na placu zabaw i jak odbiega od zachowania jego
        rówiesników (dzieci te interesują sie innymi dziecmi, wchodza w
        reakcje miedzy sobą, nasz mały nie zwraca na dzieci uwagi),
        postanowilismy jednak go zdiagnozowac. Najbardziej martwi mnie tez,
        że jest taki chłodny jak ja wracam z pracy. Czasem wdrapie mi się na
        kolana, ociera sie o mnie i ja tłumacze sobie, że jednak tesknił i
        chce byc blisko mnie, ale czesto mój powrót nie robi na nim wrazenia.
        Aha, z niepokojących objawów, jest jeszcze wpadanie w złość. Zdarza
        się rzadko, ale zupełnie bez powodu np. mały puszcza sobie swój
        samochodzik, bawi się nim, bawi, śmieje się itp.po czym nagle, nie
        wiadomo dlaczego, samochód robi się "be", mały wpada w złość,
        zaczyna marudzić albo płakać i np.rzuci samochodzik nim o podłogę.
        Wszystko trwa chwilę i na marudzeniu się kończy, nie jest to żadna
        histeria, ale jednak ja nie wiem, dlaczego taka nagła zmiana
        nastroju.
        Chcemy zatem pokazac małego fachowcom. No i boję się tego, co i jak
        to powiedzą.
        • paulinagierlip Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 12:42
          a ile słów mówi Twoj synek?
          • einfachanja Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 13:10
            Mówi moim zdaniem dużo, zważywszy na fakt, że do 12 miesiąca bardzo
            mało gaworzył, potem do ok. 14-15 też mało go słyszeliśmy. Skok
            nastąpił w momencie gdy synek nauczył się chodzić, czyli własnie w
            okolicach 15 miesiąca. Od tego czasu codziennie przybywa słów. Mówi
            m.in. mama, tata, baba + odmienia "zmamo" (z mamą), "zbabo" (z
            babcią), kiedy bierze za rączkę i chce, by pójść gdzieś z nim.
            Dalej: piłka, lampa, balon, mydło (to jego ulubiona zabawka w
            kąpieli:)), daj, pić, "jecie" (jeszcze-mówi, gdy chce wiecej zjeść
            albo zeby powtórzyc mu jakiś wierszyk czy piosenkę), mleko, "urek"
            (ogórek-ulubiony przysmak :)), "ofórz" (otwórz), mniam mniam, "ciao"
            (ciastko), auto, "nina" (nie ma-np. kiedy posadzony na nocnik, nic
            nie nasiusia, wtedy wstaje i mówi "nina") i wiele innych, których w
            tej chwili nie pamiętam.
            Naśladuje też sporo zwierzątek. Na widok pieska woła "wołwoł",
            gołebia "kaka" (myśli, że to kaczki:)).Słów używa zgodnie z
            kontekstem i ku mojemu zaskoczeniu mówi bardzo wyraźnie, czysto, nie
            zjada końcówek, wymawia wszystkie sylaby.
            Czytałam trochę o rozwoju mowy u dzieci z ZA. Cieszę się oczywiście,
            że mały tak ruszył z mową, ale boję się też, czy oby ten rozwój nie
            pójdzie w złym kierunku :/
    • yula Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 09:35
      Na ilu spotkaniach byłaś z małym? Bo po jednym spotkaniu diagnozy poważny lekarz
      nie da. Skąd podejrzenie autyzmu? Bo z opisu dziecka to nie wynika, 18-mies
      dziecko ma pełne prawo ignorować inne dzieci. Socjalizacja rozwija sie troche
      później. U nas diagnoza była w sumie papierkiem potrzebnym do terapii i orzeczenia.
      • tijgertje Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 11:24
        yula napisała:
        Skąd podejrzenie autyzmu? Bo z opisu dziecka to nie wynika, 18-mies
        > dziecko ma pełne prawo ignorować inne dzieci. Socjalizacja rozwija
        sie troche
        > później.

        Dokladnie. A ignorowanie mamy po jej powrocie z pracy to tez nie
        takie znowu dziwne, wiele dzieci w ten sposob "karze" mame za to, ze
        je zostawila;-) Z opisu autorki watku nie widze niczego, co by u
        poltorarocznego dziecka definitywnie moglo swiadczyc o autyzmie.
        Takie zachowania ma mnostwo zdrowych dzieci i po dluzszej obserwacji
        porzadny lekarz moze co najwyzej postawic diagnoze o podejrzeniu
        zaburzen autystycznych. Autyzmu z cala pewnoscia teraz zaden
        porzadny lekarz nie powinien ci postawic, bo wszystko co opisalas
        pasuje do rozwoju dziecka w tym wieku, pewne cechy u zdrowego
        dziecka zanikna z czasem, chorego sie nasila i dopiero wowczas
        dostaniesz pewna diagnoze. Na razie nie ma o co rwac wlosow z glowy,
        nie zaszkodzi terapia stymulujaca rozwoj dziecka, ale nie tragizuj.
        Po pierwsze jesli maly rzeczywiscie ma autyzm, to raczej lagodna
        forme, po drugie w tym wieku zaburzen ze spektrum autyzmu raczej nie
        da sie z pewnoscia zdiagnozowac, a po trzecie dziecko, z kjtorym
        wczesnie zaczyna sie prace moze osiagnoc bardzo duzo i pozniej nawet
        przeskoczyc zdrowych, nie stymulowanych odpowiednio rowiesnikow.
        Autyzm to nie tragedia, sama mam zespol aspergera i poza tym, ze bez
        diagnozy nikt mi nie umial pomoc i czulam sie niezrozumiana nie
        zrobil ze mnie ciezko uposledzonej , niezdolnej do zycia w
        spoleczenstwie osoby. Co wiecej, ceniono mnie jako opiekunke do
        dzieci, wychowawce kolonijnego, skonczylam z doskonalym wynikiem
        studia pedagogiczne i mam normalna, fajna rodzine i koontakty z
        ludzmi (ograniczone, ale jednak).
        • yellowmonkey Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 26.08.09, 10:51
          tijgertje - witaj. Piszesz, że masz zdiagnozowany ZA. Poszukuję informacji o
          miejscach, w których stawiane są diagnozy w tym kierunku osób dorosłych. Nie mam
          problemów ze znalezieniem informacji dotyczących dzieci - jest masa forów, stron
          internetowych o rozpoznawaniu AZ u dzieci, a do kogo można pokierować człowieka
          przed trzydziestką z problemami typowymi dla tego zaburzenia? Czy możliwe jest
          żeby tak długo nikt nie zauważył choroby? Pomijając masę innych zachowań -
          "poczucie humoru" pojmowane jako zdolność odróżniania sytuacji "śmiesznych" od
          "nieśmiesznych" dla ogółu społeczeństwa - czy istnienie poczucia humoru u takiej
          osoby wyklucza ZA? Jakie są skutki oficjalnego rozpoznania tej choroby? Czy to
          musi się wiązać od razu z przyznaniem grupy inwalidzkiej? Jak rozpoznanie
          choroby u osoby dorosłej, która dotychczas musiała sobie radzić samodzielnie i
          wyuczyć wielu zachowań społecznych "na pamięć", może wpłynąć na życie codzienne?
          Czy istnieje terapia dla osób dorosłych i czy ma ona w ogóle sens, a jeśli nie,
          to czy warto próbować postawić diagnozę? Wtrącam się do wątku traktującego na
          temat dzieci ze względu właśnie na ten wpis. Ciekawi mnie, jak rozpoznano AZ u
          osoby, która świetnie sobie radzi w grupie - gdy czytam o podstawowych objawach
          AZ wydaje mi się, ze dla człowieka z tą chorobą bycie opiekunem kolonijnym czy
          zajmowanie się małym dzieckiem to coś nie do zrobienia. Proszę, napisz więcej o
          sobie i o AZ. Bardzo mi pomogą wszelkie informacje dotyczące diagnozowania i
          terapii osób dorosłych.
          • tijgertje Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 30.08.09, 10:34
            odpowiedzialam na priv.
    • titina_www Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 12:56
      No to ja postaram się odpowiedzieć na pytanie, które postawiłaś. Bo
      nie pytasz, czy Twoje dziecko rozwija się poprawnie, czy ma atyzm,
      czy nie. O to zapytałaś specjalistów i czekasz teraz na ich
      diagnozę. Moim zdaniem trafiłaś do najlepszego miejsca, do którego
      można trafić z tak małym dzieckiem.
      No cóż, Twoje podejrzenia są słuszne co do tego jak to się odbywa.
      Rodzice i zespół diagnostyczny w pokoju, w którym nie ma dziecka,
      mówią czy dziecko ma, czy nie ma zaburzenia rozwoju. Wyjaśniają
      dlaczego tak sądzą, mówią o rokowaniach. Reakcje są różne i są na
      nie gotowi. Ja np. płakałam i mimo, że idąc na spotkanie się
      tego "wyroku" spodziewałam, to zaprzeczałam temu co mi mówili. Dają
      Ci też czas, proponują kolejne spotkanie, aby omówić dostępne metody
      i formy terapii zarówno na rynku, jak i ich ofertę. Jeśli
      skorzystasz z ich pomocy to pferują również pomoc Rodzicom, w
      różnych formach, np. spotkania z psycholgiem, który pomaga pogodzić
      się i zaakceptować diagnozę. Zapewniam Cię, że autyzm to nie wyrok.
      Może nie jestem jeszcze, albo raczej nie jestem zawsze silna, ale
      autyzm pomógł mi być lepszym i bardziej świadomym Rodzicem. Nie
      wiem, czy potrafiłabym zbudowa ć takie relacje z dziećmi, gdyby nie
      pomoc jaką mamy, ale i nie właśnie autyzm Wojtka. Powodzenia.
      • einfachanja Titina 25.08.09, 13:17
        A gdzie znajduje się wtedy dziecko? Bo my planujemy jechać tylko z
        mężem i oboje chcielibysmy być przy stawianiu diagnozy i tej
        rozmowie. Może powinniśmy w takim razie wziąc jeszcze np. babcię,
        żeby posiedziała z małym gdzieś na zewnątrz, kiedy ja i mąż będziemy
        rozmawiać z lekarzami/psychologami.
        Nie wiem wprawdzie, czy uda nam się to wszystko tak zorganizować i
        zabrać także moją mamę. Co zatem, jesli pojedziemy tylko we dwoje?
        Gdzie bedzie czekać na nas nasz synek? Ktoś się nim zajmie na czas
        rozmowy? Czy w takiej sytuacji będzie z nami w tym samym pokoju?
        • titina_www Re: Titina 25.08.09, 13:45
          Na pietrze, gdzie są pokoje do obserwacji, jest też poczekalnia z
          zabawkami i tam razem z jedną z osób z zespołu zostaje Dziecko, a Wy
          we dwoje wchodzicie do pokoju i rozmawiacie z lekarzami. Jeśli
          uważasz, że lepiej odnajdzie się Synek przy Babci, to oczywiście
          zabierz Mamę, ale jeśli Synek nie ma problemów i potrafi się zjać
          zabawkami w obecności kogoś i zaakceptować, że Wy jesteście obok za
          drzwiami to nie widzę takiej potrzeby. Polecam się też w kwestii
          jakichkolwiek pytań jakie będziesz miała. Chociaż szczerze z opisu,
          jakie zamieściłaś, ja jakoś mam wrażenie, że nie będzie źle i
          odetchniesz po tej rozmowie. Życzę Ci tego z całego serca.
          • einfachanja Re: Titina 25.08.09, 14:08
            Dziękuję titina!
            Dziękuję w ogóle za wszystkie komentarze.

            Synek jest raczej typem cygana. Na placu zabaw kontroluje czy jestem
            w pobliżu i co jakiś czas zerka w moją stronę ale ogólnie pójdzie z
            każdym i szczególnie nie protestuje, gdy znikam z jego pola
            widzenia. Myślę, że pokój z zabawkami będzie dla niego na tyle
            atrakcyjny, że nawet nie zauważy naszego zniknięcia:)

            A jak wygląda pokój do obserwacji? Pani Joasia, z którą jestesmy w
            kontakcie, mówiła kiedyś o lustrze weneckim? I co? Synek będzie się
            bawił w tym pokoju? Ja i mąż z nim? Czy my też za lustrem, a synek
            sam? Ktoś do niego przyjdzie, żeby zespół mógł zobaczyć jak mały
            reaguje na obcych? Jak długo trwa taka obserwacja?
            Ogólnie to pytań kłębi się sporo, ale jestem już w takim stresie, że
            chyba nie do końca umiem je już sformułować. Dobrze, że wiem już, co
            się dzieje po przeprowadzonej obserwacji.
            • titina_www Re: Titina 25.08.09, 14:34
              Spotkanie trwa długo, jakieś chyba 4 godziny z przerwą, chyba 0,5-1
              h. Najpierw Wy i Synek będziecie w pokoju sami, a w drugim za
              weneckim lustrem bedzie zespół. Obserwują jak Mały się komunikuje,
              jak wykonuje polecenia, jak siębawi, wyraża emocje. Potem jest
              zamian. Tzn. Wy znikacie i przychodzą terapeuci, którzy robią to
              samo przez zabawę sprawdzają jaki jest rozwój dziecka, jak na nich
              reaguje, jak się komunikuje itd. Po przerwie jest też ogólna ocena
              dziecka, krótka i prosta ocena neurologiczna, wzrost, waga. I chyba
              dopiero wtedy do gry (wcześniej tylko obserwuje) psychiatra. Pytaj,
              rozumiem, bo sama 1,5 roku temu to przechodziłam, tylko Syn mial
              wtedy 3 lata.
    • paulinagierlip Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 14:56
      Sama jestem mamą 18 mies córci i też bardzo boję się że ma autyzm, objawy
      opisałam w innym temacie
      Byłam z małą u psychologa dziecięcego który zapewnił mnie że córka nie ma
      autyzmu, że zachowuje się normalnie...ale czy mam mu na 100% wierzyć?Czy może
      lepiej żebym dla pewności poszła z mała do ośrodka gdzie diagnozują autyzm?
      • titina_www Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 25.08.09, 15:41
        U nas właśnie psycholog powiedział nam, że to może być autyzm. Ale
        szczerze powiem, że nie ufałabym nikomu, kto nie ma doświadczenia z
        dziećmi z takimi zaburzeniami. Poza tym psycholog nie ma uprawnień
        diagnozowania takiego schorzenia. Z drugiej strony znowu miejsca,
        gdzie możma postawić diagnozę szybko i profesjonalnie i na NFZ jest
        mało. Tak więc nie jestem w stanie ani rekomendować czy pozostawić
        to tak, czy szukać pomocy dalej. To teź zależy co psycholog Ci
        powiedział i czy Cie to uspokoiło, czy nie.
    • paulag24 Re: Jak wygląda moment postawienia diagnozy? 01.09.09, 12:54
      Do autorki-czy masz już diagnozę Twojego synka?
      • einfachanja Tak,... 01.09.09, 16:36
        ...mam.
        tj. właściwie nie mam, bo Mały nie kwalifikuje się do diagnozy
        całościowego zaburzenia rozwoju, a tym bardziej autyzmu.

        Sama obserwacja i rozmowa z terapeutami i psychiatrą wyglądała
        dokładnie tak jak opisała to titina (Titina! dziękuję raz jeszcze).
        Synek wykonał jednak wszystkie polecenia, ładnie naśladował, bawił
        się z terapeutką, był kontaktowy, otwarty. Poprawnie zareagował na
        moje zniknięcie (tj. rozryczał się na całego i potem przez 5 minut
        nie schodził mi z kolan). Do tego jeszcze bardziej się rozgadał.
        Oczywiście usłyszeliśmy trochę "zarzutów" (że Mały jest za mało
        dociekliwy , że niezbyt zywiołowy, że kontakt wzrokowy mógłby byc
        lepszy), ale ogólnie jest dobrze. Mamy dalej obserwować, bo jestesmy
        w grupie ryzyka, zgłaszać niepokoje, ale też nie panikować, bo na
        chwilę obecną wygląda na to, że wszystko będzie dobrze. Będę drżała
        o małego do ukończenia 3-4 lat, ale trzymam się słów psychiatry,
        który przy pożegnaniu, podając nam rękę, powiedział "nie mówię do
        zobaczenia, bo mam nadzieję, że już się nie spotkamy" :)

        Aha-mamy przejśc na dietę (bezmleczną+bezglutenową) i podawać
        probiotyki.
        Na wszelki wypadek dostaliśmy też odroczenie szczepienia MMR.

        Cieszę się, że pojechaliśmy. Strach nadal jest, ale w środku trochę
        się uspokoiłam.

        Dziękuję wszystkim za wspracie.
        • titina_www Re: Tak,... 01.09.09, 16:48
          Bardzo się cieszę. Szczerze to spodziewałam się, że będzie dobrze.
          Jeśli potrzebowałabyś się skonsultować lub po porstu wygadać to się
          polecam. Mogę też podzielić się spostrzeżeniami w zakresie
          wprowadzania diet, itp. zaleceń. Jeszcze raz gratuluję.
          • einfachanja Titina! 01.09.09, 20:12
            Czy mogłabym w takim razie prosić o jakiś adres mailowy? Pytań mam
            oczywiście nadal mnóstwo :) Zwłaszcza właśnie odnośnie diety.

            A i wygadać też pewnie mi się przyda, bo ja ciagle jeszcze strasznie
            spięta jestem.
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Titina! 02.09.09, 00:42
              Einfachanja, co masz na mysli, piszac, ze dostaliscie odroczenie MMR - jakies
              pisemko dosatalas? - nam tez sugerowano nie szczepic, ale nic nie dostalam na
              pismie, a ostatnio pediatra sie burzyla troche (jakbym miala, to nie musialabym
              tlumaczyc nic tylko bym po prostu pokazala i tyle).
              • titina_www Re: MMR - odroczenie szczepienia 02.09.09, 09:11
                Tak. Fundacja wydaje pisemko, że można odroczyć to szczepienie do 36
                miesiąca życia dziecka. Ja sama skorzystałam z tego "przywileju" w
                odniesieniu do zdrowej córeczki. Bo dla rodzeństwa z grupy ryzyka
                też można to uzyskać.
                • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: MMR - odroczenie szczepienia 02.09.09, 11:09
                  I to zasada, ze pismo pozwala odroczyc do 36 miesiaca? Bo nam ustnie kazano
                  zapomniec o tym szczepieniu do 5-6 roku zycia.
                  Tzn., ze zaszczepilas synka jednak jak skonczyl 3 lata? Ja juz chyba nie
                  zaszczepie na nic w miare mozliwosci.Niedawno zetknelismy sie z potencjalnym
                  ryzykiem zarazenia ospa od osoby chorej na polpasca, przemknelo mi przez mysl,
                  zeby zaszczepic, ale jednak podjelam ryzyko zachorowania, szczepien sie boje. Na
                  szczescie dziecko nie zachorowalo :-).
                  • titina_www Re: MMR - odroczenie szczepienia 02.09.09, 12:50
                    Nie to tylko podkładka od lekarza dla innego lekarza. A zasada jest
                    taka, że nikt nie może zmusić Cię do zaszczepienie dziecka. O
                    autyzmie Wojtak dowiedziałam się już za późno, bo w wieku 3 lat, jak
                    wszystko co trzeba było już zaszczepione, a szczególnie MMR. Zresztą
                    jak się zastnawiam, to upatruję właśnie wystąpienia tych objawów
                    mniej więcej w czasie podania MMR. Ale ma córkę zdrową, 2 lata i 3 m-
                    ce i póki co Jej nie zaszczepiłam i odmawiam. Nie mam pisma, ale
                    wiem, że mogę je mieć. Ostatnio tylko przed wakacjami zaszczepiłam u
                    Niej tężec, bo jednak bałam się i oszacowałam, że ryzyko zakażenia
                    na wyjeździe z większymi latającymi bez przerwy dziećmi jest duże.
              • einfachanja Calosciowezaburzeniarozwojowe 02.09.09, 15:14
                calosciowezaburzeniarozwojowe napisała:

                > Einfachanja, co masz na mysli, piszac, ze dostaliscie odroczenie
                MMR - jakies
                > pisemko dosatalas? - nam tez sugerowano nie szczepic, ale nic nie
                dostalam na
                > pismie, a ostatnio pediatra sie burzyla troche (jakbym miala, to
                nie musialabym
                > tlumaczyc nic tylko bym po prostu pokazala i tyle).


                Tak, dostaliśmy to na piśmie, celem przedłożenia swojemu pediatrze.
                Jutro się właśnie wybieram i mam nadzieję, że na jakiś czas dadzą mi
                spokój. Ja planuję zaszczepić między 24-30 miesiącem życia małego.
                Myślę, że jeśli wszystko będzie dobrze, bedzie to już bezpieczny
                wiek.
            • titina_www Re: Titina! 02.09.09, 09:09
              Bardzo proszę - titina_www@gazeta.pl. Moje GG to 5636711.
              • einfachanja Re: Titina! 02.09.09, 15:17
                Ślicznie dziękuję. Zaraz odezwę się na GG.
                Postaram się też napisać Maila, choć ostatnio ( i potrwa to jeszcze
                przez jakieś 2 tygodnie), mam ograniczony dostęp do internetu, tj.
                mam go tylko w domu, ale jak wracam z pracy, rzadko siadam do
                komputera.

                Pozdrawiam
                • oleczek555 pytanie z innej beczki 02.09.09, 15:53

                  mam pytanie do autorki wątku-jak udało ci się tak szybko dostać do synapsis?piszesz,że byłas pierwszy raz w lutym, kiedy dziecko miało roczek i niepokokoiły cię pewne zachowanie.kiedy w takim razie zapisywałaś się na konsultacje-ile miesięcy miało wtedy dziecko?bo ja moją 2,5 letnią córkę zgłaszałam do diagnozy już w grudniu 2008 i do dziś nie dzwonią(a mieli dzwonić na ok miesiąc przed wizytą).
                  • titina_www Re: pytanie z innej beczki 02.09.09, 17:22
                    Z tego co wiem na diagnozę czeka się nawet i rok.
                  • einfachanja oleczek555 02.09.09, 21:07
                    Kontakt z fundacją podjęłam w październiku 2008 r., synek miał wtedy
                    9 miesięcy (był bardzo mało kontaktowy, unikał kontaktu wzrokowego,
                    mało gaworzył, prawie w ogóle, nie uśmiechał się itp.itd.), w
                    listopadzie wysłałam nagranie. Dostałam wówczas odpowiedź, że
                    faktycznie rozwój małego nie do końca jest prawidlowy. Synek był
                    jednak bardzo mały, nie było sensu go diagnozowac, pozostalam jednak
                    w kontakcie z fundacją i na bieżąco wysyłałam informacje o postępach
                    małego. W lutym pojechaliśmy tylko na wywiad, bez synka. Mieliśmy
                    czekac i obserwować. W lipcu wysłałam kolejne nagranie (bo wiele się
                    zmieniło-wiele na plus, ale pojawiły się inne niepokoje) i wtedy
                    poprosiłam o wyznaczenie terminu diagnozy. Na początku sierpnia
                    dostaliśmy telefon i wtedy podano termin diagnozy.
                    Dodam jednak, że małe dzieci, takie zupełnie małe, jak nasz syn,
                    czyli młodsze niż 12 miesięcy, czekają ponoć krócej na termin
                    obserwacji. Przynajmniej fundacja stara się przyjmować je w miarę
                    szybko. Tak powiedziano mi na samym początku, tj. jeszcze w
                    październiku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka