piautre1
13.02.04, 12:14
czy aby porozumiewać sie skutecznie w obcym języku trzeba dobrze znac język?
Dotąd myślałem, że tak. Dopóki nie poznałem camela.
Mój przyjaciej camel wytworzył swój własny język, tyle jeżący włos na głowie,
co skuteczny.
Np camel stworzył własną wymowę –np. first czytane dokładnie f i r s t , ale
nie w ciemię bity camel zauwazył anomalię litery „j”, że np. john czyta się
dżon, w związku z czym yesterday (jesterdej) wymawiał dżesterdej. Jak się za
chwile okaże- słowo kluczowe dla „ new english by camel”.
U camela wszystkie czasowniki występują w bezokoliczniku ustalanym przez
niego samego. I tak bezokolicznikiem jest np. „say” czy „go” ale już od słowa
tell – „told”. Tak więc w czasie teraźniejszym camel mówi: idę-I go, lecz:
mówię ci- I told you. Łatwe, nie?
Problemów też camel nie ma z czasem przeszłym, po prostu dodaje magiczne
słówko dżesterdej. Zatem : poszedłem- dżesterdej I go. Powiedziałem ci-
dżesterdej I told you.
A co z czasem przyszłym?- ktoś mógłby spytać. No problem. Dżesterdej razem ze
słowem will określa czas przyszły. A więc: pójdę (np. na stare miasto)-
dżesterdej I will go. Powiem ci – dżesterdej I will told you.
Strona bierna (participe passe) tworzona jest przez dodanie końcówki ...ed.
Zawsze. Nieważne ze camel widział milion razy napis „made in poland”. U niego
to brzmi „maked”.
I co wazne- camel jest rozumiany przez anglofonów i podziwiany przez rodaków-
kompletne niemoty, jak to pięknie zna język.